Nauczyciele kontra rodzice

0
137
Portrait of cute Caucasian schoolgirl sitting at classroom and smiling.
- reklama -

Alexander S. Neil pisze w książce „Nowa Summerhill”: „Dziecko obdarzone jest wrodzoną mądrością i poczuciem realizmu. Jeśli pozostawić je samemu sobie […], rozwinie się na tyle, na ile jest do tego zdolne. Summerhill jest miejscem, w którym ci, którzy posiadają wrodzone zdolności i pragną być naukowcami, zostają nimi; natomiast ci, którzy predysponowani są do zamiatania ulic, będą pracować miotłą. Chociaż, jak do tej pory, murów naszej szkoły nie opuścił żaden zamiatacz. Nie piszę tego ze snobizmu, jako że wolałbym, aby szkołę opuścił szczęśliwy zamiatacz ulic niż znerwicowany uczony”.

Piękne słowa i piękna idea, niestety nieosiągalna dla większości ze względu na koszty takiej edukacji, ograniczona dodatkowo strachem rodziców. Ci obawiają się przede wszystkim eksperymentalnego, odmiennego od znanego im systemu kształcenia, do którego są przyzwyczajeni, choć dzieci obowiązują dokładnie takie same egzaminy, jak w szkołach publicznych.

W polskiej rzeczywistości najbliższe idei Summerhill są szkoły niepubliczne, społeczne lub prywatne. Mają mniej liczne klasy, każde dziecko jest dostrzeżone, pracują w nich zaangażowani w pracę nauczyciele, organizujący wiele dodatkowych zajęć fakultatywnych dla dzieci. W zależności od szkoły czesne miesięczne waha się od 200 do 1200 zł (szkoły średnie, Bielsko-Biała). Oprócz wymienionych zalet rodzice mogą liczyć na szybki, kulturalny kontakt oraz bezproblemową współpracę z nauczycielem, a obustronne zaufanie owocuje efektywną edukacją i prawidłowym rozwojem dziecka.
Co jednak, gdy rodziców nie stać na te opłaty lub posyłają, tradycyjnie, swoje latorośle do szkoły publicznej?
Pani zabrała zeszyt syna ponad miesiąc temu celem oceny zadań domowych. Od trzech tygodni próbujemy się dowiedzieć czego Jankowi brakuje, by zniknęło „bz” z jego ocen. Zamiast konkretnej odpowiedzi otrzymaliśmy mglistą informację, że nie wszystko Pani przeczytała, a na kolejne zapytanie tydzień później oświadczyła, że już za późno i żadnej pracy nie przyjmie. Czy tak trudno było Pani nauczycielce sprawdzić, czego brakuje w zeszycie, który znajdował się w jej posiadaniu przez trzy tygodnie i udzielić nam informacji? Zamiast konkretnej odpowiedzi przeczytaliśmy, byśmy się mniej interesowali szkołą. Dostaliśmy też „dobrą” radę, jak wychowywać dziecko, by stało się bardziej zaradne. Synowi „bz” zamieniła na jedynkę – mówi ojciec.
Szkoła zachęca do współpracy z nauczycielami, organizuje warsztaty i spotkania, ale ta współpraca nie funkcjonuje. Często powodem są sami rodzice, znerwicowani codziennością i trudami ekonomicznymi.
Często powodem jest ich niskie wykształcenia lub brak umiejętności poruszania się w relacjach międzyludzkich. Jest jednak i druga strona medalu – coraz więcej rodziców posiada wyższe wykształcenie, bywa, że okazują się lepiej wykształceni od nauczycieli. W codziennych kontaktach są grzeczni, świadomi swoich praw, ale i obowiązków, i oczekują tego samego od grona pedagogicznego.
Po pierwszym półroczu w szkole średniej, mogę stwierdzić, iż kilku nauczycieli odnosi się bez szacunku do rodziców i odcina ich od informacji, o które proszą. Poniżając dziecko, wiadomości bezpośrednio na mobidziennik syna brzmią o wiele gorzej, niż te do nas, poniżają też ich rodziców. Nie o taką szkołę walczył syn na egzaminie ósmoklasisty.
Grono pedagogiczne zapomina, że dzieci z tego rocznika (2009) powinny być nadal w 8 klasie. Nikt nie zapamiętuje poszczególnych uczniów i ich historii, często trudnych. Na co nam program pomocy opracowany przez szkołę skoro szkoła się z tego nie wywiązuje? Większości nauczycieli nie interesuje współpraca z rodzicami. Chcą mieć nad dzieckiem władzę niepodzielną w zakresie jego edukacji, a prawda jest taka, że bez pomocy rodziców, bez pozytywnej atmosfery, szkołę średnią opuści kolejna fala płytkich, słabo wykształconych młodych ludzi zorientowanych na szybki i łatwy zarobek – kontynuuje ojciec Janka.
Nie każdy uczeń wyrośnie na naukowca, wiedzą o tym rodzice i nauczyciele. Czasami tzw. umiejętności miękkie decydują o sukcesie i przyszłym powodzeniu. Dlaczego mają jednak zaprzepaszczać dobre wykształcenie z powodu nieumiejętnej komunikacji między szkołą i rodzicami?
Jako matka apeluję do nauczycieli szkół publicznych, by zweryfikowali swoje zdanie o rodzicach. Znamy swoje dzieci lepiej, pamiętamy własne lata nastoletnie, bierzemy pod uwagę różne warianty zachowań córki. W naszym domu darzymy się zaufaniem, co pozwala brać udział w życiu Kasi i rozsądnie, na miarę jej możliwości, wpływać na edukację poprzez wspólną naukę, jeżeli zachodzi taka potrzeba. Chcemy być szanowani i traktowani jak partnerzy na drodze edukacji naszych dzieci – podsumowała mama Kasi.

