„Nikt tą linią nie jeździ”

0
276
fot. F. Dral
- reklama -

Gościłem ostatnio w Cieszyn robi wrażenie i rzeczywiście zrobiło na mnie wrażenie, że miasto to uruchomiło coś, o czym od dawna myślę w kontekście Gliwic, a mianowicie bezpłatną linię okrężną biegnącą przez centrum miasta i łączącą główne jego punkty z centrum przesiadkowym.

Dowiedziałem się o niej trochę przypadkiem. Po prostu będąc na Rynku zauważyłem przystanek, którego nigdy wcześniej tam nie było. Podniosło mnie to na duchu, że w mieście, z którego pochodzi część mojej rodziny, dzieje się coś dobrego w zakresie transportu zbiorowego. Pochwaliłem za to kilka znajomych osób z Cieszyna, a te rozłożyły bezradnie ręce: „tylko, że nikt tą linią nie jeździ”. Dlaczego? – zacząłem się zastanawiać.
Cóż, pierwszy powód narzucił się sam. Do Cieszyna zawitałem w piątkowe popołudnie. Wiele osób tak robi chcąc w tym mieście spędzić klimatyczny wieczór lub nawet cały weekend. Wszak jest to – było nie było – miasto turystyczne. Niestety, ostatnie kursy na liniach 1A i 1B (dwa warianty tej samej linii) wykonywane są około godziny 15 (pierwszy o 6:30). Co więcej, linia kursuje wyłącznie w dni robocze. Nie jest to więc z pewnością linia dla turystów. Choć wyjazd z centrum przesiadkowego, gdzie można dojechać autobusem regionalnym lub pociągiem oraz trasa biegnąca koło największych atrakcji turystycznych miasta (Rynek, Teatr, Zamek, Wenecja) mogłyby tak sugerować.
Jako turyście nie dane mi było więc z niej skorzystać. Nie mam nawet zdjęcia pojazdu, który wykonuje kursy. Dopiero ze strony internetowej wykonującego przewozy ZGK Cieszyn dowiedziałem się, że to wypożyczony na testy turecki Karsan. Z tej samej strony dowiedziałem się, że cała linia to pilotaż mający na celu sprawdzić, czy takie połączenie jest potrzebne. Linia, póki co, ma kursować do 20 listopada i najpewniej tylko przez ten okres będzie bezpłatna. O ile jej funkcjonowanie zostanie wydłużone, bo na ten moment to nic pewnego. Oferta na okres testowy została niestety skrojona bardzo oszczędnie, co może mieć kluczowy wpływ na brak popytu. Wydaje się, że linia testowa powinna jeździć niemal bez przerwy. Tylko w ten sposób zbadać można popyt na taką usługę w różnych dniach tygodnia i różnych porach dnia, by następnie po okresie testu pozostawić tylko te kursy, które cieszyły się największą frekwencją.
Dlaczego jeszcze na linii 1 nie ma pasażerów? Podejrzewam, że ludzie mogą o niej po prostu nie wiedzieć. Jej rozkładu nie ma na na przykład na oficjalnej stronie z rozkładami cieszyńskich autobusów (http://rozklad.zgk.cieszyn.pl). Bodaj jedyne dwa miejsca w internecie, gdzie ten rozkład można znaleźć to news w dziale aktualności na stronie ZGK oraz podstrona poświęcona planowi transportowemu cieszyńskiej komunikacji zbiorowej. Wydaje się, że promocja połączenia i w internecie, i w przestrzeni publicznej powinna być dużo większa, aby miasto mogło mieć pewność, że w ciągu tych 2 miesięcy mieszkańcy faktycznie dowiedzą się o jego istnieniu. W przeciwnym razie testy nie dadzą pełnego obrazu atrakcyjności linii. Czas potrzebny, żeby ludzie sami (bez promocji) dowiedzieli się o nowym połączeniu i zaczęli z niego korzystać to minimum pół roku (na pewno nie dwa miesiące), a optymalnym byłby nawet rok kursowania, żeby w pełni wyłapać różne niuanse popularności uzależnione od pory roku (test w ogóle nie obejmie na przykład okresu wakacji).
Dla kogo jednak jest na linia, skoro nie dla turystów? Raczej też nie dla osób pracujących w Cieszynie, bo te kończą zwykle pracę i wracają do domów po 15. Potencjalnym „targetem” mogą być osoby udające się do szpitala, czy to w celach zdrowotnych, czy też żeby odwiedzić bliskich. Odwiedzający muszą się jednak streszczać, gdyż mogą przebywać w szpitalu tylko w godzinach od 14 do 16. Autobus z dworca rzeczywiście zawiezie ich pod szpital na godzinę 13:54 (dodam, że przystanek bezpośrednio przy szpitalu obsługuje tylko nowa linia; z autobusów miejskich trzeba kawałek podejść), ale ostatni kurs powrotny zabierze ich już o 14:42 (krótszą trasą) lub o 14:54 (dłuższą, przez całe centrum miasta). Godziny kursowania autobusu nie pokrywają też w całości godzin funkcjonowania poradni przyszpitalnych, ani poradni przy ulicy Bielskiej, które czasem pracują popołudniami. O nocnej i świątecznej pomocy medycznej nie wspominając.
