„Janosikowe Diery” – górski raj na wyciągnięcie ręki…

0
46
fot. Szymon Krupka
- reklama -

Zawitała do nas jesień. Już niebawem drzewa będą się mieniły tysiącami barw. To wyjątkowy czas dla wszystkich, który kochają turystykę górską. Jest takie miejsce, szlak – 80 km od naszego Cieszyna, który śmiało nazwać można – „rajem na wyciągnięcie ręki…”. Nie jest to jednak eden dla wszystkich, lecz dla średnio doświadczonych i aktywnych turystów. Dlatego szlak, który opiszę zdecydowanie nie polecam rodzinom z małymi dziećmi. A czynię to tylko i wyłączenie przez dość wysoko postawiony stopień trudności jego przejścia. 

Nieco ponad 80 km na południe od Cieszyna na Słowacji, wznosi się wyjątkowo piękne pasmo górskie – Mała Fatra. To właśnie tu, w jednym z przysiółków wsi Terchová urodził się w 1688 roku Juraj Jánošík – legendarny zbójnik, a góry te były „jego ojczyzną”. O tej porze roku szlakiem wyjątkowo pięknym są „Janosikowe Diery” (Diery po słowacku oznaczają dziury). To cudowne miejsce położone jest we wschodniej części Parku Narodowego Małej Fatry – 3 km na wschód od miejscowości Terchová. Swoim urokiem przyciąga turystów, jak magnes. Diery to system wąskich wąwozów wyrzeźbionych przez miliony lat przez wodę. Na trasie zobaczymy imponujące wodospady. Poruszać się będziemy kładkami, drabinami i przy pomocy łańcuchów oraz innych sztucznych ułatwień, które pozwalają przejść przez Diery suchą stopą. W drodze powrotnej zdobędziemy stromą górę – Boboty (1285 m.n.p.m.), z której zejście przy pomocy łańcuchów dostarczy nam sporą dawkę adrenaliny. Ale po kolei…

- reklama -

Z Cieszyna do Terchovej na Słowacji dojedziemy przez Mosty koło Jabłonkwa, Czadcę oraz Lutiše. Ponieważ nasza trasa będzie pętlą zostawiamy samochód na okazałym parkingu w samym centrum miejscowości Terchová, nieopodal pomnika Janosika (przy ul. Vrátňanská cesta). Pamiętajmy o wyposażeniu. Jesienią pogoda może być szczególnie dynamiczna. Ze względu na specyfikę szlaku, niezwykle ważne są wygodne górskie buty „za kostkę”. W październiku czymś zupełnie normalnym w tych okolicach są poranne przymrozki. Na szlaku może być zatem ślisko. Naszym pierwszym celem będzie dotarcie do parkingu przy hotelu „Diery” w Białym Potoku. Chodnikiem wzdłuż drogi po 25 minutach docieramy do bram „Janosikowych Dier”. Wybieramy szlak koloru niebieskiego. Początkowo maszerujemy po licznych kładkach, mostkach, a nad nami wznoszą się imponujące skały ociekające wodą. Pod nami, czasem zaledwie kilka centymetrów zimny, Dierowy potok. Po około 45 minutach, pełni wrażeń docieramy do polany Podžiar (715 m.n.p.m.).  Miejsce to znajduje się w niewielkiej kotlince Dierovego potoku, pomiędzy Dolnymi dierami, a Hornymi dierami (górnymi). Działa tu drewniana koliba Podžiar. To ostatnie miejsce, gdzie możemy się posilić lub zakupić wodę (pamiętajmy, że na Słowacji obowiązuje waluta Euro). Po krótkim odpoczynku, trzymając się niebieskiego szlaku, ruszamy w dalszą drogę. Tym razem zaczynają się prawdziwe „schody”. Zdecydowanie odradzam tę część (Horne Diery), osobom cierpiącym na lęk wysokości. Momentami trzeba wspinać się drabinami o wysokości nawet 10 metrów i używać do zabezpieczenia łańcuchów. Przez wodę jest naprawdę śliko. Zachowujemy zatem wyjątkową ostrażność. Wszystko to jednak rekompensują niecodzienne widoki natury. Po 1,5 godzinnej, wyczerpującej wspinaczce osiągamy polanę Pod Tanečnicou, która znajduje się na wysokości 1186 m.n.p.m. Miejsce to pokrywają łąki górskie, niegdyś intensywnie wypasane. Tu odpoczywamy i podziwiamy dwa charakterystyczne dla Małej Fatry szczyty górskie – Mały i Wielki Rozsutec (1343 oraz 1610 m.n.p.m.). Obie góry zbudowane są z wapieni i dolomitów płaszczowiny choczańskiej, które przez miliony lat poddane zostały erozji. Charakterystyczne dla tych skał są zatem urwiste ściany, strzeliste turnie, głębokie wąwozy oraz jaskinie. Po półgodzinnym odpoczynku wracamy – Hornymi Dierami (szlak niebieski) do skrzyżowania szlaków – Pod Pálenicou (947 m.n.p.m.). Tu skręcamy w lewo na szlak zielony (kierunek Sedlo Vrchpodžiar – 753 m.n.p.m.). Po 20 minutach przez świerkowy las wchodzimy na przełęcz – Sedlo Vrchpodžiar. Przed nami spore podejście pod szczyt Boboty (1285 m.n.p.m.) Zatem 532 metry stromego przewyższenia. Jak się później okazało, łatwo jest trafić z raju do piekła, bo tak można nazwać tę część trasy. Nie ma jednak odwrotu. Mozolnie jak żółwie, co chwila przystając, by złapać oddech po ponad godzinie osiągamy wierzchołek Bobotów. To był ból i łzy, ale warto! Widok zapiera dech w piersiach! Jak na dłoni widać najwyższe szczyty Małej Fatry, z najwyższym Wielkim Krywanem (1709 m.n.p.m.). Pod nogami kilkuset metrowe przepaście. Czas schodzić (zielony szlak) do Terchovej, bo robi się późno. Początkowo łatwa wąska ścieżka zmienia się w pionowe urwiska, po których poruszamy się za pomocą łańcuchów. Na ostatnim fragmencie drogi, mimo sporego zmęczenia zachowajmy dużą koncentrację, aby nie popełnić błędu. W końcu po godzinie schodzimy do drogi asfaltowej –  Terchová – Vrátna dolina. Do parkingu, gdzie zostawiliśmy auto są 2 kilometry. W końcu pod pomnikiem Janosika osiągamy metę naszej wyprawy. Całość pętli z dojściem na szlak, liczy sobie 16 km. Proszę jednak pamiętać, że to nie są nasze Beskidy. Trasa to miejscami mozolna i wyczerpująca wspinaczka. Satysfakcja jest jednak ogromna. A widoki na zawsze zostaną w naszej pamięci. Jesienną porą, przy słonecznej pogodzie – polecam zdecydowanie! 

Zatem do zobaczenia na szlaku!

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here