Wirusowanie systemu

0
495
- reklama -

Otwarta debata o edukacji, zorganizowana przez Agatę Jaroszek i Magdę Barabasz w ramach ich autorskiego projektu edYOUcation, odbyła się na początku stycznia w siedzibie Świetlicy Krytyki Politycznej w Cieszynie. Zgromadziła duże grono młodzieży i znacznie mniejszą grupę dorosłych. Wśród tych drugich pojawiły się twarze stałych bywalców / bywalczyń debat i spotkań edukacyjnych. Szkoda, że zabrakło wielu cieszyńskich nauczycieli/-ek, dyrektorów/-ek, również rodziców, którym z pewnością edukacja leży na sercu.

Gośćmi specjalnymi wydarzenia byli: prof. Ryszard Koziołek, Rektor Uniwersytetu Śląskiego; Anna Dęboń, aktywistka stowarzyszenia DopaminaLab z Dąbrowy Górniczej, działająca na rzecz poprawy warunków polskiej edukacji, a ostatnio jedna z „50 śmiałych”, wybrana w plebiscycie magazynu Wysokie Obcasy; przedstawiciele redakcji magazynu BB, który skupia młodych kreatywnych ludzi z Bielska-Białej i okolic, piszących teksty na wiele ważnych społecznie tematów oraz aktywistki oddolnego ruchu społecznego Szkoła cieszy-n z Cieszyna, propagującego nowe ścieżki w edukacji.
Punktem wyjścia do dyskusji o tym, jaka jest współczesna edukacja w Polsce – widziana przede wszystkim oczami młodych – a jak chcielibyśmy, aby wyglądała, były wspólne rozważania nad pojęciem rozwoju osobistego. Profesor Koziołek odwołał się do swoich osobistych doświadczeń, wspominając, że jako młody student miał silne poczucie, iż jego rozwój osobisty odbywał się poza instytucją uniwersytetu, ale dzięki niej. Dodajmy, że termin „rozwoju osobistego” rozumie jako metaforę „rozwijania motka”, rozpoczynania czegoś nowego, co niewątpliwie przynosi benefity, ale wymaga też głębokiej introspekcji, spojrzenia w głąb siebie. Przyznał również, że dzisiaj widzi to podobnie. Szkołę rozwój osobisty uczniów i uczennic nie interesuje. „Jak chcesz – to się rozwijaj!” – mówi szkoła. Po czym skupia się dalej na wynikach naukowych swych wychowanków.
„Nieuchronną konsekwencją takiej postawy szkoły jest sprywatyzowanie rozwoju osobistego” – kontynuował profesor Ryszard Koziołek. Młodzi realizują pasje poza szkołą, w prywatnych szkołach językowych, centrach edukacji, wszelakich klubach i innych wolnorynkowych podmiotach, które ulepszają swoje oferty rywalizując o młodych klientów. Dodatkowym aspektem, który czyni szkołę instytucją skostniałą i wymagającą przemodelowania jest zmiana, jaka zadziała się wraz z nadejściem rewolucji technologicznej, która – według profesora – stawia jej całe funkcjonowanie pod znakiem zapytania. „Wiedza jest wszędzie. Nie ma takiej informacji, której nie zdobędziemy poza szkołą i uniwersytetem” – mówił Ryszard Koziołek. Dlatego potrzebna jest zmiana paradygmatyczna – zmiana filaru, na którym od setek lat odbywa się kształcenie. Absolutną koniecznością jest odejście od modelu bierno-receptywnego, w którym nauczyciel przekazuje, transmituje wiedzę ustnie, a młody człowiek biernie słucha i notuje, co jest rzeczywistością wielu polskich szkół.
