Mistrzostwa świata: Porażka ze Szwecją z podniesioną głową

0
196
Reprezentacja Polski w swoim drugim meczu na mistrzostwach świata zmierzyła się ze Szwecją. Zdjęcia: Robert Kania
- reklama -

Reprezentanci Polski rozgrywają historyczny turniej na mistrzostwach świata w Ostrawie. W swoim drugim spotkaniu przeciwko naszpikowanej gwiazdami z NHL Szwecji wprawdzie przegrali, lecz pozostawili po sobie dobre wrażenie.

W spotkaniu ze Szwedami kalkulacja była prosta – w grę wchodziła jedynie porażka, jednak przy założeniu, że spróbujemy przynajmniej podjąć z rywalem walkę. I w perspektywie 60 minut tak rzeczywiście wyglądało. Szwedzi wprawdzie w pierwszej tercji objęli dwubramkowe prowadzenie, jednak rozwiązany na początku meczu worek z bramkami w dalszej części spotkania wcale się nie rozsypał. Po 40 minutach bowiem Skandynawowie prowadzili 3:0, a gdy w trzeciej tercji gola dla reprezentacji Polski zdobył Alan Łyszczarczyk, w sercach kibiców zakiełkowała nadzieja na bardzo honorową porażkę. Gdyby nie czterominutowe wykluczenie przed końcem meczu obrońcy Kamila Górnego, wynik rzeczywiście mógłby wskazywać na bardziej wyrównaną walkę. W tym okresie gry Szwedzi jednak konsekwentnie wypunktowali biało-czerwonych, ustalając ostatecznie wynik spotkania na 5:1.

Polacy swojego występu nie muszą się jednak wstydzić, wprost przeciwnie. Nikt nie zakładał przecież, że będziemy ze światową potęgą hokejową prowadzić otwartą grę. W czarnych scenariuszach zakładaliśmy nawet, że w tercji obronnej przeciwnika będziemy pojawiać się sporadycznie, całą uwagę skupiać na defensywie. Okazało się jednak, że potrafiliśmy rywali zaskoczyć fragmentami dobrą grą w ofensywie, zwłaszcza w kontratakach, które miałby być naszą tajna bronią w meczu z piekielnie trudnym rywalem. Zresztą po pierwszym meczu, gdy zapytaliśmy Kamila Wałęgę o to, czy mecz ze Szwecją kadra odpuści i nie zagra w pełni swoich możliwości, napastnik reprezentacji Polski i trzynieckich Stalowników zdecydowanie zaprzeczył. – Jesteśmy tu po to, aby w każdym meczu pokazać jak najlepszy hokej i udowodnić, że potrafimy w niego grać. Zagramy jak najlepiej, już w Łotwą pokazaliśmy, że w Ostrawie nikogo się nie przestraszymy i zagramy bez kompleksów – mówił po spotkaniu z Łotyszami. I rzeczywiście, występ Polaków przeciwko Szwecji na pewno zostanie zapamiętany przez kibiców.

- reklama -

Co wiemy po tym meczu? Polakom coraz lepiej na tych mistrzostwach udaje się płynnie i skutecznie, a przede wszystkim szybko przechodzić z tercji obronnej do strefy ataku. Nie najgorzej funkcjonują polskie skrzydła, nie mamy też większych problemów z komunikacją. W meczu ze Szwecją lepiej wyglądały już okresy gry w przewadze. Niestety mimo czujności nie udało się zapobiec faulom, które poskutkowały stratą bramek. Z kolei całkiem nieźle w wykonaniu biało-czerwonych wyglądają wznowienia, w meczu ze Szwecją byliśmy tylko ciut gorsi w tym elemencie gry od rywali. – Spełniło się marzenie wielu z nas, żeby zagrać przeciwko takiej potędze, jaką jest Szwecja. Mecz pokazał, że zostawiliśmy serce na lodzie, i w konfrontacji z tak trudnym przeciwnikiem potrafiliśmy nawiązać walkę – mówił nam po meczu napastnik Paweł Zygmunt.

W poniedziałek przed Polakami dzień przerwy, a już we wtorek jeden z najważniejszych meczów o utrzymanie w elicie. Rywalem biało-czerwonych będzie Francja, która podobnie jak i nasz zespół, ma w dorobku jeden punkt, również wywalczony w konfrontacji z Łotyszami. Początek wtorkowego spotkania w hali w Ostrawie o godz. 20.20.