Tylko koni żal…

0
162
fot. arch. Viva
- reklama -

Pandemia skierowała nasze turystyczne zainteresowania na oferty krajowe. Jest w czym wybierać od lat, więc mimo utrudnień, nie powinniśmy być zawiedzeni. Jednym z najchętniej odwiedzanych zakątków naszego kraju jest Zakopane, w którym w letnie dni potrafi przebywać kilkanaście tysięcy turystów. Najbardziej popularną trasą wśród przyjezdnych jest trasa na Morskie Oko, największe jezioro w polskich Tatrach położone na wysokości 1395 m n.p.m. Długość trasy to około 9 km, której przejście zajmuje 2 godziny i 30 minut. Można całość przejść wyasfaltowaną drogą lub na przemian asfaltem i leśnymi skrótami.

Umierają konie
Jednak nie piękno polskich Tatr, ale sprawa tzw. „zasiągów” czyli konnych zaprzęgów dowożących chętnych do popularnych zakątków w sąsiedztwie Zakopanego, nie znika z łam prasy. Chodzi o skandaliczne i niezgodne z prawem warunki transportu konnego. Nie jest to historia nowa, ponieważ już w latach 90 ubiegłego wieku, czyli mniej więcej trzydzieści lat temu grupa tatrzańskich przewodników oraz ratowników TOPR informowała władze Tatrzańskiego Parku Narodowego o wykorzystywaniu koni ponad miarę, o incydentach padania, czyli umierania w trakcie pracy.

W 2003 roku Jan Gąsienica Roj – senior, ratownik TOPR i przewodnik wysokogórski pisał: „Zwracam się głównie do dyrektora TPN i tych, którzy wydają zezwolenia i licencje wozakom. Na Palenicy Białczańskiej od wielu lat konie padają ze zmęczenia na drodze. (…) Jest to chyba jedyny park narodowy na świecie, gdzie zwierzęta są zamęczane pracą na śmierć”.

Dlaczego tak się dzieje?
Do lawety mogącej pomieścić nawet 30 osób zaprzężone są dwa konie. Po wielu protestach przepisy dopuszczają obecnie 12 osób. Trasa prowadzi pod górę w warunkach, które dla koni są bardzo ciężkie. Rozrzedzone powietrze i duża wilgotność, przeciążenie wozów ponad miarę (wozacy nie przestrzegają przepisowej ilości osób) powodują iż średni czas pracy koni na tym odcinku to około 12 miesięcy. Lawety ważą też więcej o 250 kg niż deklarowali fiakrzy. „798 kilogramów. Fiakrzy podawali wagę wozu jako 540 kilogramów. Dla takiej wagi robiliśmy nasze badania. Nas te badania nie zaskoczyły. O te pomiary prosiliśmy od kilku lat. Sądziliśmy, że ta waga wynosi dużo więcej” – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji VIVA.

- reklama -

Do wozów zaprzęgane są konie stosunkowo młode 4-5 letnie ras lekkich nieprzystosowane do tak ciężkiej pracy, które jednak potrafią kłusować w przeciwieństwie do koni pociągowych. Konie muszą kłusować w drodze powrotnej, kiedy wymaga tego spadek terenu. Gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, jak mówi popularne powiedzenie. Roczny budżet Tatrzańskiego Parku Narodowego to około 3 miliony z czego 700-800 tysięcy uzyskuje z licencji dla fiakrów. Nigdzie natomiast nie jest zapisane ani słowa o obowiązku dbania o konie. Więc fiakrzy o konie nie dbają, potrafią zarobić za swoje usługi transportowe nawet 6 tysięcy dziennie (przejazd w sezonie to 50 zł, poza sezonem 40 zł od osoby) i stać ich na wymianę konia nawet co parę dni, gdy poprzedni w wyniku katorżniczej pracy pada na trasie lub po paru miesiącach mordęgi nie nadaje się do dalszej eksploatacji. Taki koń trafia na rzeź. TPN zakazał na drodze do Morskiego Oka poruszać się czymkolwiek innych niż wozem lub pieszo, nawet rowerzyści zostali wykluczeni. Wozacy stali się monopolistami.

