Publika nieźle wytrenowana

0
90
fot. materiały prasowe
- reklama -

W życiu społecznym do raju nam bardzo daleko, ale w sztuce możemy dawać przykład i chcę się do tego jak tylko mogę dołożyć. Bo świat może być lepszy – mówi Wojtek Kucharczyk, muzyk, producent, wydawca, szef wytwórni Mik.Musik!, kurator sceny Carbon na festiwalu Tauron Nowa Muzyka

Już tylko kilka tygodni zostało do rozpoczęcia kolejnej edycji festiwalu Tauron Nowa Muzyka, o którym regularnie w ostatnich numerach pisaliśmy na łamach „TC”. Wielu fanów już szykuje się na spotkania z formacją Kraftwerk, inni odliczają dni do koncertów innych artystycznych znakomitości, które w tym roku odwiedzą katowicką Strefę Kultury, jak ikoniczna postać współczesnej popkultury – Skepta czy legendy sceny electropopowej- Apparat, GusGus i Matthew Dear. Wśród gości festiwalu jest wielu, którzy wybierają Tauron Nową Muzykę ze względu na scenę Carbon, od początku kuratorowanej przez Wojtka Kucharczyka. Przestrzeń Future!/Carbon, bo taką w tym roku nosi nazwę, jest nie tylko jedną z najciekawszych propozycji, ale także bardzo nieoczywistą i momentami mocno zaskakującą. W tym roku pojawią się na niej artystki i artyści z Europy, Azji, Afryki i obu Ameryk. Wśród nich m.in. Fatima Al Qadiri (największa gwiazda tegorocznej sceny Carbon), Lafawndah (nowoczesny art-pop), Ivo Dimchev (performer łączący muzykę, taniec, teatr i sztuki wizualne), coucou chloe (prezentuje eksperymentalną fuzję najnowocześniejszych trendów muzyki klubowej i hiphopu). Będą także polscy muzycy offowi, jak duet Muka oraz kolekty Oramics.
Festiwal Tauron Nowa Muzyka potrwa od 20 do 22 czerwca w katowickiej Strefie Kultury. Wciąż można kupować karnety na to wydarzenie.

- reklama -

Marcin Mońka: Scena Carbon stała się jedną z wiodących w czasie TNM, znam osoby, które plan swojego pobytu układają od analizy timeline’u właśnie tutaj. Czy czujesz stres/presję przygotowując program, aby nie zejść poniżej pułapu, który sam zresztą ustawiłeś sobie wysoko?
Wojtek Kucharczyk: Bardzo mi miło, że dorobiłem się takiej opinii i fanów tej sceny. Oczywiście, to zasługa nie tylko moja, ale całej ekipy pracującej na rzecz spraw, które się tutaj dzieją. Staramy się, żeby to miejsce w te dwa dni w roku było zupełnie specjalne i niepowtarzalne. Presji nie czuję, realizuję co roku odmienną koncepcję, która jednocześnie za każdym razem jest poszerzeniem tego, co się działo w latach poprzednich. I raczej nie mówiłbym tu o poprzeczce, tylko o bacznym obserwowaniu tego, co ciekawego dzieje się w muzyce. Gdy się wyłapie te najwspanialsze zjawiska, tzn. ich reprezentację, bo w dwa festiwalowe dni nie da się pokazać wszystkiego, to o jakość nie trzeba się martwić.

Zapraszając artystów na festiwal kierujesz się wyłącznie własnymi olśnieniami, fascynacjami i przeczuciami czy jednak dopuszczasz też inne głosy? Ile tak naprawdę jest Wojtka Kucharczyka na scenie Carbon?

