POLAKÓW – WALKA ZE SMOGIEM

0
54
fot. arch. prywatne
- reklama -

Nie udało nam się uchwycić momentu drastycznych zmian jakości powietrza. Nie reagowaliśmy na nie w porę, bagatelizując ostrzeżenia ekologów. Za postęp, rozwój i wygodę zapłaciliśmy wszyscy czystym powietrzem, świadomie, umową barterową. To bardzo wysoka cena którą jeszcze bardzo długo będą płaciły kolejne pokolenia. O skutkach smogu można napisać sporych rozmiarów pracę naukową, ale dopiero od kilku lat świadomie doceniamy siłę i przewagę tego wroga.

Smog to najczęściej powtarzane słowo w miesiącach od października do kwietnia. Starałam się sięgać pamięcią wstecz, by przypomnieć sobie, czy w dzieciństwie w ogóle znałam takie słowo. Niestety jakoś nie potrafię sobie przypomnieć. Być może dlatego, że wychowałam się na Podhalu a powietrze było wtedy czyste. Co dziwne nikt nie palił byle czego ( nie było plastikowych butelek i opakowań) tylko drewno i węgiel. Wprawdzie niewiele domów posiadało w ogóle kotły centralnego ogrzewania, jednak nikt nie skupiał się nad jakością tego, czym ogrzewał dom. Pamiętam za to, że w mroźne dni zakładaliśmy szaliki na nos i usta, bo powietrze było ostre aż bolało w płucach. Zimowe wędrówki w górskie lasy były sporym wyzwaniem, nie tylko ze względu na ilość śniegu, ale właśnie ostrego powietrza mieszającego się z zapachem iglaków. Śnieg był długo biały bez osadzającego się brudu, a kolor nieba w słoneczne dni raził jasnym błękitem. Moja babcia nawet przy niskich temperaturach wieszała pranie i wietrzyła pościel. Wieczorem zapach wiatru czuć było w całym domu. Tylko wyjazdy do większych miast szczególnie Krakowa burzyły obraz pięknej zimy. Tam śnieg był koloru szarego, prawie czarne kamienice i niebo było jakby zupełnie inne. Po takich wyprawach zazwyczaj łapało mnie przeziębienie, co było dość dziwnym zjawiskiem, bo byłam dzieckiem zahartowanym. Nawet duże mrozy, przemoczone rękawice i buty, czy sople u nosa nie były powodem takich chorób. Za to krakowskie wojaże kończyły się zapaleniem oskrzeli. Dzisiaj oddałabym wiele by poczuć, choć na chwilę zapach tej zimy, którą pamiętam z dzieciństwa.
Dziś nie można pozwolić sobie na spacer, bo unoszący się dym w powietrzu dusi i nawet ubranie przesiąknięte tym zapachem powinno od razu znaleźć się w pralce. Zimą stajemy się więźniami we własnych domach a ulice miast i wiosek dziwnie pustoszeją. Dopada nas bezustanna senność i zmęczenie, a co trzeci Polak cierpi na silny ból głowy, z którym trudno sobie poradzić. Brak nam tlenu, jednak bez względu na porę dnia, każda próba wietrzenia mieszkania kończy się jeszcze szybszym zamknięciem okna. Solidarnie wszyscy zmagamy się z ciągłymi przeziębieniami a nawet problemami astmatycznymi.

- reklama -

NIE MA STRAŻY MIEJSKIEJ,
NIE MA KONTROLI

Choć od 20 lat nie wolno spalać śmieci w domowych piecach, a od niedawna – gorszych gatunków węgla, to Polacy niewiele sobie z tego robią. Niestety aż 80 proc. gmin nie posiada skutecznego systemu kontroli. Najgorzej jest w gminach wiejskich, gdzie średnio wystawia się pół mandatu rocznie za spalanie odpadów. Temat kontroli i egzekucji prawa antysmogowego jest wielkim nieobecnym rządowych działań na rzecz poprawy jakości powietrza. Wydawać by się mogło, że 20 lat po wprowadzeniu ustawowego zakazu spalania śmieci w domowych piecach czy kotłach, procedury kontrolne w tym zakresie powinny być bardzo dobrze rozwinięte i wdrożone. Niestety, tak nie jest. Raport Polskiego Alarmu Smogowego „Poza kontrolą – analiza systemu kontroli palenisk domowych” alarmuje, że w Polsce praktycznie nie działa kontrola tego, co spalamy w domowych piecach i kotłach. Choć główny nacisk w raporcie położono na nieprzestrzeganie zakazu spalania odpadów, to widać, że z kontrolą przestrzegania uchwał antysmogowych jest generalnie słabo. Największy problem z kontrolą palenisk domowych i egzekucją przepisów jest w gminach, gdzie nie działa straż miejska. Są to zazwyczaj gminy miejsko-wiejskie oraz wiejskie.

