10 lat w Schengen i życie bez granicznych kontroli

0
71
- reklama -

Przekraczanie granicy, dziś w większości Europy jest ledwie zauważalne, kiedyś zabierało czas i wiązało się z uciążliwymi  procedurami. Oczekiwanie w kolejce, kontrole paszportu, bagażnika, odpowiedzi na pytania o cel podróży – nie zawsze było miłe. Wielu pamięta również czasy, gdy z Polski za granicę mogli wyjeżdżać tylko nieliczni. 

Minęło właśnie 10 lat odkąd uroczyście piłowano szlabany na granicach z Czechami, Słowacją, Litwą i Niemcami. W grudniu 2007 rodzime media rozpisywały się głównie tym, że będzie można przejechać granicę samochodem nie zdejmując nogi z gazu. W nocy z 20 na 21 grudnia 2007 r. podróżowanie po Europie nagle stało się dla Polaków o wiele łatwiejsze.  Oficjalnie witaliśmy się z Europą otwartych granic. Szefowie  państw oraz unijni oficjele przemawiali, padali sobie w ramiona, a tzw. zwykli obywatele mogli bez żadnych przeszkód wybrać się za granicę na spacer czy zakupy.

- reklama -

Po wstąpieniu do strefy Schengen Polacy zaczęli o wiele więcej podróżować za granicę, wg danych OECD, ich liczba zwiększyła się w latach 2008-2016 o blisko 50 proc. Zadziałało to także w drugą stronę, tzn. więcej zagranicznych turystów przyjechało do Polski, w tym samym okresie ich liczba wzrosła o 35 procent. Wydarzenie z grudnia 2007 r. stanowiło przełom nie tylko w Polsce. Wraz z naszym krajem do Europy bez granic wchodziły także: Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Malta, Słowacja, Słowenia i Węgry. Dziś przestrzeń swobodnego przemieszczania się tworzy aż 29 państw, a wolę przystąpienia do strefy sformułowały cztery kolejne. 

Wydaje się nieprawdopodobne, że zaledwie kilkadziesiąt lat temu w komunistycznej Polsce ludzi, którzy chcieli żyć i zarabiać w innym państwie, propaganda piętnowała niczym “zdrajców. Mimo to Polaków ciągnęło w świat. Nasz kraj tkwił w środku Europy niczym zamknięta strefa z pilnie strzeżonymi granicami, dlatego tzw. zwykli obywatele, ale także gwiazdy sportu czy artyści porywali się na ucieczki, nierzadko brawurowe. Innymi sposobami na emigrację stawały się wyjazdy legalne, na których wyjeżdżający odmawiali powrotu do kraju i prosili o azyl, czyli zalegalizowanie pobytu za granicą. 

Często decydowały o tym względy ekonomiczne, ale też kwestie światopoglądu, polityki, bądź sprzeciw  zakazom. Później na kanwie historii najbardziej spektakularnych ucieczek powstawały książki i filmy. Twórcy brali na warsztat wzięte z życia pasjonujące historie: np. o ucieczce znanego piłkarza przez okno hotelowego pokoju przy okazji wyjazdu na pucharowy mecz z zagraniczną drużyną, o ukrywaniu się wśród bagaży, albo w konstrukcji podwozia ciężarówki. 

Przystąpienie do strefy Schengen, które zaczęło obowiązywać w grudniową noc 2007 r. dało  nam nie tylko wygodę podróżowania po Starym Kontynencie, ale możliwość wyboru kraju, w którym chcemy mieszkać i pracować. 

21 grudnia po dziesięciu latach mieszkańcy Cieszyna i Czeskiego Cieszyna spotkali się po raz kolejny na moście granicznym. Patrząc w stronę politycznej sceny mogliśmy podsumować wszystkie zmiany, które zaszły przez te lata ale i otwarte granice zaczynamy bardziej doceniać. W sytuacji w jakiej jest Polska coraz uważniej i z większą obawą patrzymy w przyszłość. Trzeba się zastanowić, jak dalej tą wolność utrzymać, jak ją przekazać następnemu pokoleniu – tak, aby się jej nie obawiali. My przez te 10 lat  potrafiliśmy z tej wolności dobrze korzystać. Cieszyn i Czeski Cieszyn – to  miasta które stały się doskonałym przykładem wykorzystywania pieniędzy z europejskiej współpracy terytorialnej  na wspieranie wspólnych inicjatyw. Tutaj zrealizowany zostały również szczególny projekt „Ogród dwóch brzegów”, dzięki któremu zostały „pozszywane” brzegi granicznej rzeki Olzy, która kiedyś była granicą dzielącą nasze kraje. Dziś jest tym, co łączy. 

Czytając archiwalne artykuły Gazety Codziennej moją uwagę przykuły komentarze mieszkańców. Wszystkich nas przepełniała wtedy duma i radość. Z pewnością otwarcie granic było wielkim wydarzeniem. Dzisiaj spotykając się na Moście Przyjaźni po tych 10  latach zauważyć dało się niestety jeszcze to, czego nie udało się zrobić. Budynki celne po polskiej stronie nadal straszą przypominając o granicznych szlabanach i kontrolach. Wielu mieszkańców już w 2007r. miało sporo pomysłów na to miejsce. Zmiana wizerunku tych budynków była dla mieszkańców oczywista i potrzebna. Dzisiaj niestety nadal stoją nie zmienione. 

Może to dobry moment by w końcu z tym wspomnieniem się rozprawić na dobre.

10 lat temu

Propozycja na 1200 lecie (niezweryfikowany) 

21 grudnia 2007 – 11:44 

Może w pomieszczeniach po celnikach urządzić muzeum granicy? Mapy Cieszyńskiego, historia podziału miasta, zdjęcia zajmowania Zaolzia w 1938 r., zdjęcia czołgów jadących przez most na Czechosłowację w 1968 r. (mam takie), zdjęcia mrówek, manekin w stroju celnika, przemycane produkty, fragment szlabanu granicznego, zdjęcia kolejek samochodów. Taka historia w pigułce dla potomnych. W Berlinie jest Muzeum Muru. To był nasz cieszyński mur berliński.

Do Warsa (niezweryfikowany) 

21 grudnia 2007 – 18:48 

Dziękuje za poparcie pomysłu. Muzeum w Cieszynie jest rzadko odwiedzane przez przekraczających granicę turystów, a małe muzeum na moście byłoby atrakcją dla nich. Niech każdy forumowicz doda pomysł, bo np. przecięty wczoraj kawałek szlabanu zabrał sobie z mostu znajomy z Krakowa, na pamiątkę. Ot leżał sobie na asfalcie. Taki pomysł można przecież sprzedawać turystom. Vide Berlin.

Wars (niezweryfikowany) 

21 grudnia 2007 – 22:53

A to tak na wesoło. Tramwaje w Cieszynie jeździły kiedyś od knajpy Słońca po Ziemię i była to najdłższa linia tramwajowa na świecie. I tak mi się jakoś nasunęło.

Wróciłem teraz (niezweryfikowany) 

21 grudnia 2007 – 3:14 

Piękny moment. Wzruszający. Najbardziej wzruszyło mnie wspólne z Czechami śpiewanie kolęd na środku mostu granicznego

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here