W TRAMWAJU Z TATĄ – Idealny prezent

0
146
fot. arch. Spot
- reklama -

Idealny prezent

Skoro czytacie ten artykuł to jesteście w trakcie lub już po procesie, który powtarza się co roku – po akcji poszukiwania prezentów. Zakup prezentu zazwyczaj sprawia wiele frajdy. Cieszy nas myśl o tym, że ktoś się uśmiechnie, podskoczy z radości i wyda okrzyk w stylu – Wow!!! Zawsze o tym marzyłam!!! Sami też czekamy na podarunek. Liczymy na niego. Przed wyborem podarunku czasem próbujemy dyskretnie wybadać, co sprawi obdarowanemu największą radość. Innym razem po prostu pytamy – Co chciałbyś dostać pod choinkę? Liczymy na prawdziwą odpowiedź, by wykazać się pragmatycznym podejściem do długiego procesu poszukiwania prezentów. Jest w czym wybierać. Żyjemy w czasach,w których jedyną granicą dotycząca tego, co chcemy zdobyć są nasze finanse. Mamy internet, aplikacje, centra handlowe. Prezenty wprost leżą na ulicy a my musimy tylko się po nie schylić.

Ale…

Czy zawsze musimy aż tak daleko, szeroko, analitycznie szukać? Porównywać oferty sprzedawców, wybierając te, które gwarantują szybką i darmową wysyłkę, pakowanie na prezent i oczywiście obowiązkowe zapisanie się do newslettera, którego pokłosiem będą liczne maile z propozycjami specjalnie dla „nas”.
Mam jeszcze małe dzieci – córeczka skończyła 2 lata w maju, a syn roczek w lipcu. Jak to każdy nowoczesny rodzic, częściej lub mniej częściej, kupuję moim pociechom zabawki. Zazwyczaj są to drobne rzeczy – kolorowanka, samochodzik, lalka. Zdarzy się jakaś droższa przyjemność jak zabawka nawiązująca do bajki, obecnie uwielbianej przez moją córkę czy spontanicznie kupiona duuuuuża ciężarówka dla synka. Nie widzę w tym nic złego, gdyż wiem ile radości daje dzieciom nowa zabawka. I owszem, zainteresowanie nowym podarunkiem trwa różnie – od kilku minut do kliku godzin, po czym zostaje umieszczona przez moją żonę w innej zabawce pełniącej też rolę pojemnika na zabawki właśnie. Niektóre z nich potem wracają do łask lub zostają bezceremonialnie wyrzucone na środek pokoju, by tworzyć swoistą dżunglę, której ścieżki znają tylko moje dzieci i pies…..:). Córka ma swoje ulubione, a synek sięga po to, co akurat jest pod ręką lub ma cztery koła i można to nazwać – brum brum. By jednak dać pełen obraz sytuacji – moje dzieci nie mają bardzo dużo zabawek. Większość to i tak prezenty od cioć, dziadków, wujków itp.

- reklama -

Ale…

Jest taka rzecz, takie coś co daje moim dzieciom największą, najprawdziwszą radość i szczęście – nie muszą do tego zjadać trolla – ten kto oglądał bajkę Trolle to wie, a ten co nie oglądał – polecam. Jest to coś czego nie da się kupić, nie trzeba szukać, porównywać, pakować. Jest to coś co każdemu dziecku i nie tylko:) sprawi radość.
Gdy spędzam czas z rodziną widzę, że moje dzieci mimo dostępnych zabawek, tak naprawdę pragną czegoś innego. Okazują to radosnym okraszonym uśmiechem pytaniem – tata nie idziesz dziś do pracy? A jeśli nie potrafią jeszcze tak ładnie mówić to wystarczy również pełne uśmiechu – tataaaa, tata, tataaaa. I wtedy wiem, czego moje dzieci pragną tak najbardziej na świecie. Pragną CZASU, jaki im razem z żoną poświęcamy.
Podaruj CZAS dziecku i nie tylko jemu!