Posiadanie straży miejskiej nie jest gwarantem sukcesu w zakresie kontroli. W trakcie badań również w tych gminach zdiagnozowano szereg przyczyn, dla których kontrole mogą być nieskuteczne. Należą do nich:

– niewystarczająca liczba funkcjonariuszy straży miejskiej, co przekłada się na długi czas reakcji,
– prowadzenie kontroli w sposób chaotyczny,
– brak sprzętu do badania uziarnienia węgla i wilgotności drewna,
– brak funduszy na opłaty za badanie składu próbek popiołu z pieca,
– niechęć do wystawiania mandatów lub zbyt niska wysokość nałożonej kary.

Wartość wystawianych mandatów jest bardzo niska (90 – 150 zł), a średnia wartość mandatu to niespełna 130 zł, przy maksymalnym możliwym mandacie 500 zł. Dowodzi to, że służby kontrolne rzadko skłonne są sięgać po sankcje o maksymalnej wysokości.

PÓŁ MANDATU ROCZNIE

W gminach, które nie posiadają straży miejskiej/gminnej praktycznie nie wystawiane są mandaty. Średnia ilość mandatów wystawiania w ciągu roku w statystycznej gminie wiejskiej to 0,5! W gminach miejsko-wiejskich sytuacja również wygląda bardzo źle. Średnia liczba kontroli, podczas których ujawnia się spalanie śmieci to 11, a średnia liczba mandatów za to wykroczenie na gminę to 5. W aż 1/5 przebadanych gmin nie przeprowadzono żadnej kontroli. W zestawieniu z danymi statystycznymi, z których wynika, że ponad 50% mieszkańców wsi zauważa proceder spalania śmieci w swojej okolicy, pokazuje to, że system kontroli palenisk domowych w gminach, które nie posiadają straży gminnych praktycznie nie istnieje. Trudno oczekiwać, aby taka skala kontroli mogła pełnić funkcję odstraszającą dla palących odpadami, a należy wręcz stwierdzić, że stanowi formę jawnego przyzwolenia na tego typu zachowania.

DLACZEGO ZATEM JEST TAK ŹLE?

W większości gmin miejsko-wiejskich i wiejskich system kontroli, jeśli w ogóle istnieje, opiera się o urzędników, upoważnionych przez burmistrza lub wójta do kontroli. Takie rozwiązanie jest nieskuteczne, gdyż:

1) prowadzenie kontroli jest jednym z wielu obowiązków wykonywanych przez urzędników. W związku z tym nie jest traktowane jako priorytet, co wydłuża czas między zgłoszeniem
podejrzenia o spalaniu odpadów, a reakcją w postaci kontroli. To z kolei zmniejsza szanse
na złapanie popełniającego wykroczenie na gorącym uczynku;
2) kontrole przeprowadzane są w godzinach pracy urzędu (zazwyczaj między 7-8 a 15-16).
Po 16 kontrole praktycznie nie są prowadzone;
3) urzędnicy nie są uprawnieni do wystawiania mandatu, co sprawia, że kontrole mają zazwyczaj charakter informacyjno-edukacyjny. Bardzo rzadko wykorzystywana jest możliwość skierowania sprawy do sądu – zapewne przez czasochłonność tej
procedury;
4) w mniejszych miejscowościach urzędnicy są mocno osadzeni w społeczności lokalnej, co
prowadzi do sytuacji, gdzie kontrolują swoich znajomych, sąsiadów lub rodzinę.

Należy pamiętać, że kontrola palenisk to nie tylko kontrola przepisów zakazujących spalania odpadów. To również kontrola uchwał antysmogowych – a więc jakiego rodzaju węgiel wrzucany jest to kotła czy pieca oraz kontrola wilgotności drewna. Za kilka lat dojedzie to tego również kontrola kotłów – czy spełniają zapisy uchwał antysmogowych, a więc czy osoby, które ogrzewają węglem lub drewnem posiadają odpowiedniej klasy urządzenie. Stąd rosnąca potrzeba stworzenia systemu kontroli, który będzie skuteczny.

