Czy Temida zdejmie opaskę bezstronnych wyroków?

0
361
- reklama -

Bogini Temida stoi na straży sądów jako symbol prawa i sprawiedliwości. Opaska na jej oczach symbolizuje bezstronność, cecha wyróżniająca zasadę równości wobec prawa. Miecz w jej ręku jest symbolem władzy, a waga porównaniem ciężaru dobrych i złych uczynków.

Pierwsze słowo które przychodzi mi do głowy myśląc o Instytucji, jaką jest Sąd, to „prawda”. Zawsze wydawało mi się, że  w takim miejscu  rozstrzyga się obiektywnie i mądrze, co prawdą jest, a co nią nie jest. Tak być powinno. Coraz częściej w ogóle mam wrażenie, że żyję w świecie, w którym prawda nie istnieje, fakty są materiałem wstępnym, surowcem do obróbki. Tu jedynie ideolodzy, partie rządzące i propaganda produkują nadający się do użytku publicznego towar. Rzeczywistość systematycznie zastępuje się przykrojonym i prawdopodobnym hologramem, obrazem, który codziennie i do znudzenia wyświetla się obywatelom. Robi się to tak długo, aż obraz ów zleje się w naszych myślach w jedno z codziennym życiem, aż przestaniemy rozumieć i pamiętać, że kiedyś istniało takie pojęcie jak prawda. Umiejętność dostrzegania rzeczywistości jest dzisiaj dość rzadka. Budzi ona w innych sporą nienawiść, wściekłość i rozgoryczenie bo rozdziera w strzępy skrupulatnie tkaną zasłonę iluzji.

Nie od dziś wiadomo, że reforma sądownictwa jest w Polsce konieczna m.in. po to, by wyeliminować przewlekłość działania sądów. Społeczeństwo oczekuje przyspieszenia prac sądów oraz skończenia z przewlekłością postępowań. Wymiar sprawiedliwości powinien być w możliwie największym stopniu niezależny od świata polityki. Nowa ustawa o Sądzie Najwyższym wzbudziła sporo emocji nie tylko wśród prawników i polityków, ale też samych Polaków, którzy wyszli na ulice wielu polskich miast. Również w Cieszynie pod budynkiem Sądu zbierali się mieszkańcy, którzy swoją obecnością wyrażali swój sprzeciw wobec przegłosowanej ustawy.

Wielu z nas nie interesuje się na co dzień polityką. Dostrzega się ogólne zmęczenie narodu nadmiarem informacji, a raczej dezinformacji, i ciągłą polityczną przepychanką. Uciekamy zatem od prasy, gubiąc się już w tym, kto ma rację, a kto jej nie ma. Patrząc w stronę dużej polityki, widzimy i słyszymy wciąż tylko chaos i sporo wzajemnej agresji, która, o zgrozo, przelewa się coraz bardziej na kłócący się naród. Jednak  to ostatnia szansa, by zawalczyć o „odpartyjnienie” sądów. Bardzo niepokojące jest to, że debata nad tak ważnymi zmianami w polskim sądownictwie odbywała się w niezwykłym pośpiechu i pod osłoną nocy. Jak to moja babcia zwykła mawiać: „Licho nie śpi”. „Dobra zmiana” dla obywateli nie powinna odbywać się w taki sposób.

- reklama -

Na dzień dzisiejszy nie ma chyba prawnika w Polsce, który by nie dostrzegał mankamentów w polskim systemie  prawnym. Wciąż powinno się dążyć do usprawnienia i unowocześnienia sądownictwa. Nic tak nie pędzi do przodu jak nasze życie. Wymogi, jakie przed nami stawia, muszą być opisane prawnie, a system jest mniej elastyczny, w związku z czym nie nadąża. To się w mojej opinii cały czas działo. Kiedy zaczynałem praktykę 14 lat temu, mój szef korzystał z dzienników ustaw, z wielkich papierowych publikatorów. Dzisiaj to zapomniane narzędzia. Korzystamy z programów prawniczych i możliwości internetowych. Zmiany nawet te administracyjne były zauważalne. To, co dzisiaj proponuje Rząd jest trudne do merytorycznej oceny, ponieważ jest przesiąknięte polityką. Trudno oceniać polityczną wizję kraju po zmianach takich ustaw. Nikt nie zwrócił się, tworząc je, do Krajowej Izby Radców Prawnych czy Naczelnej Rady Adwokackiej z prośbą o konsultacje społeczne. One są moim zdaniem niezbędne bo dotyczą nie tylko tego, że powinniśmy się wypowiedzieć ale mamy też na ten temat największą wiedzę. Ustawa o Sądach Powszechnych podpisana przez prezydenta budziła najmniejsze zastrzeżenia, jednak pewne kwestie rodzą spore obawy. Sama możliwość wybierania przez ministra sprawiedliwości, czyli przez polityka, prezesów Sądów Okręgowych, dyrektorów administracyjnych stawia duży znak zapytania o jej słuszność, a przede wszystkim o jej niezawisłość. Mnie jako prawnika bardzo niepokoi sytuacja, w której wymiar sprawiedliwości nagle staje się w jakimkolwiek stopniu uzależniony od decyzji politycznych. To nie jest nawet kwestia opcji politycznych, które się popiera, ale trudno ufać tej czy jakiejkolwiek innej partii, że tych zmian nie wykorzysta na swoją korzyść. Trudno mi również uwierzyć, że opozycja zechce te zmiany odkręcić. To jest spore ryzyko i niebezpieczeństwo dla obywateli przede wszystkim. Konstytucja nawet posiadająca pewne braki kiedyś nasz niespokojny naród połączyła, dzisiaj dzieli. Nagle się okazało, że bez zmiany konstytucji można dokonywać poważnych zmian ustrojowych w Polsce. Paraliż Trybunału Konstytucyjnego i obecne wątpliwości, które mają między innymi sędziowie w Sądach Powszechnych powoduje, że nagle zasada trójpodziału władzy jawi się jako fundamentalna dla naszego prawa – mówi radca prawny Maciej Czajkowski. 

