Zawsze patrzeć na dobro człowieka

0
454
- reklama -

W moim odczuciu burmistrz jest osobą spinającą wszystko to, co dzieje się w mieście. Osobą moderującą pewne procesy i zdarzenia oraz nadającą ton pewnym działaniom. Burmistrz to człowiek chętny do rozmów, wsłuchujący się w ludzi i ich głosy – mówi Janusz Mendera, kandydat na burmistrza Cieszyna

Co jest największą bolączką Cieszyna?
 
Bez wątpienia jest nim zadłużenie. Według prognoz dług w tym roku ma wynieść 110 mln zł, jego obsługa to 43 procent dochodu, więc chyba czas bić na alarm, bo naprawdę mamy problem. Nie mówiłbym o tym, gdybym nie miał pomysłu na odciążanie miejskiej kasy. Naszym rozwiązaniem jest powołanie instytucji odciążających miejskie finanse a zarazem pozyskujące środki zewnętrzne,  jak Centrum Usług Społecznych oraz MOSiR, który chcielibyśmy na nowych zasadach reaktywować.
Bardzo istotnym problemem jest skomunikowanie Cieszyna.  Miasto nam się wyludnia, w przybliżeniu 1,5 procent na rok. Musimy zrobić jednak coś, aby ludzie chcieli tu zostać albo tutaj się osiedlić. Taką ideą jest stworzenie miasta przyjaznego – najczęściej tego argumentu używa się w odniesieniu do starzejącego się społeczeństwa. Owszem, nasz troska o osoby starsze jest bardzo ważna, ja jednak pragnąłbym abyśmy zatroszczyli się również o ludzi młodych, którzy chcieliby z Cieszynem związać swoją przyszłość, przyjeżdżać tutaj choćby do pracy.
Zatem tu bije źródło naszej idei dobrze skomunikowanego Cieszyna. Chcielibyśmy aby komunikacja była w Cieszynie bezpłatna, i ważne abyśmy ją potraktowali jako rodzaj usługi społecznej, która sprawia, że otwieramy się na ludzi i dajemy im nowe możliwości. 
Zresztą jak dobrze wiemy – różne cieszyńskie bolączki łączą się ze sobą. Miasto jest przecież systemem naczyń połączonych. Dlatego jeśli w jednym miejscu spróbujemy coś naprawić, oferując mieszkańcom komunikację, to jest nadzieja, że przesiądą się do niej z samochodów, a tym samym zmniejszymy w Cieszynie ruch samochodowy oraz deficyt miejsc parkingowych. 
Trzecią najważniejszą bolączką jest nasze bezpieczeństwo energetyczne, o które musimy zadbać. Oddaliśmy Energetykę Cieszyńską, na którą nie mamy już żadnego wpływu. Moim pomysłem zabezpieczenia energetycznego byłoby stworzenie bioelektrociepłowni, gdzie moglibyśmy, mówiąc najprościej, z odpadów organicznych wytwarzać prąd i ciepło. Chodzi o to, abyśmy czerpali z dobrych wzorców, a takie rozwiązanie z powodzeniem funkcjonuje w Tychach. Bioelektrociepłownia, która działa w Tychach, jest w stanie zaspokoić potrzeby energetyczne 17 tys. ludzi, to połowa Cieszyna. 
 
Która z tych spraw jest najpilniejsza?
 
We wszystkich kluczowych przestrzeniach należałoby przeprowadzić audyty, aby wiedzieć jak faktycznie wygląda sytuacja w mieście, i jak bardzo jesteśmy zadłużeni. I dopiero po takiej analizie finansowej mógłbym powiedzieć, na jakie działania na początek bylibyśmy gotowi. 
Na pewno jednak chciałbym tworzyć konkretne koncepty dla pomysłów, o których wspomniałem wyżej. Mamy plan transportowy, który wymaga uaktualnienia do nowych realiów. Wiem, że jest możliwa realizacja bioelektrociepłowni w naszym mieście. 
 