Oczywiście, że dopuszczam, choć nie bezpośrednio. Jakiś wpływ oczywiście mają szefowie festiwalu, bo to oni ostatecznie decydują, kogo możemy zaprosić. Przyglądam się temu, co się dzieje na scenie muzycznej dość szeroko, próbuję wyłapywać aktualne trendy czy to, co się najgoręcej dyskutuje, słucham opinii słuchaczy, krytyki muzycznej, dziennikarzy, przede wszystkim słucham bardzo dużo i bardzo różnej muzyki. Z tego konglomeratu wyciągam zjawiska, które pomagają mi krystalizować program. Często, może najczęściej wybieram propozycje, które mi się po prostu podobają, bez jakiegoś szczególnego rozpatrywania, czy nasza publiczność to „łyknie”. Po tych kilku latach już wiem, że ta publika jest nieźle wytrenowana i przyjmie wszystko, co jest charyzmatyczne, nietuzinkowe i dobrze wykonane. I kolorowe.

Czy wśród wykonawców, którzy pojawią się na kuratorowanej przez Ciebie scenie, są również tacy, z którymi sam chciałbyś w jakichś muzycznych konstelacjach popracować? Pytam nieprzypadkowo, bo przecież w pewnym sensie pokłosiem festiwalowych doświadczeń jest np. Twoja EP-ka zrealizowana w tym roku wraz z Tuğçe Şenoğul…
Bardzo często. Jestem tym typem muzyka, który lubi sobie pomuzykować bez większych zobowiązań, w imię różnorodności świata i przynajmniej z połową moich gości jakąś muzykę bym chętnie zrobił. Ale niestety nie jest to logistycznie łatwe, w większości wszyscy są bardzo zajęci, do tego dochodzą spore odległości, bo jak wiadomo rozrzut geograficzny zapraszanych przeze mnie gości jest ogromny, a nie wszystko można zrobić online. Więc tak naprawdę ta EP-ka z Tuğçe jest pierwszym widzialnym efektem możliwych współprac. Ponadto nie jest proste łączenie zadania kuratora i działań artystycznych, w zwykłym trybie są to zupełnie odmienne obowiązki. Ale jak widać, przy pewnej dozie uporu i sporej ilości pracy, to może się udać, a z „Bunu Sana Demiştim Suite” jesteśmy wspólnie bardzo zadowoleni.

Organizatorzy festiwalu odsłaniając tegorocznych wykonawców na scenie Carbon podkreślali, że zawładną nią w tym roku kobiety. To była z Twojej strony kuratorska strategia, by oddać w tym roku przestrzeń głównie artystkom czy też po prostu kobiety mają w muzyce, podobnie jak w wielu innych dziedzinach w ostatnim czasie, więcej do powiedzenia?

Kobiety zawsze miały dużo do powiedzenia, ale najczęściej im nie pozwalano, lub nie traktowano wystarczająco poważnie. Z tego powodu w wielu dziedzinach życia mogło się wydawać, że ich tam nie ma. W muzyce stereotypową rolą jest funkcja wokalistki w zespole i to się oczywiście często zdarza, ale dziewczyny chcące komponować, produkować, didżejować. To zdarzało się relatywnie rzadko, bo nie czuły, że zostaną należycie przyjęte. Na szczęście kilka lat temu coś zaczęło się na poważnie zmieniać. Obecnie nie mam żadnego problemu ze znalezieniem osób, żeby pełen kobiecy line-up sceny stworzyć, już raczej mam problem, kogo z tej ogromnej i ciągle powiększającej się grupy wybrać. Prawdę mówiąc to cała zupełnie nowa fala kobiet bez obciążeń wcześniejszym systemami działania, które wzięły sprawę we własne ręce. Rewelacyjne estetycznie, koncepcyjnie i społecznie efekty widać na każdym kroku. Ja w tym roku postanowiłem dać miejsce głównie im, bo to co ostatnio najciekawszego w muzyce się dzieje wychodzi przede wszystkim od dziewczyn, lub osób które sprawy płci traktują w świeży, niekonserwatywny sposób. W życiu społecznym do raju nam bardzo daleko, ale w sztuce możemy dawać przykład i chcę się do tego jak tylko mogę dołożyć. Bo świat może być lepszy.

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here