Reforma polskiego wymiaru sprawiedliwości jest potrzebna. Przewlekłość postępowań, zwłaszcza w sferze skarbowej lub karnej, potrafi niejednego człowieka, niejedną firmę zniszczyć. Z reformą ministra Ziobry jest tak, że ona wielu rzeczy nie wyjaśnia, choćby nie wskazuje, kto miałby rozpoznawać kasacje cywilne i karne. Ale totalna krytyka nie jest też uzasadniona. Powołanie Izby Dyscyplinarnej nie jest też niczym nowym, po prostu zostanie powołany nowy organ, który zdejmie kompetencje sędziów Izby Karnej Sądu Najwyższego. W czym jest więc problem? W naszych, ludzkich emocjach. O ile, reforma jest potrzebna, o tyle nie może ona być wprowadzana aż tak szybko. Społeczeństwo chce tej reformy, ale żąda też porządku. Opozycja parlamentarna mówi o „odpolitycznieniu” wielu sfer państwowości. Ale nie pamięta wół jak cielęciem był…  Biurokratyczno-administracyjną sferę życia należy „odpartyjnić” (co nie jest tym samym co „odpolitycznianie”), czyli uchronić przed zmianami i konfliktami, które te zmiany wywołują. Partie przez ostatnie lata traktują sferę administracyjną jak łup wojenny. Nie bacząc na efekty dotychczasowej pracy, obsadzają swoimi ludźmi wszystkie stanowiska. To właśnie rodzi emocje, konflikty i psuje państwo. Dziś mamy sytuację frontową: my – oni. Brakuje w tym wszystkim pokazywania głosu rozsądku. Popadamy wszyscy w skrajności. Nagle obudziłam się w kraju w którym się nie rozmawia, w którym nie słucha  nikogo i nie bierze pod uwagę zdania narodu ale przede wszystkim, w którym przestaliśmy siebie szanować. Wszystkie rozmowy i debaty polityków jakie przychodzi nam oglądać w telewizji są przepychanką i atakiem dwóch stron. Czasem mam wrażenie, że gubi się po drodze myśl przewodnia i temat o którym przyszło im rozmawiać. W całej tej atmosferze „ amoku” zapominamy wszyscy o konsekwencjach takiego stanu rzeczy, konsekwencjach, które będą ponosiły kolejne pokolenia. Sądy właśnie powinny na straży praworządności stać i być miejscem w którym każdy Polak bez względu na swoje preferencje czy powiązania polityczne będzie mógł liczyć na sprawiedliwy wyrok. 

Co jednak zmiany te oznaczają dla przeciętnego Kowalskiego?

Załóżmy scenariusz, że wprowadzane są zmiany w przepisach ustaw, które regulują pracę Sądów Powszechnych w sposób niekonstytucyjny, gdzie zachodzi poważna obawa o to, czy ten trójpodział władzy jest zachowany i czy sędziowie nie są rozliczani za efektywność tylko za treść wyroków. Ekstremalnym posunięciem i konsekwencją byłoby np. to, że takie orzeczenia nie byłyby uznawane przez sądy zagraniczne. Nasze sądownictwo jest elementem prawa europejskiego i organy zagraniczne mogą taki wyrok egzekwować. Posłużmy się przykładem. Samotnie wychowująca dziecko matka może nie móc egzekwować wyroku alimentacyjnego, ponieważ nasze orzeczenie może nie być uznane przez zagraniczny sąd, ze względu na obawę niezawisłości sądu. Podobna sytuacja może dotyczyć przedsiębiorcy, który sądzi się z zagraniczną firmą. Tutaj też pojawia się ryzyko, że orzeczenie polskiego sadu może nie być uznane i nawet duże odszkodowanie na rzecz powoda może nie być wyegzekwowane. Takim orzeczeniem można wtedy wytapetować sobie pokój, bo nie będzie ono miało żadnej mocy wykonawczej – wyjaśnia pan Maciej.

 Dzisiaj wszyscy powinniśmy usiąść i wypracować kompromis, ale to tak nierealne życzenie jak co najmniej gwiazdka w lipcu. Jednak w politycznym kotle zawrzało jeszcze bardziej. Prezydent Andrzej Duda zawetował ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, które przegłosowały Sejm i Senat. Prezydent zapowiedział, że w związku z wetem sam zajmie się opracowaniem nowych rozwiązań w zakresie sądownictwa. Według informacji docierających do mediów z Kancelarii Prezydenta tuż po wetach rozpoczęły się prace nad wspomnianymi projektami, jednak wciąż nie ma szczegółów proponowanych przez prezydenta zmian. Termin zakończenia prac nad ustawami powoli dobiega końca. Czy Polacy znów będą zmuszeni bronić swoich praw na ulicy? Miejmy nadzieję, że nie.

Dzisiaj marzy mi się Polska, w której będziemy polemizować z szacunkiem, spierać się z pasją, toczyć ze sobą spory ideowe, wymieniając opinie i poglądy – po coś.  Marzy mi się kraj, w którym znajdziemy wspólnie sposób by tworzyć lepszą rzeczywistość, nie dokopując innym, mniej priorytetowym, w którym nie będzie propagandy, kontroli i dyktatury.

                                                                                            

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here