Powoli i z oporami coś sie zmienia.. W lutym 2020 roku karę grzywny muszą zapłacić dwaj fiakrzy, którzy zostali uznani przez Sąd Rejonowy w Zakopanem za winnych znęcania się nad końmi na drodze do Morskiego Oka. Jeden z nich wymusił na koniach trzy kursy w ciągu jednego dnia w wyniku czego jeden z nich nie przeżył, padł na trasie. Drugi winny zaprzągł do pracy konia z pękniętym kopytem. Jeszcze przed wyrokiem obaj fiakrzy stracili licencje na przewóz turystów.

PSEUDOTURYŚCI
Czasami pojawiają się argumenty, że osoby starsze lub z małymi dziećmi mają utrudnione dotarcie do celu jakim jest Morskie Oko. Argument dobry i zrozumiały. Dlaczego więc wozy oblegane są przez młodych i sprawnych? Gdyby statystycznie sprawdzić ile osób starszych, schorowanych bez innych możliwości korzysta z transportu bylibyśmy rozczarowani, zawiedzeni i wstrząśnięci ludzką znieczulicą i tępotą emocjonalną.

Obraz popularnej wakacyjnej czy weekendowej turystyki tatrzańskiej definiuje oraz przedstawia pomysł pewnego fotografa. Bartłomiej Jurecki w 2016 roku postanowił przez 3 godziny fotografować obuwie mijających go pseudoturystów. Oprócz standardowych butów górskich pojawiały się wszelkiej maści mokasyny, kroksy, sandały i klapki.

Czy człowiek idący w góry w baletkach, sandałach czy tenisówkach ma wyobraźnię czy jego decyzja o wyjściu w góry w klapkach jest przemyślana? Nie, dlatego konie na trasie do MORSKIEGO OKA i innych podobnych trasach, będą jeszcze długo zamęczane na śmierć na oczach pesudoturystów, którym nawet w takiej sytuacji nie chce sie zsiąść z lawety, lub wyeksploatowane będą kończyć życie w rzeźni mając 5 czy 6 lat, choć normalnie pracujące konie dożywają lat 30.

Zakopane w liczbach
1. Morskie Oko od zawsze było tłumnie odwiedzane. W XIX wieku tłumem określano 200-300 gości dziennie, dziś w letnie dni potrafi ich być tutaj kilkanaście tysięcy.
2. Rocznie Tatrzański Park Narodowy odwiedzają około 3 miliony osób.
3. Liczba stałych mieszkańców Zakopanego wynosi niecałe 28 tysięcy. W czasie najbardziej obleganych weekendów w mieście przebywa jednocześnie 250 tysięcy turystów.
4. Każdego letniego dnia bilety wstępu do TPN na Palenicy Białczańskiej kupuje 5-7 tysięcy osób.
5. 16% wszystkich wycieczek w Tatry polskie podejmowanych przez turystów to spacery Doliną Kościeliską.
6. W sierpniowy dzień Dolinę Kościeliską odwiedza średnio 3 tysiące osób.
(portaltarzanski.pl)

Fasiąg – czterokołowy pojazd konny używany głównie na Podhalu do przewożenia turystów. Nazwa pochodzi z gwary góralskiej, w której tym mianem określa się wóz góralski „Fasiąg” jest gwarową, góralską odmianą wyrazu „Wasąg”.

Komercyjne zastosowanie pojazdu jako środka transportu zbiorowego w górskie okolice rozpoczęło się już w połowie XIX wieku, kiedy to górale, zaczęli przewozić nimi „ponów” z Krakowa pod Giewont. Taka podróż zajmowała wówczas dwa, trzy dni. Po otwarciu linii kolejowej do Chabówki, w 1884 r., podróż konnym zaprzęgiem skróciła się do jednego dnia, gdyż od tego momentu letnicy zwykle przesiadali się na fasiąg dopiero w Chabówce. Kres podróżom konnymi zaprzęgami pod Tatry przyniosło przedłużenie linii kolejowej z Chabówki do Zakopanego w 1899 r. Fasiągi dziś znane są głównie jako pojazdy, którymi fiakrzy wożą turystów na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego drogą Oswalda Balzera na odcinku Palenica Białczańska – Włosienica. Dawniej fiakrzy, zgodnie z przepisami mogli wieźć na fasiągu 30 osób, potem tę liczbą zmniejszono do 24. Po upadku konia ciągnącego wóz w dniu 14 lipca 2009 r. wprowadzono regulaminowy limit 15 osób, a w roku 2014 limit zmniejszono do 12 osób. (Wikipedia)

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here