Co postrzega Pan jako największy atut Cieszyna?
 
Wciąż mówimy o Cieszynie jako o mieście turystycznym, choć z pewnością nie możemy sobie pozwolić na bycie takim miastem, jakim jest Kraków. Oczywiście potencjał turystyczny możemy wykorzystywać, jednak poprzez stworzenie określonej bazy. Brakuje mi wspólnej promocji międzygminnej w naszym regionie, mam wrażenie, że w ogóle skupiliśmy się na promocji do wewnątrz. Rozwiązaniem, a więc głębszym wykorzystaniem turystycznego potencjału miasta byłaby szersza promocja, otwarta na zewnątrz. Powinniśmy się z innymi gminami uzupełniać.
Chciałbym aby w Cieszynie powstał aquapark – byłaby to znakomita propozycja dla mieszkańców, z której rodzinami mogliby korzystać przez cały rok. A jednocześnie mógłby być magnesem dla wielu ludzi, którzy odwiedzają region, i w razie np. niepogody nie wybiorą się na szlak turystyczny w Ustroniu czy Brennej, lecz odwiedzają Cieszyn i jego zabytki, by później trafić właśnie tam. Od dawna zresztą twierdzę, że powinniśmy dążyć do bycia nie tyle miastem turystycznym, ile miastem wypoczynku. 
Mamy fantastyczny potencjał, aby być miastem festiwali. Ponadto – o czym mówi w tej kampanii Joanna Wowrzeczka, a z czym się zgadzam – mamy potencjał do bycia miastem uniwersyteckim. Tym bardziej, że za 1,5 roku dołączy do istniejących ośrodków również szkoła medyczna, i w moim przekonaniu to ogromne wzbogacenie bazy uniwersyteckiej i jeszcze jeden ważny element miejskiego pejzażu. Oczami wyobraźni widzę bowiem, że część absolwentów uczelni medycznej zostaje w Cieszynie.
 
Cieszyn może być lepszym miejscem do życia?
 
Przede wszystkim musimy wyjść do ludzi i zapytać co chcą. To dla mnie definicja miasta przyjaznego mieszkańcom, że odpowiadamy na ich potrzeby i pragnienia. Ludzie potrzebują wolności, swobodnego przemieszczania się – a taką wolność może zapewniać np. sprawna komunikacja. Przyjazne miejsce to takie, gdzie po prostu dojeżdża komunikacja zbiorowa, i dojeżdża regularnie, od rana do wieczora. Aquapark, który wymieniłem, też byłby tym ogniwem poprawiającym jakość życia, i pewnie musiałby powstać w partnerstwie publiczno-prywatnym. 
Cieszyn musi być otwarty na przedsiębiorców, ale musimy również pilnować, aby pieniądze zostawały u nas. Dlatego jeśli pojawiłaby się firma, która chciałaby wejść z nami w partnerstwo publiczno-prywatne, to chcielibyśmy, aby była firmą cieszyńską w tym sensie, że odprowadza podatki u nas. W naszym programie nazwaliśmy ten koncept jako „ulga za podatek”, bo oczywiście przewidujemy takie rozwiązania, jak choćby okresowe zwolnienie z podatku od nieruchomości, ale oczywiście podatki pośrednie będą trafiać do cieszyńskiego Urzędu Skarbowego. 
Nie mamy potencjału, aby stworzyć w Cieszynie ogromne zakłady pracy na 600-800 osób, ale mamy przestrzeń do tworzenia mniejszych przedsiębiorstw, zatrudniających ok. 150-200 ludzi. Tworząc 4-5 takie zakłady zapewniamy wielu rodzinom bezpieczeństwo egzystencjalne. Co więcej, w razie zagrożenia likwidacji dużego zakładu pracy skutki społeczne są o wiele większe, niż w  sytuacji, gdy jeden z mniejszych przeżywa kryzys, a pracownicy mogą znaleźć zatrudnienie w firmie znajdującej się obok. 
Kolejnym pomysłem poprawiającym jakość życia jest przywrócenie barteru. To przecież najstarszy sposób wymiany, u nas w ogóle nie stosowany. Znam jednak miasta, np. Opole, gdzie bywa wykorzystywany. W tym rozwiązaniu też obowiązują konkretne regulacje, umożliwiające funkcjonowanie np. takim przedsięwzięciom, jak kino czy centra rekreacyjne, gdzie w zamian za umorzenie podatku od nieruchomości umożliwiamy dzieciom i młodzieży szkolnej uczestnictwo w seansach czy zajęciach sportowych. 
Poprawienie jakości życia opiera się więc na wprowadzaniu rozwiązań korzystnych dla wszystkich. 
 