Wesołych Świąt

Mama kończyła dekorować ostatnią już partię ciastek kolorowym lukrem. Seria uśmiechniętych ciasteczkowych ludzików leżała posłusznie na blasze. Mała Emilka odbijała na sukience białe od mąki rączki. Jej młodszy braciszek biegał w salonie z kawałkiem kruchego ciasta w jednej rączce i buzi i piłką w drugiej dłoni. Celem biegania była ucieczka przed skaczącym dookoła małego Karolka psem – Łatkiem.
Zbliżała się pora nakrywania do stołu, a Taty wciąż nie było… Emilka pytała Mamę gdzie jest Tata, lecz ta uśmiechała się ciepło i uspokajała córkę – Nie martw się kochanie, tatuś już jedzie.
Tata przyjechał grubo po wyznaczonej godzinie, bo gdy w pośpiechu wbiegł do domu i wrzucił kilka pakunków do małego gabinetu znajdującego się zaraz przy wejściu, zegar wskazywał 16.34. Mama nie chciała się kłócić, a dzieci tak ochoczo przywitały Tatę, że ten jak zwykle musiał zamarudzić z nimi w holu nim udał się na piętro, by przygotować się do Wigilii.
Wszystko było pyszne i po wspólnej modlitwie i kolacji, przyszedł czas na odpakowanie prezentów. Pod choinką piętrzył się mały stosik korowych pudełek i torebek z małym karteczkami. Mama dostała pakiet zabiegów w lokalnym Spa, Emilka zestaw małej kucharki, a Karolek narzędzia do pomocy tacie przy montażu mebli. Mały chłopczyk z radością pokazywał wszystkim zabawkowe śrubokręty i próbował nimi przykręcać nogi od stołu. Emilka rozstawiała już plastikowe talerzyki i po krótkim – Uwaga bo ciepłe – nalewała parującą miłością, wymyśloną herbatkę dla każdego z domowników – dla psa też.
Tata dostał kolekcjonerski brelok do samochodu. Pod choinką była jeszcze jedna torba. Tata jej tam nie położył. Sięgnął po nią i ku zdumieniu Mamy wyciągnął ze środka cztery koperty, każdą w innym kolorze. Na każdej widniał ten są sam napis – dla Taty. Otworzył pierwszą kopertę w kolorze różowym. Ze środka wysunęła się różowa kartka z obrazkami przedstawiającymi lalki, kucyki i Trolle. Była też załączona instrukcja co razem wyglądało jak voucher. Złote litery układały się w napis „Zaproszenie na Bal Trolli dla Taty Emilki”. Oczy Taty lekko się zaszkliły. Zawartość drugiej koperty w kolorze niebieskim i tym samy złotym napisem „Wyścigi na torze w pokoju Karolka” – po lewym policzku Taty spłynęła pierwsza łza. Mama przyglądała się tej scenie i nie mogła uwierzyć własnym oczom, a dzieci powoli koncentrowały uwagę na swoim Tacie.
Żółta koperta skrywała kartę zatytułowaną „Wieczorne oglądanie filmu bez głosu i koniecznie tylko z napisami” wywołała drugą łzę. Ostatnia koperta w kolorze oceanu i tytuł „ Sri Lanka” wywołały potok łez nie tylko u Taty. Cała rodzina przytuliła się na środku salonu, obok choinki. Tulili się tak mocno, że nie zobaczyli jasnej postaci, która przyglądała się tej scenie zza okna, by teraz odlecieć ku nocnemu niebu pełnemu płatków śniegu.

Idealny prezent

Skoro czytacie ten artykuł to jesteście w trakcie lub już po procesie, który powtarza się co roku – po akcji poszukiwania prezentów. Zakup prezentu zazwyczaj sprawia wiele frajdy. Cieszy nas myśl o tym, że ktoś się uśmiechnie, podskoczy z radości i wyda okrzyk w stylu – Wow!!! Zawsze o tym marzyłam!!! Sami też czekamy na podarunek. Liczymy na niego. Przed wyborem podarunku czasem próbujemy dyskretnie wybadać, co sprawi obdarowanemu największą radość. Innym razem po prostu pytamy – Co chciałbyś dostać pod choinkę? Liczymy na prawdziwą odpowiedź, by wykazać się pragmatycznym podejściem do długiego procesu poszukiwania prezentów. Jest w czym wybierać. Żyjemy w czasach,w których jedyną granicą dotycząca tego, co chcemy zdobyć są nasze finanse. Mamy internet, aplikacje, centra handlowe. Prezenty wprost leżą na ulicy a my musimy tylko się po nie schylić.

Ale…

Czy zawsze musimy aż tak daleko, szeroko, analitycznie szukać? Porównywać oferty sprzedawców, wybierając te, które gwarantują szybką i darmową wysyłkę, pakowanie na prezent i oczywiście obowiązkowe zapisanie się do newslettera, którego pokłosiem będą liczne maile z propozycjami specjalnie dla „nas”.
Mam jeszcze małe dzieci – córeczka skończyła 2 lata w maju, a syn roczek w lipcu. Jak to każdy nowoczesny rodzic, częściej lub mniej częściej, kupuję moim pociechom zabawki. Zazwyczaj są to drobne rzeczy – kolorowanka, samochodzik, lalka. Zdarzy się jakaś droższa przyjemność jak zabawka nawiązująca do bajki, obecnie uwielbianej przez moją córkę czy spontanicznie kupiona duuuuuża ciężarówka dla synka. Nie widzę w tym nic złego, gdyż wiem ile radości daje dzieciom nowa zabawka. I owszem, zainteresowanie nowym podarunkiem trwa różnie – od kilku minut do kliku godzin, po czym zostaje umieszczona przez moją żonę w innej zabawce pełniącej też rolę pojemnika na zabawki właśnie. Niektóre z nich potem wracają do łask lub zostają bezceremonialnie wyrzucone na środek pokoju, by tworzyć swoistą dżunglę, której ścieżki znają tylko moje dzieci i pies…..:). Córka ma swoje ulubione, a synek sięga po to, co akurat jest pod ręką lub ma cztery koła i można to nazwać – brum brum. By jednak dać pełen obraz sytuacji – moje dzieci nie mają bardzo dużo zabawek. Większość to i tak prezenty od cioć, dziadków, wujków itp.

