Czechowicka Noc Kultury, o mały włos i by się nie odbyła

0
94
fot. Renata Nawrocka
- reklama -

Jeszcze dzień przed „4 Czechowicką Nocą Kultury”, organizatorzy zastanawiali się nad odwołaniem wydarzenia. Deszcz, deszcz, deszcz, kałuże, ziąb to nie byli właściwi sprzymierzeńcy na tą jedyną noc w roku, kiedy trzeba wyjść z domu i pochodzić po muzeach, zabytkach i po przeróżnych historycznych miejscach.

Tegoroczna czechowicka noc z zabytkami miała upłynąć pod znakiem „3xL”, czyli Lesisko (główny plac miasta), Lokomotywownia (najstarszy zakład w mieście) i Lasek (najstarszy park miejski). W ostatniej chwili okazało się, że ostatnie miejsce – Lasek, najbardziej zalane i podtopione, można zastąpić czwartym „L” – Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Skłodowskiej-Curie. Dyrektor liceum, Jan Bieroński, zaprosił nas w swe mury i impreza mogła się odbyć w wybranym terminie 24 maja 2019 roku.

- reklama -

Rano w dniu „Nocy”, przestało jednak padać, a z każdą godziną słońce świeciło coraz mocniej. Kiedy o godzinie 18,00 organizatorzy : Magdalena Wygoda (Miejska Biblioteka Publiczna), Renata Nawrocka (Towarzystwo Przyjaciół Czechowic-Dziedzic) oraz Jacek Cwetler (Izba Regionalna) ogłosili rozpoczęcie „4 Czechowickiej Nocy Kultury”, termometr wskazywał prawie 20 stopni Celcjusza.

Atmosferę podgrzali żołnierze z bielskiej grupy rekonstrukcyjnej „grzejąc” z broni maszynowej na wiwat i gotując grochówkę (zjedzono ją do ostatniej kropelki), w zorganizowanym na Lesisku, wojskowym obozie.

A potem już poleciało, biblioteka zaprosiła na malarski plener i do pisania listów na starych maszynach do pisania, czechowickie „Frywolitki” uczyły haftu, wyszywania, tworzenia biżuterii, no i częstowały kanapkami. Nauczyciele i uczniowie czechowickiej Szkoły Gastronomicznej przygotowali całe stosy „cieszyńskich” ciasteczek. Miód w gębie, pardon – ambrozja. Była kawa, herbata, soki i napoje. Miłośników sztuki wabiło stoisko z pracami czechowickich artystów regionalnych: Państwa Rozalii i Józefa Szypółów, których prace znane są na całym świecie.

Rozpoczęła się gra miejska, w której trzeba było wykonać trzy zadania, aby zostać przyjętym do kancelarii hrabiego Kotulińskiego, pana na czechowickich włościach. Ostatecznie nie wybrał żadnej kandydatki ani kandydata, ale obiecał, że jak już zdecyduje kto, to przyśle wiadomość gołębiem pocztowym. Uczestnicy gry musieli zdobyć pieczątki na specjalnych kartach, które potwierdzały ich umiejętności przydatne w pracy kancelisty czy bakałarzówny. Na otarcie łez każdy z uczestników gry otrzymał specjalnie na tę noc przygotowaną torbę reklamową. Dwoje uczestników, którzy stanęli w szranki o posadę u hrabiego otrzymało zegarki (ufundowane przez SKOK, oddział Szopienice). Przy grze pomagali harcerze z czechowickiego hufca.

Przed godziną 19.00 na Lesisko zajechał autobus, stary „Ikarus”, który zabrał uczestników „Nocy” do Lokomotywowni. Wielką atrakcją były „śmierdzące” autobusowe spaliny (jak myśmy kiedyś mogli czymś takim jeździć. Ano mogliśmy. Było minęło i oby już więcej nie wróciło).

Żałujcie Państwo, że nie byliście z nami w Lokomotywowni, to była właściwa „Noc Muzeów”. Lokomotywownia to najstarszy zakład w Czechowicach-Dziedzicach, który powstał w 1854 roku. Związany był i jest ze stacją Dziedzice, która należała do Północnej Uprzywilejowanej Kolei Cesarza Ferdynanda. W Lokomotywowni, która w 3/4 jest zachowana w orginale, można było pooglądać garaże pociągów, lokomotywy spalinowe i elektryczne, zajrzeć do warsztatów kolejowych, zobaczyć zwrotnicę wachlarzową i wysłuchać opowieści o „Hajcu” (tak kolejarze nazywają lokomotywownię), którą snuli przewodnicy (dawni maszyniści) Czesław i Jacek. Autokar jeszcze zrobił jeden kurs, ale uczestnicy „Nocy” docierali do Lokomotywowni własnymi środkami transportu. Była to najbardziej tłumna część czechowckiej „Nocy”. Ponieważ tak spodobało się „nocnym Markom” w Lokomotywowni, że o godzinę opóźnił się występ przygotowany w czechowickim LO.

Ale jak już się zaczął, to przez dwie godziny trwała wspaniała zabawa. Na początek członkowie grup Movimento i Movimento Plus zaśpiewali przedwojenne szlagiery poskiego kina. Potem wystąpiła grupa taneczna „Saida Dance” prezentując tańce arabskie i orientalne (choreografia i kostiumy – Agata Ruman). Potem nastąpiła zmiana muzycznych klimatów, albowiem na scenę wkroczył bard, a może trubadur, Tomasz Roth, który zaprezentował program „Bajki dla dorosłych”.

Zwieńczeniem wieczoru był pokaz starych fotografii, litografii, pocztówek i filmów z dziejów Czechowic-Dziedzic.

Potem wszyscy uczestnicy, którzy dotrwali do 23.00 wyruszyli do swych domów (ciepła noc sprzyjała spacerom), „narzekając” że za rzadko jest taka „Noc”, obiecując jednak solennie, że za rok również się stawią, już na 5 Czechowicką Noc Kultury”

Gwoli ścisłości trzeba dodać, że Czechowice-Dziedzice, nie posiadają miejskiego muzeum, ale siłą i wolą pasjonatów dziejów swego miasta (liczących, że powstanie takowe w najbliższych latach), chyba jako jedyni w Polsce organizują od czterech lat „Noc Muzeów” nie mając własnego muzeum. Czyli organizują „Noc Muzeów bez Muzeum”. Zapraszamy ciepło za rok.

Partnerem medialnym „4 Czechowickiej Nocy Kultury” był „Tramwaj Cieszyński”. Dziękujemy.

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here