Wdzięczność zamiast postanowień

0
777
- reklama -

Przełom roku to wyjątkowy czas. Z jednej strony po przesileniu zimowym, zmierzamy w stronę światła, z drugiej – czas poświątecznego spowolnienia, które inspiruje zarówno do snucia planów, jak i podsumowań. Ja natomiast zapraszam do praktyki wdzięczności.

Mieć czy być?

Co to właściwie znaczy? Jaka jest różnica? Mieć zdrowie, być zdrowym? Mieć przyjaciół, być przyjacielem? Dla mnie jest to opowieść o byciu w kontakcie ze sobą, ze swoimi emocjami, potrzebami, uczuciami, wątpliwościami, ale także marzeniami i celami. To świadome przeżywanie codzienności. Decydowanie kiedy potrzebuję mieć, a kiedy ważniejsze jest bycie, w jakiej formie i jakości. Każda relacja zaczyna się od kontaktu z sobą samym. Od czucia siebie, nie umniejszania swoim potrzebom. Jeśli brzmi trudno, albo co gorsza abstrakcyjnie – bo jednak trend w wychowywaniu był i wciąż bywa taki, że mamy się dostosować, nie narzekać, nie wychylać się, siedzieć cicho i nie wymyślać, mam dobrą wiadomość, tego się można nauczyć. Nie trzeba robić rewolucji. Mały skręt, zmiana perspektywy. A ponieważ nie żyjemy w próżni i funkcjonujemy w systemie naczyń powiązanych, jedna zmiana uruchamia kolejne.

Zatrzymaj się

- reklama -

Tylko wtedy masz szansę na nawiązanie ze sobą kontaktu. Zacznij od oddechu. Sprawdź co czujesz, gdzie to czujesz w ciele, w jaki sposób. Zamknij na chwilę oczy i po prostu bądź. To dobry moment, by podsumować ostatni rok. Popatrzeć na niego przez pryzmat doświadczeń, lekcji z życia. To wspomnienie chwil radości, spokoju, spełnienia, ale także chwil trudniejszych, być może pełnych zwątpienia, bezradności, strachu. Nie bój się nazwać tych stanów. Idź dalej. Czy w trudniejszych doświadczeniach widzisz jakiś schemat, masz poczucie, że niby miejsce inne, ludzie także nowi, a jednak historia się podejrzanie powtarza, finał podobny, tylko z większą siłą rażenia? Znajdź wspólny mianownik. Ale nie szukaj go na zewnątrz, oceniając innych, być może przekierowując uwagę na okoliczności. Pomyśl, co w tobie do tych sytuacji doprowadziło? Co próbowałaś/łeś przeczekać, przemilczeć? A może w drugą stronę: do tej pory nie sprzeciwiałaś/łeś się, nie stawiałaś/łeś granic, a jak tak się zadziało, to się nie spodobało? Nawet najbardziej trudna sytuacja, poza mieszanką emocji i odczuć, jest też lekcją. Przede wszystkim z bycia po swojej stronie. Z bycia w zgodzie z sobą. Nie jest dobrze, gdy wiemy, czego potrzebujemy, co nam przeszkadza, co nie jest nasze, ale robimy dokładnie na odwrót. Z doświadczenia mogę powiedzieć, będziemy tę lekcję odrabiać do skutku. Tylko każda następna będzie dotkliwsza. Bo życie w ten sposób pyta, czego jeszcze nie rozumiesz? Ile jeszcze musisz doświadczyć, by działać w zgodzie ze sobą. I z doświadczenia wiem, że jak w końcu lekcję odrobimy, zbieg okoliczności sprzyjających, w mojej terminologii wszechświat, odpowiada.

Czas podsumowań to także czas spotkania z wdzięcznością. Docenienie każdego momentu, który wart jest zapamiętania. To wydarzenia wielkie, ważne, wyczekiwane, ale i te małe, codzienne, jeśli przeżywane w pełnej obecności niezwykle wzmacniające, kojące, przywracające spokój. Wdzięczność warto praktykować codziennie. Bo każdy dzień, jeśli nie w całości, to jakąś chwilą, momentem, wart jest docenienia. Można pisać dziennik wdzięczności. Kluczowe jest jednak, by pisać ręcznie. Nasz mózg zupełnie inaczej to wówczas rejestruje. Lekcji wdzięczności w wersji uroczo oczywistej ale także w swej prostocie niezwykłej, udzielają dzieci. Umysł dorosłych kombinuje, szuka wydarzeń podniosłych, wielkich, a praktyka wdzięczności pozwala docenić podstawy – że mam dwie zdrowe ręce, że kot się położył w nogach, że kawę wypiliśmy w spokoju, z ukochanego kubka. To docenienie spotkania, czasu w samotności, zdobycia nowej umiejętności, kontakt z naturą – nawet jeśli zachwycił nas nowy listek domowej rośliny. Im dłużej praktykujemy, tym prostsze, pozornie mniejsze rzeczy, trafiają na listę.

Słoik wdzięczności

Osobiście polecam założyć specjalny słoik i kolekcjonować w nim karteczki. Koniecznie kolorowe, z datą. Opisać można cały dzień, moment, ważniejsze wydarzenia. Postawić w miejscu widocznym – kuchenny blat, półka w salonie, specjalne miejsce w sypialni. Tu także z czasem naturalnie pojawi się regularność, odruch zapisania wartego wspomnienia momentu. W chwilach trudniejszych emocjonalnie można losowo sięgnąć po karteczkę. Polecam wrócić do zawartości słoika w sylwestra. Wysypać karteczki, przeczytać każdą. Nawet najtrudniejszy rok, parszywy w całościowym odbiorze, okaże się, że miał dobre chwile, całe mnóstwo sytuacji wartych wspomnienia.
Taki słoik można także mieć w pracy. To niezwykle wzmacniające i inspirujące narzędzie do doceniania swojej i innych pracy, nauki relacji zawodowych i integracji współpracowników.

Myśląc o Nowym 2023 Roku

Zachęcam Państwa do podsumowań, do spojrzenia na 2022 rok z czułością, uważnością, przez pryzmat relacji z sobą samym i tych międzyludzkich, do skupienia uwagi na tym, co ważne, wzmacniające, pouczające, odkrywcze.
Nie jestem fanką postanowień noworocznych, za dużo w nich presji, medialnej otoczki, nastawienia na projekt bycia lepszym, wydajniejszym, bardziej fit, slim itp. Ale zachęcam, do zaplanowania bycia ze sobą samym, do kontaktu z potrzebami, emocjami, z odwagą do komunikowania o nich. Cokolwiek robimy dla innych, chcemy robić dla innych, dajmy sobie.
W Nowym 2023 Roku życzę piękna obecności, wzmocnień płynących z relacji, czasu spełnienia w pasjach, zainteresowaniach, spokoju i wyciszenia także poprzez kontakt z naturą. Wszystkiego czego Państwo potrzebujecie, by poczuć wdzięczność, snuć plany i marzenia, odnajdywać drogę do ich realizacji. Dobrych lektur i przestrzeni na ich czytanie.
Bycia sobą, ze sobą, w sobie, w ciele.

- reklama -