Artykuł powstał na podstawie doświadczeń rodziców ze szkołą społeczną oraz publiczną w latach 2022-2024. Dotyczy dzieci z rocznika 2009.

- reklama -

Poprosiliśmy o komentarz Kuratorium Oświaty.

Środowisko szkolne tworzą nauczyciele, uczniowie oraz ich rodzice. Wszystkie te podmioty mają określone przepisami swoje prawa i obowiązki i niewątpliwie powinny ze sobą współpracować. Dla każdego z nich ustawodawca przewidział prawne możliwości wypowiadania w sprawach szkoły. 
W szkołach publicznych działają rady rodziców, które reprezentują ogół rodziców uczniów. Ich kompetencje zostały określone w art. 83 i 84 ustawy Prawo oświatowe. Z kolei zgodnie z art. 87 ww. ustawy w szkołach i placówkach publicznych prowadzonych przez osoby prawne inne niż jednostki samorządu terytorialnego lub przez osoby fizyczne oraz szkołach i placówkach niepublicznych nie ma obowiązku tworzenia rad rodziców. Natomiast jeżeli jednak statut szkoły lub placówki przewiduje funkcjonowanie rady rodziców jako organu szkoły, to wtedy należy radę rodziców utworzyć. Działalność rady rodziców ma charakter wspomagający szkołę w realizacji zadań statutowych. Rada rodziców może występować do dyrektora i innych organów szkoły, organu prowadzącego szkołę oraz organu sprawującego nadzór pedagogiczny z wnioskami i opiniami we wszystkich sprawach szkoły.
Dyrektor szkoły ma obowiązek zasięgania opinii rodziców w wielu kwestiach dotyczących funkcjonowania szkoły, w tym m.in. przy podjęciu działalności w szkole przez stowarzyszenie lub inną organizację, prowadzeniu w szkole eksperymentu pedagogicznego, ustaleniu dodatkowych zajęć edukacyjnych z języka obcego nowożytnego innego niż język obcy nowożytny nauczany w ramach obowiązkowych zajęć edukacyjnych, dokonując oceny pracy nauczycieli, przy ustalaniu przedmiotów realizowanych w zakresie rozszerzonym w liceum ogólnokształcącym i technikum.
Dyrektor szkoły lub placówki w wykonywaniu swoich zadań współpracuje z radą szkoły lub placówki, radą pedagogiczną, rodzicami i samorządem uczniowskim (art. 68 ust. 6 ustawy Prawo oświatowe).
Przepisy prawa oświatowego nakładają na szkołę konieczność uzgodnienia z rodzicami zasad wzajemnej współpracy w zakresie planowania i organizowania dla uczniów pomocy psychologiczno-pedagogicznej szkole oraz bieżące informowanie rodziców o efektach udzielanej pomocy. 
Z kolei art. 44c ustawy o systemie oświaty stanowi, że nauczyciel jest obowiązany indywidualizować pracę z uczniem na zajęciach edukacyjnych odpowiednio do potrzeb rozwojowych i edukacyjnych oraz możliwości psychofizycznych ucznia. Współdziałanie między nauczycielami i rodzicami w szkole powinno opierać się więc na współpracy i zaangażowaniu każdej ze stron oraz chęci rozmawiania i słuchania siebie nawzajem.
 
 
Dyrektor Wydziału Jakości Edukacji
Anna Kij