POWIAT CIESZYŃSKI I KONTROLE PALENISK

Smog w naszym powiecie staje się powoli tematem najważniejszym a walka z nim sprawą priorytetową. Należy jednak pamiętać, że powietrze nie ma granic i tylko wspólnymi działaniami jesteśmy w stanie wypracować ograniczenie niskiej emisji.
W Cieszynie w 2018r. przeprowadzono 233 kontrole (wszystkie wykonane na wniosek mieszkańców). W trzydziesto siedmio tysięcznym mieście to jednak niewiele, w dodatku, że sporządzono tylko 53 protokoły, wystawiono 7 mandatów a do sądu skierowano 1 wniosek. Do badania wysłano tylko 2 próbki popiołów a wynik nie potwierdził spalania niedozwolonych odpadów czy paliw. Jak obiecuje burmistrzyni Gabriela Staszkiewicz liczba kontroli ma się zwiększyć.
– Nieuchronność kary w tym zakresie jest jedynym środkiem do tego, by ograniczyć niewłaściwe spalanie. Jest szansa również na wyrywkowe kontrole.
Zaproponowałam dwukrotne zwiększenie kwoty na dofinansowanie pieców i termomodernizacji. Jeśli Radni w najbliższym czasie poprą mój wniosek będzie to kwota 500 tys.zł. Dofinansowanie jednego wniosku to ok. 4 tys. zł. – podkreśla burmistrzyni.
Podobnie w Skoczowie burmistrz Mirosław Sitko postawił na ekologiczne rozwiązania i walkę ze smogiem. Każdy złożony wniosek, który spełniał warunki, został rozpatrzony pozytywnie. W tym roku na ten cel zabezpieczono w budżecie 280 tyś zł. W pierwszej kolejności rozpatrywane są wnioski na wymianę kotłów gazowych.
– Kontrole przeprowadzone przez Straż Miejską dają nam sporą wiedzę a ich wyniki nie są optymistyczne, dlatego mandaty powinny być wystawiane częściej, bo pouczenia nie poprawiają sytuacji. Do tej pory każdego dnia przeprowadzaliśmy 1 kontrolę, liczba tych kontroli powinna się jednak w nowym roku zwiększyć. Ważną rolę, w budowaniu społecznej odpowiedzialności za poprawę jakości powietrza, odgrywa edukacja. Utrwalane przez wiele lat złe przyzwyczajenia należy powoli zmieniać – zaznacza burmistrz Sitko.
O czystsze powietrze walczą również miejscowości turystyczne. Wisła podobnie jak pozostałe gminy wprowadza zwiększoną ilość kontroli i szkoli pracowników Straży Miejskiej.
– Złej jakości paliwa nie zawsze wybierane są ze względu na trudną sytuację materialną. To bywa największym zaskoczeniem kontroli. Mieszkańcy trują siebie i innych kuszeni pozornymi oszczędnościami. Na tym etapie potrzebujemy innych rozwiązań prawnych, dających możliwość kar nie tylko dla osób używających złej jakości paliw, ale przede wszystkim tych, którzy takie paliwa sprzedają. Ustawa antysmogowa ma wiele niedopracowanych luk i należy tą ustawę dopracowywać – mówi burmistrz Wisły Tomasz Bujok
Dla Ustronia, miasta uzdrowiskowego czyste powietrze jest również sprawą priorytetową.
– Jesteśmy uzdrowiskiem a mamy problemy z przekroczeniami, jeśli chodzi o pył zawieszony. Nie zamiatamy tego pod dywan – przyznaje burmistrz Przemysław Korcz.
– Dni z przekroczeniami norm w powietrzu w tym roku było według pomiarów już 35. Czy to dużo? – My uważamy, że dla gminy uzdrowiskowej to dużo. Mogłoby w ogóle tych dni nie być. Co prawda, od lat miasto prowadzi programy ograniczające niską emisję ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, pieców jest już wymienionych kilkaset w skali całego miasta. To nie znaczy, że robimy tyle i na tym poprzestajemy. Chcemy iść dalej – dodaje burmistrz. Kolejne działania opierają się na współpracy z Polskim Alertem Smogowym. – Jest kilka wspólnych działań – przyznaje Przemysław Korcz. A na efekty tych działań wskazuje przeszkolenie straży miejskiej w zakresie kontroli palenisk, a także współpraca ze związkiem kominiarzy. Możliwe, że kominiarze w Polsce zyskają większe uprawnienia, dzięki którym będą mogli przeprowadzać odpowiednie kontrole. Taką propozycję rozpatruje Ministerstwo Ochrony Środowiska. Monitorowanie stanu technicznego palenisk przez kominiarzy to temat, który dopiero w Polsce zaczyna się pojawiać.
Gminy wiejskie w których nie ma Straży Miejskiej są w dużo trudniejszym położeniu. Ilość przeprowadzanych kontroli jest niewielka i zazwyczaj odbywa się na wniosek mieszkańców. Włodarze szukają sposobu i innych możliwości, by ograniczyć niską emisję. Bez względu na to, jaki sposób walki ze smogiem wybiorą, zadaniem mieszkańców jest wszystkie te działania wspierać i przede wszystkim respektować obowiązujące przepisy. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za kiepski stan naszego powietrza i wszyscy powinniśmy walczyć o jego lepszą jakość.

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here