Jak wyobraża Pan sobie Cieszyn za 5-10 lat?
 
Stworzenie nowych rozwiązań i przygotowanie przestrzeni na ich realizacje zawsze zajmuje trochę czasu. Dlatego w perspektywie 5-letniej będziemy pewnie na jednym z etapów wdrażania nowych pomysłów i idei. Natomiast po 10 czy nawet 15 latach wyobrażam sobie, że mamy w Cieszynie dobrze funkcjonującą komunikację miejską, która rzeczywiście dociera na obrzeża miasta, dzięki temu mamy więc odciążone centrum miasta. Dostrzegam sprawnie funkcjonującą bioelektrociepłownię, która zaspokaja dużą część zapotrzebowania energetycznego w mieście.
Widzę miasto, które przyciąga ludzi do pracy, a więc i do mieszkania w Cieszynie. Być może w ogóle w dalszej perspektywie powinniśmy być miastem większym, może więc za chwilę będzie dobry czas aby zacząć rozmowy o terytorialnym powiększeniu Cieszyna. 
 
Co dla Pana oznacza rola burmistrza?
 
W moim odczuciu burmistrz jest osobą spinającą wszystko to, co dzieje się w mieście. Osobą moderującą pewne procesy i zdarzenia oraz nadającą ton pewnym działaniom. Burmistrz to człowiek chętny do rozmów, wsłuchujący się w ludzi i ich głosy. 
Znam urząd miasta, i wiem, co w nim wymaga zmian. 
Wiem również, jak przeprowadzić takie zmiany, nie krzywdząc ludzi, bo chodzi tak naprawdę o zmianę pewnej mentalności. Przede wszystkim istotne dla mnie byłoby wyeliminowanie tego naszego „nie da się”, bo niestety dość mocno u nas się zadomowiło. 
A najważniejszy element pozostawiłem na koniec, bo towarzyszy mi odkąd pamiętam – zawsze chcę patrzeć na dobro człowieka, a to oznacza, że przepis miejscowy kształtujemy pod dobrostan ludzki, przepis interpretujemy na korzyść mieszkańca. I taki kierunek chciałbym jako burmistrz nadać temu miastu, które może nie jest wielkim ośrodkiem, ale jest fajnym miasteczkiem, które potrzebuje kogoś, kto będzie je scalał. 

Janusz Mendera – kandydat na burmistrza miasta Cieszyna Komitetu Wyborczego Wyborców NOWE CIESZYn. Lokalny przedsiębiorca i wielbiciel sportów ekstremalnych. Absolwent studiów pedagogicznych w Filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie oraz kierunku Zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Zawodowo zajmuje się doradztwem i szkoleniami z zakresu BHP. Prowadzi również Klub Sportowy Strefa Wolności, uczący między innymi techniki wspinaczkowej. Zaangażowany we wspieranie imigrantów na granicy białoruskiej i ofiar wojny w Ukrainie (nagroda PONTIFICI – Budowniczemu Mostów) oraz współtwórca inicjatywy BułaCieszyN, pomagającej ubogim i bezdomnym w naszym mieście. 

- reklama -