Nikado – kolorowe szczęście

0
353
- reklama -

„Trudno mówić o szczęściu gdy jesteśmy niezadowoleni z dzisiaj, zatroskani o jutro i rozżaleni decyzjami podjętymi wczoraj.”
Andrzej Niewinny Dobrowolski

Nikado– nazwa firmy, powstała od imienia właścicielki. Dominika Łabędzka jest piękną kobietą, która zaraża pozytywną energią, szaleństwem kolorów i szczerym uśmiechem. Na co dzień tworzy autorską kolekcję ubrań i biżuterii, w czasie wolnym studiuje na ASP i maluje. W Krakowie otwiera swój pierwszy butik. Jej celem było od zawsze być szczęśliwą, i jest najlepszym dowodem, że bycie szczęśliwym człowiekiem, to nie tylko slogan czy cytat z książki, ale codzienność. Odwiedzając Dominikę w jej krakowskiej pracowni, miałam niezwykłą przyjemność ze wspólnej rozmowy. Nie trzeba więc zadawać pytań gdy opowieść snuje się sama.

Filcowe początki
Malowałam od zawsze. Szyłam również z potrzeby moich wymagań estetycznych, lub braku w sklepach rzeczy, które by mi się podobały i byłyby też wygodne. Oprócz tego robiłam biżuterię, wtedy modną filcową, która szybko zdobywała uznanie w oczach pań. Nauczyłam się dość szybko techniki filcowania szali, a od tego, do tworzenia bardziej artystycznych sukienek już było bardzo blisko. Początkowo moje projekty cieszyły się wzięciem u koleżanek i znajomych. Moje życie zawodowe związane było z oświatą, a później pracowałam jako przedstawicielka w firmie medycznej. Szycie i robienie biżuterii traktowałam więc jako hobby, które dawało dużo frajdy i rozwijało moją kreatywność. Zainteresowanie tym co tworzyłam zataczało coraz szersze kręgi, a dla mnie stawało się powoli pomysłem na życie.
Nikado towarzyszy mi od początku moich artystycznych zmagań. Najpierw powstała strona internetowa, a później „zapisałam” się do Facebooka, ale z tym wiąże się już całkiem inna historia.

Znad morza do Krakowa
Życie czasem wbrew naszym przyzwyczajeniom i planom wywraca wszystko do góry nogami. Stawia przed nami zupełnie nowe wyzwania i albo im się odważnie poddamy, albo najzupełniej w świecie będziemy wciąż czegoś żałować, zastanawiając się co by było gdyby… Moje życie obrało zupełnie inny kurs i z Sopotu przeprowadziłam się do Krakowa.
Nad morzem została cała rzesza moich klientek. W Krakowie nikt na mnie nie czekał. Moje początki w tym mieście były niezwykle trudne. Brak znajomości i punktu zaczepienia zapoczątkował nowe wyzwania. Facebook stał się więc miejscem w którym można mnie było zawsze znaleźć, bez względu na to po której stronie Polski się mieszka. Moje koleżanki i wierne klientki również pomagały zapraszając mnie i moją biżuterię nad morze. Organizowały się w grupach co dawało jednocześnie szansę na miłe spędzanie czasu i poznawanie nowych ludzi. Tak powstały „Chichoty”.

- reklama -

Przez całą Polskę na „Sopockie chichoty”
Przemierzałam więc prawie cały kraj co dwa miesiące w celach zarobkowych. Były to również początki gdy szyłam i malowałam torby filcowe i pierwsze sukienki. To właśnie torby filcowe cieszyły się wielkim powodzeniem. Dbałam o jakość materiałów, ale również o wykonanie. Pilnowałam by nawet wstążka przy pakowaniu była idealnie związana. Moje zmagania dopingował mój mąż, który mobilizował mnie i pomagał robiąc m.in. cudne zdjęcia. Miało to wszystko więc jakość, którą wiele pań bardzo ceniło. To był czas na zdobywanie doświadczeń. Dzieje się tak do dzisiaj. Chichoty już rzadziej, ze względu na pandemię do dzisiaj się odbywają i mam nadzieję, że będą trwały nadal.
Świat zakupów przeniósł się do sieci. Nie jest już nowością kupowanie ubrań przez Internet. Tam również znalazło się miejsce dla Nikado. Pozwoliło mi to także rozbudować ofertę oraz pracownię, bo dzisiaj swoje projekty tworzę z pomocą kilku bardzo fachowych pań.