Młodzi, komentując słowa profesora, przyznali, że potrzebują mentorów, którzy pokażą im możliwe drogi zdobywania wiedzy i rozwoju. Potrzebują kształtowania kompetencji miękkich takich, jak krytyczne myślenie, praca w zespole, kreatywność, empatia, które też ułatwią im pierwsze kroki na rynku pracy. Podkreśliła to mocno jedna z uczestniczek, która opowiedziała o swoim rocznym pobycie w szkole w Stanach Zjednoczonych. To, co było największym zaskoczeniem dla niej, to relacje nauczycieli z uczniami – oparte na wzajemnym zaufaniu i szacunku, pełne otwartości i dialogu, w których nie można było dopatrzeć się wykorzystywania przez dorosłych swojej pozycji, by dzięki niej sprawować władzę nad uczniami i uczennicami. Młodzi w amerykańskiej szkole mieli równy głos w sprawach związanych z ich edukacją i rozwojem. „Szkoła na Zachodzie jest bardzo praktyczna. Kapitalizm i rynek pracy mocno determinują to, czego uczniowie uczą się w szkole i co w niej robią” – przyznał profesor Koziołek. Nie tylko wiedza ma znaczenie, ale również zaangażowanie w sprawy społeczne lokalnego środowiska, wolontariat, aktywizm – wszystkie działania, które kształtują w młodych ludziach postawy obywatelskie i uwrażliwiają ich na różne problemy społeczne.
„Potrzebujemy mądrych instytucji, które dadzą oparcie jednostkom. Uwierzyliśmy w Polsce, że szkoła jest ministra, a prawda jest taka, że szkoła jest nasza wspólna, współodpowiadamy za nią” – podsumował Rektor Uniwersytetu Śląskiego. I faktem jest to, że na mapie Polski pojawia się coraz więcej takich szkół. Część z nich to oczywiście placówki prywatne, ale z łatwością odnajdziemy też sporo placówek publicznych, w których lekcje są skrojone na miarę potrzeb uczniów i uczennic. Warto choćby zajrzeć na stronę ruchu Budząca się szkoła, gdzie znajdziemy mapę szkół, które postanowiły przemodelować swoje funkcjonowanie i przeszczepić na swój grunt wiele nowoczesnych, alternatywnych rozwiązań (http://www.budzacasieszkola.pl/). Ciekawą inicjatywą, która przedstawia innowacyjne podejście do edukacji jest również Kalendarz Adwentowy, czyli 24 inspirujące rozmowy o edukacji, już po raz drugi organizowany przez Wiolettę Matusiak, jedną z działaczek ruchu Szkoła Cieszy-n. Podczas 45-minutowych spotkań online z różnymi edukatorami i edukatorkami możemy poznać ich metody pracy, takie jak np.: metoda projektowa (Design Thinking), edukacja w nurcie założeń Marii Montessori; czy posłuchać o autorskich pomysłach na to, jak „zrobić” fajną, przyjazną szkołę, do której wszystkim chce się chodzić.
Drugą część debaty organizatorki rozpoczęły od odwołania się do ankiety, którą przygotowały dla uczniów i uczennic szkół średnich w Cieszynie. 660 osób odpowiedziało w niej na takie pytania: Jakie zauważasz wady w polskim systemie edukacji? Czy w szkole czujesz się komfortowo? Czy w Twojej szkole możesz liczyć na wsparcie w kwestii rozwoju osobistego? Jakie znaczenie ma dla Ciebie doradztwo zawodowe w szkołach? Jakie znaczenie mają dla Ciebie konwersacje z języków obcych w szkołach? Jakie znaczenie ma dla Ciebie edukacja w zakresie psychologii?