Problemem w korzystaniu z nowej linii jest również mała ilość naturalnych punktów przesiadkowych. Wyobrażam sobie, że mieszkańcy przedmieść Cieszyna chcieliby z niej korzystać, żeby podjechać na przykład na Rynek albo ulicę Głęboką. W tym celu muszą jednak najpierw dostać się na Dworzec Cieszyn (na który bynajmniej nie dojeżdżają wszystkie miejskie linie) lub przystanek Bielska ZOZ (obsługiwany tylko przez linię 40 i bisującą ją linię 41). Pasażerowie jednej z głównych linii w mieście (nr 22) na przesiadkę do linii 1 nie mają więc szans, bo ta dworzec akurat omija (co jest dla mnie dość dziwne, bo przejeżdżając pobliską ulicą Liburnia, mogłaby robić wjazd kieszeniowy do dworca, co zajęłoby jej może z 3-4 minuty).
Studentów też skreślam z listy potencjalnych pasażerów, bo linia 1 do kampusu Uniwersytetu Śląskiego nie dociera. Połączenie dworzec-uczelnia zapewnia natomiast linia 40, a już wkrótce planowane jest otwarcie nowego przystanku kolejowego Cieszyn UŚ. Uczniów szkół średnich też można raczej wykreślić, gdyż nowa linia raczej nie przejeżdża w pobliżu takich placówek.
A na pewno nie dojeżdża tam jako jedyna. Przykładowo na plac Wolności dostać się można szeregiem zwykłych linii miejskich, a także licznymi kursami lokalnymi
z innych gmin powiatu cieszyńskiego. Uczniowie nie mają więc potrzeby, żeby przesiadać się na nowa linię w centrum przesiadkowym.
Prawdopodobnie najwierniejszymi użytkownikami nowej linii mogliby być mieszkańcy Śródmieścia. Najchętniej seniorzy, którzy najbardziej aktywni są właśnie w godzinach kursowania nowej linii. Dla nich nowa linia mogłaby być pomocą w dostaniu się na przykład na zakupy. Tu jednak też jest problem. Choć na potrzeby linii utworzono kilka zupełnie nowych przystanków (np. Rynek Dom Narodowy, Plac Teatralny itp.), to wielu innych nie utworzono. Gdzie jeszcze mogłaby zaglądać linia 1? Ot, chociażby na ulicę Kolejową (w pobliżu jest bank, market i kilka bloków). Przebiega tamtędy trasa wariantu 1B, ale przystanku nie ma (autobus po obsłużeniu przystanku koło szpitala kolejny ma dopiero na Rynku – to sporo ponad kilometr bez żadnego zatrzymania, choć między kolejnymi przystankami tej linii bywa i 300 metrów dystansu). Albo na ulicę Miarki w pobliże Urzędu Skarbowego i Komendy Policji, gdzie obecnie dociera wyłącznie linia 10 i to wjazdem kieszeniowym nadkładając drogi. Mały Karsan z powodzeniem dałby radę wjechać ulicą Miarki, a następnie wyjechać w kierunku szpitala ulicą Sienkiewicza,
a następnie ulicą Stalmacha do wyboru, albo przez plac Wolności albo plac Poniatowskiego (powrót np. przez plac Kościelny). Na takiej trasie można by dostawić z dwa kolejne nowe przystanki dogęszczające nieco siatkę przewozów w centrum Cieszyna (dzisiaj jest z tym spory kłopot).
Podsumowując, co więc można zrobić, żeby na pierwszy rzut oka bardzo potrzebna Cieszynowi linia zaczęła cieszyć się należnym zainteresowaniem pasażerów? Z pewnością konieczne jest, żeby kursowała w takich samych godzinach, co inne miejskie linie, tj. od rana do wieczora, a także w weekendy. Na pewno potrzebna jest szeroka promocja tego połączenia, zarówno w internecie, w tym w mediach społecznościowych oraz w formie na przykład plakatów na przystankach. Zadbałbym również o zwiększenie liczby punktów przesiadkowych łączących nową linię z tymi, które mogą do niej dowieźć pasażerów
z przedmieść. Naturalnym punktem zbornym (oprócz dworca, który sprawdzi się dla mieszkańców Liburni czy osiedla Piastowskiego) wydaj się być również np. Wyższa Brama (dla mieszkańców osiedla Podgórze i ZORu). Takie dostosowanie wymagałoby jednak ponownego przemyślenia całej trasy nowej linii. Obecne dwa warianty A i B teoretycznie miały i powinny być względem siebie przeciwbieżne, ale to nie do końca się udało. Oczywiście wina leży też częściowo po stronie układu drogowego Cieszyna, który obfituje w liczne drogi jednokierunkowe, dla których bynajmniej nie ma przeciwbieżnej alternatywy (mam tu głównie na myśli oczywiście odcinek linii biegnący ulicami Matejki, Menniczą i Głęboką).

Więcej ciekawych tekstów na blogu autora:
www.facebook.com/wawrzyczekwmiescie/

Andrzej Wawrzyczek
Cieszyniak z pochodzenia i zamiłowania. Z wykształcenia socjolog miasta. Ekspert ds. zrównoważonego transportu Ośrodka Studiów O Mieście w Gliwicach. Zawodowo związany z organizacją transportu zbiorowego. Jako społecznik aktywnie zabiega o poprawę jakości transportu w miastach. Po godzinach spełnia się jako dziennikarz i bloger.

- reklama -

 

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here