Jestem artystką, która mocno stąpa po ziemi
Być może odwiedzając stronę Nikado klientki mają wrażenie, że moje życie to jedna wielka zabawa. Faktem jest, że radość jest ważnym towarzyszem codzienności, jednak oprócz bycia artystką umiem konsekwentnie prowadzić swój biznes. Pracuję naprawdę dużo, umiejętnie stawiając granice między pracą, a życiem prywatnym. Nawet jeśli praca sprawia nam sporo przyjemności i wręcz jest pasją, to nie można w niej być bez ustanku. Każdy potrzebuje czasu dla rodziny, na odpoczynek, a co najważniejsze, na życie.
Facebook jest miejscem w którym funkcjonuje moja firma. To pierwszy kontakt z klientkami i zbieranie zamówień. Jest to również moja przestrzeń w której określiłam swoje zasady. Dbam o to, by posty nie były pretekstem do kłótni. Nie wpuszczam tam niepotrzebnych informacji. Bywa, że subtelnie wpuszczę politykę, jeśli coś bardzo mocno mnie uwiera, jednak nie pozwalam na obrażanie. Panie wiedzą, że na mojej stronie nie mogą sobie na pewne komentarze pozwolić i cieszę się, że to rozumieją. Moje klientki i obserwatorki to wspaniałe, mądre i wrażliwe Madamki.

Bilet w jedną stronę
By móc sobie pozwolić na taką pewność trzeba poznać swoją wartość. To jednak nie przychodzi samo. Ciągle się tego uczę. To długa i bardzo trudna droga samorealizacji. Jednak gdy na nią wejdziesz, pamiętaj, że to bilet w jedną stronę. Czasem nawet masz ochotę zawrócić, ale ten poszerzony horyzont daje więcej możliwości,
i sprawia, że widzimy więcej. Sama musiałam sporo w sobie przepracować bo jak każdy niosę swój plecak doświadczeń. Jednak kiedyś postanowiłam sobie, że będę szczęśliwa. Tu należy uważać, bo słowa mogą stać się pułapką. Wiele osób mówi, że czegoś chce i chce osiągnąć szczęście, jednak słowo chcę, a będę to zupełnie inne kategoria pragnień. To rodzaj pewnej decyzji, która stawia nasze życie w zupełnie nowej perspektywie. Wymaga ona już konkretnych działań, nie pozostając tylko w sferze pobożnych życzeń.

Jestem szczęśliwa
Jeśli jednak ktoś myśli, że nie spotykają mnie dramaty jest w błędzie. Umierają i chorują mi bliscy. Dopadają mnie czasem smutki wszelkich rodzajów. Tego doświadczają wszyscy, a ludzie szczęśliwi nie są od tego wolni. Szczęście to kwestia zmiany optyki. Podejścia do problemu i szukania rozwiązań. Można problem przyjąć jako lekcję, bo tylko od nas zależy jak odrobimy zadanie. Tego nauczyłam się od swoich mistrzów.

Szczęście w kolorach
To co nosimy w sobie odbija się na naszych działaniach. Nie interesowały mnie i nadal nie interesują trendy w modzie. Inspiruje mnie cały świat. Był czas gdy nosiłam szarości i czernie. Lubiłam proste zupełnie projekty. Kolory pojawiły się gdy układałam świat w swojej głowie, korzystałam z terapii. Kolory tak jak wszystko inne przychodzą w odpowiednim czasie. Stały się moją pasją, tak jak moja praca. Wychodząc z pracowni biegnę na zajęcia z rysunku, gdzie spędzam czas do 20:00. Mam z tego wielką frajdę i czuję się spełniona. Jednocześnie szczęśliwie mój mąż jest fotoreporterem, więc udało nam się stworzyć wspaniały team. Nie brakuje rozmów, wzajemnego wsparcia i zrozumienia. Związek to wspólna podróż. Wybierając się w nią chcemy by było wspaniale. Czekamy na fajerwerki. Ja tez ich pragnę, ale już wiem, że sama musze te fajerwerki rozpalać. Świat daje mi rozwiązania, ja z nich korzystam.

Stolarska malowana kolorem
Nikado to 10 lat na rynku. Projektujemy i wykonujemy odzież, kapelusze, torby, a nawet malujemy buty. Teraz swoją ofertę poszerzam o obrazy, dzięki czemu wchodzimy na nowe tory. Nikado to przede wszystkim kilka tysięcy klientek, które czasem są z nami na chwilę lub zostają na dłużej. Dzisiaj stoimy przed kolejnym wyzwaniem bo postanowiłam otworzyć Salon Mód, czyli galeryjkę.

To też jest długa lista konsekwentnych decyzji, choćby związanych z lokalizacją. Wiedziałam od początku, że jeśli już to w centrum. W Krakowie, nie jest tak łatwo znaleźć lokal w dobrym miejscu. Na ul. Stolarskiej więc w Krakowie powstaje zupełnie nowe miejsce, taka perełka, któremu oddaje powoli kolejny kawałek serca. Już dzisiaj mogę zaręczyć, że będzie pięknie. Zapraszam na Stolarską.

Dominika Łabędzka
Nikado Manufaktura
Fb/nikado.manufaktura

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here