Trasa #06 Śladami stroju cieszyńskiego

0
284
- reklama -

Znakowanych szlaków rowerowych przebiegających przez Cieszyn i sąsiednie gminy jest całkiem sporo, ale są to w zdecydowanej większości trasy przelotowe. Oczywiście da się z tego opracować różne marszruty okrężne, ale zawsze będą one kompilacją kilku szlaków. Wyjątkiem są tu Pętla Euroregionu Śląsk Cieszyński oraz Szlak Stroju Cieszyńskiego. Jednak ta pierwsza trasa ma łącznie ponad 200 kilometrów i z tego względu raczej nie nadaje się na jednodniówkę. W tym tekście przedstawimy więc w zasadzie jedyną oficjalną trasę okrężną przebiegającą w najbliższej okolicy Cieszyna a konkretnie na terenie gmin Goleszów i częściowo Skoczów.

Opis zaczynam od punktu najbliższego Cieszyna, czyli początku ulicy Kojkowickiej. Można tam dojechać ul. Cieszyńską z naszego ulubionego miejsca startowego, czyli parkingu Pod Wałką. To dodatkowe 5 km, więc jeżeli ktoś planuje dotrzeć do trasy samochodem, to wygodne miejsca parkingowe znajdzie w pobliżu SP w Dzięgielowie lub centrum Goleszowa. Do szlaku można też stosunkowo łatwo dojechać z Ustronia.

Trasa jest bardzo urozmaicona – poprowadzono ją przez górzyste tereny w rejonie Dzięgielowa, Cisownicy oraz przez stosunkowo płaskie równinne tereny doliny Wisły. Z tego względu warto zacząć od przejechania odcinka w Dzięgielowie i Cisownicy, bo tam czekają na nas największe podjazdy. Odkładanie tego fragmentu na koniec, gdy niektórzy uczestnicy wycieczki będą już zmęczeni, byłoby błędem.

Początkowy fragment trasy w kierunku Cisownicy prowadzi ulicami Spacerową, Polną i ponownie Spacerową. Preferujący szybką jazdę i nie mający nic przeciwko większemu ruchowi samochodowemu mogą podążyć ul. Cieszyńską, zwłaszcza że niedawno wyremontowano spory jej kawałek.

Po dojechaniu do zamku w Dzięgielowie trzeba się nastawić na długi podjazd do Cisownicy. Ten odcinek jest bardzo ładny, bo prowadzi przez stary liściasty las. Niestety jest też sporo nierówności, do powstawania których z pewnością przyczyniają się ciężarówki z kamieniem często kursujące z kamieniołomu w Lesznej. Z tego względu jazda tym odcinkiem jest zdecydowanie przyjemniejsza w dni wolne od pracy.

Podjazd trwa aż do cisownickiej leśniczówki. Mijając ją skręcamy w ul. Na Kępie, którą dojeżdżamy do ul. Wędoły a następnie do centrum Cisownicy. Tu otworzą się przed nami piękne widoki stoków Czantorii. Alternatywnie, jakiś kilometr wcześniej można skręcić  w ul. Wędoły i nią dojechać aż do Cisownicy. Moim zdaniem ta opcja jest znacznie ciekawsza – jedzie się mało ruchliwą drogą, atrakcyjniejszą widokowo oraz nieco trawersuje się przewyższenie.

Po dotarciu do Cisownicy skręcamy w lewo, ale nie należy się rozpędzać, bo już po kilkudziesięciu metrach odbijamy w ul. Jury Gajdzicy a następnie w ul. Pod Czantorią, gdzie czeka nas kolejny podjazd. Naciskając mocno na pedały warto jednak rozglądać się po okolicy, bo wzdłuż drogi, skryty za drzewami płynie potok Czantorii. Jeżeli będziemy uważni, za gęstymi gałęziami dostrzeżemy wysokie progi wodne, które tworzą tu atrakcyjne wodospady. Miłośnicy folkloru mogą też zajrzeć do znajdującej się parę metrów dalej Izby Regionalnej „U Brzezinów”, gdzie prezentowane są przedmioty i budownictwo z czasu pierwszej połowy XX wieku.

Właśnie dotarliśmy do jednego z bardziej malowniczych miejsc na trasie, czyli Podczantorii. Łagodna dolina przechodzi tu w strome, zalesione stoki. To dobry moment na krótką kontemplację widoków, ochłonięcie i uzupełnienie płynów po podjeździe, bo przed nami długi i relaksacyjny zjazd przez Rzeczycę i Pasieki w kierunku ul. Ustrońskiej.

Tu niestety czeka nas krótki odcinek jazdy tą ruchliwą drogą. Brak pobocza a nawet chodnika, po którym można by poprowadzić rowery. Na szczęście jest to tylko niecałe 200m, bo szybko skręcamy w ul. Osiedlową, którą ruszamy w stronę Kozakowic. Ulica ta została niedawno wyremontowana, więc jazda jest płynna i można więcej uwagi poświęcić na rozglądanie się po okolicy.

