Wszystko było po coś…

0
132
- reklama -

„Daję słowo, wszystko było po coś, to co traci kolor, zamienimy w złoto, reszta jest historią” – śpiewa Mrozu w utworze „Złoto”, którego refren może stać się hasłem przewodnim jesieni, czyli czasu melancholii i wspomnień. Dzięki albumowi „Złote bloki” sentymentalny powrót do przeszłości stanie się ciepły i przyjemny, a przywoływane pamięcią zdarzenia zabarwią się słoneczną paletą barw.

Mimo że moją ulubioną porą roku jest lato, to bezdyskusyjnie uwodzą mnie złociste, październikowe dni. Krajobraz żółto-brązowych liści w akompaniamencie słonecznych promieni gra mi w duszy, a poza tym bardzo sprzyja refleksjom. Staje się on również czasem tęsknoty do letnich dni i ciepłych wieczorów. Ten stan definiuje i wypełnia swoim dźwiękiem nowy album Mroza, zatytułowany „Złote bloki”, który choć wydany był w marcu tego roku, to najbardziej przemawia do mnie właśnie teraz, jesienną porą. Brzmienie tej płyty sprzyja zarówno popołudniowym spacerom, jak i coraz dłuższym wieczorom. Krążek jest przyjemny w odbiorze, napawa optymizmem, dlatego z pewnością może stać się również towarzyszem na całe ponure dnie, które przed nami…
Mrozu to polski wokalista, który regularnie przypomina o sobie słuchaczom, nagrywając coraz to nowsze przeboje, w trymiga trafiające na wszystkie listy przebojów. W swoim dorobku ma wiele radiowych hitów takich jak „Nic do stracenia” czy „Jak nie my to kto”. Jego rock’n’rollowy wizerunek, śmiałość i dystans kontrastuje z pozostałymi polskimi piosenkarzami. Nie bez przyczyny przez wielu uważany jest za polskie wcielenie Justina Timberlake’a… i może to właśnie dlatego tak ochoczo sięgamy po jego muzykę, bo wśród dominujących na scenie, tych smutniejszych wokalistów, Mrozu kipi optymizmem, stając się nad wyraz błyszczącym elementem polskiej sceny.
„Złote bloki” to bez wątpienia taki album, który pomoże rozwiać smutki i zaszczepić w odbiorcy pozytywne myślenie. Utwory na płycie są utrzymane w stylistyce funkowej, której przed premierą tego krążka bardzo brakowało w polskim mainstreamie. Wszystkie aranżacje są energetyczne i wesoło nastrajające, dlatego z łatwością mogą stać się lekarstwem w dobie trudnej rzeczywistości. Czas spędzony w towarzystwie płyty pozwala na odrobinę szaleństwa, a także ucieczkę od codzienności. Dlatego tym bardziej uważam za niezwykle trafne słowa rozpoczynające krążek – „Ten to nigdy nie dorośnie, tak się tu martwili o mnie, pełny plecak pusty portfel, nie ma nic na horyzoncie, ciągle pod tym szarym blokiem (…) daję słowo, wszystko było po coś”. Ten singlowy utwór, zatytułowany „Złoto”, tekstowo jest wspomnieniem lat 90. w realiach polskiego blokowiska, a i melodycznie również zaaranżowany jest w sposób nawiązujący do przebojów z tamtych lat. Sprzyja on tym samym rozmyślaniom o przeszłości. Podobnie singiel „Galácticos” opowiada o życiu na osiedlu w sposób bardzo ciepły i radosny. Połączenie sentymentalnych tekstów wraz z wesołymi melodiami wychodzi Mrozowi idealnie. Tworzy się mieszanka, w wyniku której chce się zarówno tańczyć, jak i wspominać czasy młodości i dzieciństwa.
Oprócz beztroskiego czasu, często wspominamy także ludzi, którzy odeszli z naszego życia. Mrozu podjął ten temat w piosence „Palę w oknie”, w której prowadzi monolog stojąc przy tytułowym oknie. Rozmyśla on wówczas na temat swojej niespełnionej miłości sprzed laty. Mimo że przesłanie tekstu jest gorzkie, to utwór z powolnej, sentymentalnej ballady przekształca się w funkowy, melodyczny, wesoły i skoczny utwór. Po raz kolejny Mrozu zaskakuje odbiorcę niecodziennym eklektyzmem. Zabieg zastosowany przez artystę powoduje karuzelę emocji i mimo, że w oczach rodzą się łzy, to na pozytywne melodie reagujemy z uśmiechem – trochę jak w życiu, musimy mierzyć się zarówno z gorzkimi przeżyciami, jak i chwilami szczęścia – „Zapomniałem Cię, nim wyschły Twoje łzy, Piosenki o nas grają osiedla z wielkich płyt, Ty miałaś mnie za kogoś, kim nie chciałem być – Palę w oknie, Muszę patrzeć, jak mokniesz, Mogłem być parasolem, Ty wolałaś deszcz, Oddycham chmurami wspomnień, Mam czyste niebo nad domem, Ty wolałaś deszcz”. Ważny przekaz niesie także utwór „Betonowy las”, przypominający o tym, że teraźniejszość jest nieuchwytna i trzeba doceniać to, co się ma, bo bardzo łatwo można wszystko stracić. Należy więc przeżywać każdy dzień i czerpać z niego tyle, ile się da, by w przyszłości wspominać go ze szczerym uśmiechem, bez poczucia niedosytu…
Album Mroza, oprócz tego że sprzyja rozmyślaniom na temat przeszłości, pomaga także rozmarzyć się i pobujać w obłokach. Wokalista w utworze „Nogi na stół” przypomina, że w codziennej pogoni warto też znaleźć czas na odpoczynek i zrobić coś dobrego dla siebie, podobnie jak w przebojowym utworze „Za daleko”, nagranym razem z Vito Bambino, który w czasie wakacji zdominował radiowe rozgłośnie. Nie bez przyczyny… Refrenowa melodia zapada w pamięć i naprawdę ciężko jest się od niej uwolnić:

„Lecimy za wysoko, ciągle za daleko,
ale kiedy spadam, spadam z tobą, to lądujemy miękko!”

Oprócz wymienionych przeze mnie piosenek, płyta zawiera jeszcze wiele innych kompozycji, które tworzą spójną całość, w ogólnym przesłaniu bardzo pozytywną. Mimo że na co dzień jestem zwolennikiem piosenek o raczej smutnym wydźwięku, to album Mroza pomógł mi pomalować szary, jesienny świat na „Złoto” i jeszcze wyraźniej dostrzegać piękno otaczającego świata. Jestem przekonany, że podobnie będzie z wami… Polecam „Złote bloki”, ponieważ uważam, że mogą stać się antidotum na smutki w czasach niepewnej przyszłości. Pomagają także spojrzeć na minione lata z uśmiechem i myślą przewodnią, że „wszystko było po coś”, niosąc przesłanie, że to co stanęło na naszej drodze w przeszłości, miało nas czegoś nauczyć i doprowadzić do tego momentu naszego życia, w którym jesteśmy teraz.

- reklama -
- reklama -