Wśród odpowiedzi na pytanie o wady polskiej szkoły wielokrotnie powtarzały się takie aspekty, jak choćby przeładowanie zbędnymi informacjami, które, według młodych, nie będą im przydatne w dorosłym życiu, a muszą je przyswajać pamięciowo mimo tego, że są w zasięgu ręki i można je szybko znaleźć w internecie. Wiele osób narzeka również na szkolną nudę i monologowy system nauczania, typu: wykład nauczyciela, przepisywanie informacji z podręcznika do zeszytu. Kolejnym newralgicznym elementem jest numeryczny system oceniania, który nic nie mówi młodym o ich rzeczywistych postępach w nauce, a jedynie generuje szkodliwą rywalizację o jak najlepsze stopnie i świadectwa. Weryfikowanie wiedzy również pozostawia wiele do życzenia. Według respondentów nauczyciele uciekają się do nieefektywnych i przestarzałych form w postaci kartkówek i sprawdzianów, których jest tygodniowo co najmniej kilka. Presja, by być najlepszym/-ą z każdego przedmiotu jest zatem ogromna. Młodzi żalą się również, że brakuje przedmiotów, które ułatwiłyby im poznanie realiów współczesnego świata, takich, jak zajęcia o polityce, współczesnej historii, seksualności, efektywnym uczeniu się, czy z zakresu zdrowia psychicznego. Nie ma też miejsca na rozwój osobisty i pasje – często nie organizuje się kółek zainteresowań, przyciągających uczniów i uczennice, według których szkoła jest schematyczna, przestarzała i zamknięta na głos młodego człowieka. Na lekcjach mają siedzieć cicho, słuchać wykładu nauczyciela, nie zadawać zbędnych pytań i nie prowokować dyskusji nie na temat. Presja czasu, realizowania podstawy programowej i sztywnego trzymania się pruskich metod dydaktycznych zabija kreatywność. „Nic nam się nie chce” – mówią młodzi. Czy zatem czują się w szkole komfortowo? „Nie, wcale nie czuję się komfortowo, lekcje są bardzo stresujące, wciąż jesteśmy bombardowani ogromną ilością sprawdzianów, kartkówek, odpowiedzi ustnych i zadań domowych. Nie śpię po nocach, a idąc do szkoły trzęsę się z strachu, czuję lęk. Boję się tego, co dzieje się z polską edukacją”. To zaledwie jedna z wielu poruszających odpowiedzi na pytania ankiety. Więcej znajdziecie na profilu instagramowym edyoucation.project.

Jak to możliwe, że współczesna szkoła dla wielu młodych ludzi jest raczej piekłem, aniżeli instytucją, która – według panującego w Polsce prawa oświatowego – ma być miejscem indywidualnego rozwoju, ma dawać ku temu przestrzeń i możliwości? Nawet w preambule Ustawy z dn. 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe napisano, że „szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności”. Anna Dęboń, aktywistka stowarzyszenia DopaminaLab, słusznie zauważyła, że idealną sytuacją dla poprawy realiów polskiej szkoły byłaby demokratyzacja jej funkcjonowania, kiedy wszystkie trzy grupy społeczne: rodzice, nauczyciele i uczniowie, tworzące wspólnotę szkolną, współpracują ze sobą. Niestety niewiele szkół pracuje w oparciu o bardzo liberalne i sprzyjające innowacjom prawo oświatowe. Zamiast tego, placówki tworzą tzw. statuty szkolne – swoiste regulaminy szkolnych praktyk i zachowań, które bardzo często wykluczają dialog i partnerstwo, a nawet stoją w sprzeczności z nadrzędnym wobec nich prawem oświatowym, niejednokrotnie łamiąc prawa dziecka, a nawet podstawowe prawa człowieka. Więcej w tym aspekcie można przeczytać na stronie organizacji Stowarzyszenie Umarłych Statutów, która zajmuje się czytaniem tychże szkolnych dokumentów, przestrzeganiem przed ich bezprawnymi zapisami, a także reaguje na przypadki łamania praw uczniów, wysyła wnioski o kontrolę do kuratoriów oraz aktywnie bierze udział w debacie publicznej o polityce edukacyjnej i prawach ucznia: https://umarlestatuty.pl/.
Wyniki ankiety rozbudziły żywą dyskusję wśród młodych osób, uczestniczących w spotkaniu. Podawały one przykłady swoich szkolnych doświadczeń, które mocno wpisywały się w uczniowskie wołanie: Chcemy innej szkoły! Pojawiły się takie stwierdzenia jak: „Szkoła nie jest otwarta” (na nas – przyp. red.); „Większość nauczycieli jest zamkniętych na nasz głos”; „My potrzebujemy mentorów, którzy pomogą nam kształtować naszą indywidualną drogę”. Jeden z uczniów – słusznie zresztą – wskazał, że pandemia była kolejnym momentem, który uświadomił wielu ludziom, że obecna rola nauczyciela jest zbędna: „Pandemia obaliła hierarchię szkolną, w której nauczyciel naucza nas. Wielu robiło to na własną rękę i bardziej efektywnie niż siedząc po kilka godzin na lekcjach”. Inna uczestniczka dodała, że taka sytuacja również pokazuje, ile czasu młodzi marnują w szkole na uczenie się niepotrzebnych rzeczy, nie mając możliwości rozwijania pasji i „dopiero pod koniec swojej edukacji odkrywają, że to czego się uczyli nie będzie im już potrzebne”. Kolejne młode osoby podkreślały również, że szkoła jest zbyt zinstytucjonalizowana, sztywna i brak w niej miejsca na przygody.