Przekraczamy przejazd kolejowy i dalej ulicami Osiedlową, Kozakowicką, Cinciały, Białą i Główną docieramy do Kozakowic. Potem dalej kierujemy się na północ ulicami Stawową, Nad Stawami, Bładnicką i Beskidzką aż na przedmieścia Skoczowa. Długa lista ulic sugeruje skomplikowany odcinek, ale w praktyce cały czas poruszamy się na wprost, po płaskim terenie wzdłuż lokalnych strumieni. Na większości tego odcinka jest nowa nawierzchnia asfaltowa, jedynie ul. Bładnicka w Osinach czeka jeszcze na remont, więc musimy uważać na spore nierówności.

Po dojechaniu do ul. Rozdroże skręcamy w lewo – to najdalej na północ wysunięty punkt trasy, więc można uznać, że rozpoczynamy drogę powrotną. Ten odcinek jest również bardzo przyjemny. Przez Morawiny do Robaczowa większość trasy jedziemy wzdłuż grądowego lasu. Lekki podjazd urozmaicają nam piękne panoramy Czantorii, Równicy i rozłożonego na jej stoku ustrońskiego uzdrowiska.

Przejazd przez Kisielów do Godziszowa to najpierw długi zjazd w stronę potoku Kisielówka, za który musimy zapłacić kolejnym podjazdem. Tam skręcamy w ul. Centralną, która wyprowadza nas pod stoki góry Chełm. Chociaż z Godziszowa prowadzi prosta i szybka droga w stronę Goleszowa, to jednak warto odbić tu nieco pod górę, bo ul. Centralna a potem Południowa prowadzą trawersem wzdłuż stoku a widoki na dolinę Wisły stają się coraz bardziej rozległe.

Alternatywnie można ominąć ul. Południową skręcając w ul. Malowniczą. Pozwoli to zaoszczędzić wspinaczki do ul. Lotniczej. Z drugiej strony, jeżeli ktoś lubi  strome podjazdy, to w ten sposób może dotrzeć aż pod sam szczyt Chełmu, gdzie znajduje się ciekawy obiekt wypoczynkowo-wczasowy „Rezydencja M”.

Trzymając się jednak trasy na styku ul. Południowej i Lotniczej ostro skręcimy z powrotem w kierunku Kozakowic. Tutaj twórcy szlaku zaplanowali dodatkową pętlę wokół Żabieńca, która doprowadzi nas do centrum Goleszowa. Osobiście uważam, że ten odcinek jest zupełnie niepotrzebny i dodano go, żeby trasa przechodziła przez centrum gminy, która była pomysłodawcą szlaku. Jednak zjazd do centrum wiąże się z pokonywaniem kolejnych przewyższeń, bo po dojechaniu w okolice Urzędu Gminy znowu zaczyna się wspinaczka ulicami Lotniczą a potem Żniwną. Ten odcinek przebiega też przez dosyć uprzemysłowione i zabudowane tereny.

Zamiast tego zdecydowanie wolę po dojechaniu do ul. Lotniczej od strony ul. Południowej wjechać w ul. Jaworową a potem od razu w Dworską. Na mapie ten skrót jest widoczny między punktami 7 i 12. W ten sposób można zredukować trasę o ponad 7 km. Wybór zależy od potrzeb i zainteresowań uczestników wycieczki – jeżeli chcemy np. zwiedzić goleszowski kościół Świętego Michała Archanioła lub zrobić zakupy w jednym ze sklepów, pojedziemy zgodnie ze szlakiem. Jeżeli natomiast wolimy pozostać bliżej natury, warto skorzystać z powyższej alternatywy.

Ul. Dworska to kolejny bardzo ładny odcinek trasy. Łagodnym zjazdem poruszamy się wzdłuż pól i doliny Bobrówki. Tak to ta sama rzeka, która przepływa przez Cieszyn. Aż szkoda, że stąd wzdłuż jej brzegu nie można dojechać do samego Cieszyna. Ul. Dworska kończy się ostrym skrętem, który wyprowadza nas na ul. Cieszyńską. Tu niestety znowu na kilkaset metrów musimy włączyć się do intensywnego ruchu samochodowego. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na dawną oborę folwarku w Bażanowicach. Budynek przez wiele lat znajdował się w ruinie, ale obecnie trwa jego renowacja.

Przed potokiem Grabówka wjeżdżamy w ulicę Spokojną, którą docieramy do Targoninów i ul. Lipowej. Tu po chwili szlak skręca w ulicę księdza Kulisza i prowadzi w kierunku kościoła ewangelickiego zlokalizowanego na terenie Ewangelickiego Domu Opieki „Emaus”. To bardzo ciekawe miejsce, które z pewnością warto zobaczyć, trzeba jednak pamiętać, że zmęczonego rowerzystę czeka tam zdradliwy, bo początkowo słabo widoczny podjazd. Jeżeli więc trudy wycieczki dały się nam już we znaki, warto kontynuować jazdę ul. Lipową aż do ul. Cieszyńskiej. Nią dotrzemy do miejsca, z którego rozpoczęliśmy naszą wycieczkę.

- reklama -