Nieudany początek w Hokejowej Lidze Mistrzów

0
282
Na inaugurację tegorocznej edycji Champions Hockey League trzynieccy Stalownicy doznali porażki z zespołem Rapperswil Lakers. fot. Lukáš Filipec/HC Oceláři Trzyniec
- reklama -

Tradycyjnie na początku września ruszyły rozgrywki Hokejowej Ligi Mistrzów. Niestety nie najlepszy start w rozgrywkach zanotowali gracze z Trzyńca, którzy przed własną publicznością doznali dwóch porażek.

Minionego weekendu nie będą dobrze wspominać zawodnicy z hutniczego miasta. Tegoroczne rozgrywki wystartowały już w nowej formule, jednak aby tradycji stało się zadość Oceláři już na początku skomplikowali sobie sytuację przed dalszą częścią europejskich rozgrywek. Bo choć Stalownicy nie stracili jeszcze szans na awans do fazy play-offs, to jednak mocno utrudnili sobie sytuację, zwłaszcza że spośród czterech pozostałych do rozegrania meczów aż trzy zagrają na wyjazdach.

W pierwszym z rozegranych meczów Stalownicy zafundowali swoim kibicom emocjonalny rollercoaster, niestety bez happy endu. W szalonym spotkaniu, w którym widzowie zobaczyli aż 13 goli, lepsi okazali się zawodnicy szwajcarskiego Rapperswil Lakers, którzy decydującego o losach spotkania goli zdobyli w dogrywce. Mecz zakończył się wynikiem 6:7.

Sytuacja w tym meczu zmieniała się jak w kalejdoskopie, Stalownicy prowadzili już ze swoim szwajcarskim rywalem 5:2, jednak przełomowa dla losów spotkania, jak się później okazało, stała się gra rywala w podwójnej przewadze, gdy zdobył dwa gole. Zwłaszcza, że w tym sezonie w CHL gra się z nowymi zasadami – drużyna z nałożona karą gra pełne dwie minuty w osłabieniu, gol dla rywala nie anuluje pozostałego czasu nałożonej kary. – Wiedzieliśmy o nowych zasadach, które obowiązują wszystkich. Sytuacja z tego meczu doskonale obrazuje, jak dwie minuty gry w osłabieniu mogą zadecydować o losach całego spotkania. Na pewno z tego meczu wyciągniemy wnioski, przed nami kolejne mecze, w których możemy zapunktować – przyznał po inauguracyjnym spotkaniu Zdeněk Moták, trener Oceláři.

- reklama -

W drugim z weekendowych spotkań Stalownicy gościli zespół RB Monachium, i choć teoretycznie mogli myśleć o zgarnięciu całej puli, to jednak lodowisko zweryfikowało te plany. Klub z Bawarii zwyciężył 2:0, a decydujące o losach całego spotkania gole padały w dopiero w ostatnich minutach meczu.

Teraz przed Stalownikami wyprawa do Finlandii, gdzie w piątek oraz niedzielę zostaną rozegrane dwa mecze. Najpierw zmierzą się z z zespołem Ilves, by z niedzielę rozegrać spotkanie z Lahti Pelicans. Warto pamiętać, że zespół Ilves jak na razie prowadzi w tegorocznych rozgrywkach, a na inaugurację rozgrywek zwyciężył z Dynamem Pardubice.