Głos zabrały też nauczycielki, aktywistki, edukatorki, które równie mocno podkreślały potrzebę odejścia od starego modelu pruskiego lub dzieliły się swoim doświadczeniem o tym, jak im się to udało w ich pracy nauczycielskiej. Bo, jak przekonywała jedna z nauczycielek: „Jest wielu dobrych nauczycieli. Szukajcie ich w swoich szkołach. Oni was wesprą”. Mówiły też, jak ważne w ich własnej edukacji było inspirowanie się nauczycielami-pasjonatami, którzy w swoją pracę wkładali całe serce, a priorytetem były dla nich dobre, przyjacielskie relacje z uczniami i uczennicami. „My dorośli też lubimy słuchać ludzi z pasją i przebywać z osobami, które nas ciągle nie oceniają, dla których jesteśmy ważni po prostu jako ludzie, i dla których nasze zdanie ma znaczenie” – podsumowała jedna z dorosłych uczestniczek. Poruszono także temat trudności z jakimi w swojej pracy bardzo często borykają się sami pedagodzy: niedofinansowanie oświaty, niskie płace, czy wypalenie zawodowe. Niewątpliwie są to ważkie aspekty polskiego szkolnictwa, niejednokrotnie powodujące odejście z zawodu wartościowych i kreatywnych nauczycieli, ale mogą też być źródłem poczucia swego rodzaju marazmu, beznadziei i smutku tych, którzy decydują się zostać w szkole. Z całą pewnością praca ta wymaga większego społecznego docenienia, o które jednak czasami trudno, kiedy skonfrontujemy się z relacjami uczniów i uczennic, którzy mówią wprost: „Wielu nauczycieli nas po prostu olewa”.
Podsumowaniem całego spotkania było pytanie postawione przez Magdę Barabasz: „Jak zatem zmieniać edukację na lepsze, z miejsca w którym się znajdujemy, mając takie możliwości, jakie mamy obecnie”? Jedno jest pewne. Nie ma co czekać na odgórne reformy, zmianę systemu, czy rewolucję. Zmiana już nadchodzi, codziennie dzieje się na naszych oczach, kiedy młodzi ludzie decydują się wziąć sprawy w swoje ręce, głośno mówić o tym, co im się nie podoba w szkole, co ją niszczy, ale też o tym, czego potrzebują, by zdobywać wiedzę i się rozwijać. Zmiana dzieje się też tam, gdzie nauczyciele i nauczycielki szukają nowych dróg i rozwiązań w edukacji, inwestują w relacje z młodymi, słuchają, szanują i obdarzają zaufaniem; gdzie również rodzice uznają podmiotowość swoich dzieci, ich kompetencje i gotowość do współdecydowania o swoim kształceniu. To wszystko profesor Koziołek nazywa „wirusowaniem systemu”. System ów jawi się nam często jako mroczny i nieprzyjazny konstrukt, wróg, z którym mamy bardzo nierówne szanse. Ale kiedy zdamy sobie sprawę, że system ten tworzą ludzie, tacy jak ty i ja, którzy są zdolni zmienić swoje poglądy i zachowanie, wtedy okazuje się, że możemy wiele – tam, gdzie jesteśmy, z tym, co mamy. Możemy zawirusować system i będzie to najlepszy wirus, jaki mógł się nam kiedykolwiek przytrafić. „Szkoła trochę ilustruje nasze społeczeństwo. Jeśli uda się wam zmienić szkołę, zmienicie społeczeństwo” – podkreśla profesor Ryszard Koziołek, Rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

- reklama -