Bez Ciebie…

0
324
Brian Molko, wokalista Placebo fot. Martin Mycielski
- reklama -

Rozpoczął się listopad, więc wraz z nowym numerem Tramwaju Cieszyńskiego, tradycyjnie odwiedzam Państwa z kolejną, muzyczną rekomendacją. 11 miesiąc w roku kojarzy się przede wszystkim z trwającymi coraz dłużej nocami, spadającymi liśćmi i temperaturą. Otaczająca jesienna aura sprzyja licznym rozmyślaniom, a także wspominaniu osób, które nie są już obecne w naszym życiu. Tyczy się to zarówno zmarłych, których pamięć przywołujemy na początku miesiąca, jak i tych, którzy kiedyś byli dla nas szczególnie ważni, a aktualnie z różnych przyczyn nie ma ich blisko nas. Dlatego w tym miesiącu namawiam, by wzbogacić swoje refleksje albumem „Without You I’m Nothing” w wykonaniu zespołu Placebo. W ten wyjątkowy czas w roku, wybór padł właśnie na ten krążek, ponieważ swoim nostalgicznym brzmieniem idealnie odzwierciedla jesienną atmosferę. Swoimi dźwiękami wzrusza, wywołuje setki emocji, a za pośrednictwem tekstów pomaga wrócić pamięcią do osób, których brakuje…

Życie wielokrotnie przypomina, jak bolesne bywają rozłąki i pożegnania. Udowodniła to pandemia koronawirusa, rozdzielając osoby, które nie wyobrażały sobie życia bez siebie. Potwierdziła, że w obecnych realiach nie możemy być niczego pewni. Rozłąka zmusza człowieka do zmierzenia się z nową sytuacją, a nieraz urasta do wyzwania, z którym bardzo ciężko sobie poradzić. Niejednokrotnie wizja życia w oddzieleniu od ukochanego człowieka wydaje się niezmiernie trudna. Ale może stać się źródłem inspiracji, jak w przypadku Briana Molko, wokalisty, gitarzysty i autora tekstów angielskiego, rockowego zespołu Placebo, do napisania krążka o bardzo zobowiązującym tytule – „Without You I’m Nothing”, czyli w polskim tłumaczeniu „Bez ciebie jestem niczym”.

Placebo to grupa założona w 1994 roku przez wspomnianego już Briana Molko i Stefana Olsdala, który gra na gitarze basowej. Niemal od razu po rozpoczęciu ich muzycznej drogi, kapela została zauważona przez legendarnego Davida Bowiego, z którym wyruszyła
w trasę koncertową. To właśnie David stał się przepustką do osiągnięcia rozgłosu i sławy przez Placebo. Aczkolwiek ich awangardowa twórczość gwarantowała im światowy sukces, którego osiągnięcie było jedynie kwestią czasu. W ich kompozycjach oprócz gitar i perkusji, istotną rolę odgrywają również instrumenty klawiszowe i skrzypce, na których gra Fiona Brice. Jednak największym, specjalnym atutem zespołu jest niesamowicie przenikliwa i wyjątkowa wysoka barwa głosu Briana Molko, która potęguje odbiór muzyki prezentowanej przez Placebo. Album „Without You I’m Nothing” jest tego doskonałym przykładem.

Utwory zawarte na tej płycie odwołują się do prywatnych przeżyć wokalisty, który prowadzi swoją narrację w sposób chwytający za serce, w taki, by z łatwością się z nim utożsamić. Jego wokal sprawia, że piosenki Placebo stają się niezwykle tajemnicze, wciągające, mroczne i niepokojące, ale równocześnie uniwersalne, niezwykle bliskie dla każdego wrażliwego odbiorcy.

W swoich tekstach, frontman zespołu, wielokrotnie zwraca uwagę na uczucie pustki, jakie pojawia się, gdy nagle zabraknie bliskiej osoby. Podczas słuchania płyty, odczuwa się, jak bardzo album ten przesiąka tęsknotą, samotnością i obezwładniającym smutkiem…

Muzycznie płyta opiera się na rockowych, lecz w większości spokojnych gitarowych kompozycjach. Melodie mają wydźwięk melancholijny, przez co idealnie komponują się z barwą głosu Briana. Krążek jest bardzo spójny brzmieniowo, jednak mimo tego nie można narzekać na nudę. Płytę otwiera przebojowy utwór: “Pure Morning”. Molko rozważa w nim kruchość przyjaźni. Ironizuje braterskie więzi, twierdząc że ostatecznie człowiek i tak egoistycznie podąża za krótkotrwałymi przyjemnościami i tym, co jest wartościowe dla niego samego.

Podobny motyw pojawia się w punkowym utworze „Brick Shithouse”, gdzie również podważona zostaje, jakby się mogło wydawać, najważniejsza wartość
w życiu człowieka – miłość. Brian śpiewa, że w relacjach zazdrość bierze nad nią górę. Manifestacja poglądów, które zaprzeczają pięknie relacji międzyludzkich, stała się buntem przeciwko światu, który odebrał artyście najbliższą osobę. Utworami, które szczególnie zwróciły moją uwagę są – „Every You Every Me”, wspomnienie beztroskiego, młodzieńczego romansu oraz melancholijne piosenki: „The Crawl” i „Summer’s Gone”. Nie sposób nie wspomnieć także o utworze tytułowym – „Without You I’m nothing”, czyli o spokojnej balladzie, która w wersji singlowej została wykonana przez zespół wraz z Davidem Bowie’m. To spokojne rozważania na temat upływu czasu, przemijania i rozczarowania.

Krążek angielskiego zespołu może stać się metaforą tegorocznego znicza, płomieniem, którego blask będzie oznaką pamięci o osobach, które odeszły. Słuchając tych muzycznych kompozycji, być może z większą łatwością przyjdzie nam przywoływać wspomnienia,
o tych, których już nie spotkamy. Jestem pewny, że jesienne wieczory w towarzystwie piosenek Placebo będą wyjątkowe. Nostalgiczne nuty niech przypominają, by obdarowywać bliskich miłością i doceniać to, co się ma, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień.

- reklama -