Ale…

Jest taka rzecz, takie coś co daje moim dzieciom największą, najprawdziwszą radość i szczęście – nie muszą do tego zjadać trolla – ten kto oglądał bajkę Trolle to wie, a ten co nie oglądał – polecam. Jest to coś czego nie da się kupić, nie trzeba szukać, porównywać, pakować. Jest to coś co każdemu dziecku i nie tylko:) sprawi radość.
Gdy spędzam czas z rodziną widzę, że moje dzieci mimo dostępnych zabawek, tak naprawdę pragną czegoś innego. Okazują to radosnym okraszonym uśmiechem pytaniem – tata nie idziesz dziś do pracy? A jeśli nie potrafią jeszcze tak ładnie mówić to wystarczy również pełne uśmiechu – tataaaa, tata, tataaaa. I wtedy wiem, czego moje dzieci pragną tak najbardziej na świecie. Pragną CZASU, jaki im razem z żoną poświęcamy.
Podaruj CZAS dziecku i nie tylko jemu!

Wesołych Świąt

Mama kończyła dekorować ostatnią już partię ciastek kolorowym lukrem. Seria uśmiechniętych ciasteczkowych ludzików leżała posłusznie na blasze. Mała Emilka odbijała na sukience białe od mąki rączki. Jej młodszy braciszek biegał w salonie z kawałkiem kruchego ciasta w jednej rączce i buzi i piłką w drugiej dłoni. Celem biegania była ucieczka przed skaczącym dookoła małego Karolka psem – Łatkiem.
Zbliżała się pora nakrywania do stołu, a Taty wciąż nie było… Emilka pytała Mamę gdzie jest Tata, lecz ta uśmiechała się ciepło i uspokajała córkę – Nie martw się kochanie, tatuś już jedzie.
Tata przyjechał grubo po wyznaczonej godzinie, bo gdy w pośpiechu wbiegł do domu i wrzucił kilka pakunków do małego gabinetu znajdującego się zaraz przy wejściu, zegar wskazywał 16.34. Mama nie chciała się kłócić, a dzieci tak ochoczo przywitały Tatę, że ten jak zwykle musiał zamarudzić z nimi w holu nim udał się na piętro, by przygotować się do Wigilii.
Wszystko było pyszne i po wspólnej modlitwie i kolacji, przyszedł czas na odpakowanie prezentów. Pod choinką piętrzył się mały stosik korowych pudełek i torebek z małym karteczkami. Mama dostała pakiet zabiegów w lokalnym Spa, Emilka zestaw małej kucharki, a Karolek narzędzia do pomocy tacie przy montażu mebli. Mały chłopczyk z radością pokazywał wszystkim zabawkowe śrubokręty i próbował nimi przykręcać nogi od stołu. Emilka rozstawiała już plastikowe talerzyki i po krótkim – Uwaga bo ciepłe – nalewała parującą miłością, wymyśloną herbatkę dla każdego z domowników – dla psa też.
Tata dostał kolekcjonerski brelok do samochodu. Pod choinką była jeszcze jedna torba. Tata jej tam nie położył. Sięgnął po nią i ku zdumieniu Mamy wyciągnął ze środka cztery koperty, każdą w innym kolorze. Na każdej widniał ten są sam napis – dla Taty. Otworzył pierwszą kopertę w kolorze różowym. Ze środka wysunęła się różowa kartka z obrazkami przedstawiającymi lalki, kucyki i Trolle. Była też załączona instrukcja co razem wyglądało jak voucher. Złote litery układały się w napis „Zaproszenie na Bal Trolli dla Taty Emilki”. Oczy Taty lekko się zaszkliły. Zawartość drugiej koperty w kolorze niebieskim i tym samy złotym napisem „Wyścigi na torze w pokoju Karolka” – po lewym policzku Taty spłynęła pierwsza łza. Mama przyglądała się tej scenie i nie mogła uwierzyć własnym oczom, a dzieci powoli koncentrowały uwagę na swoim Tacie.
Żółta koperta skrywała kartę zatytułowaną „Wieczorne oglądanie filmu bez głosu i koniecznie tylko z napisami” wywołała drugą łzę. Ostatnia koperta w kolorze oceanu i tytuł „ Sri Lanka” wywołały potok łez nie tylko u Taty. Cała rodzina przytuliła się na środku salonu, obok choinki. Tulili się tak mocno, że nie zobaczyli jasnej postaci, która przyglądała się tej scenie zza okna, by teraz odlecieć ku nocnemu niebu pełnemu płatków śniegu.

Podaruj CZAS dziecku i nie tylko jemu.

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here