Czy na pewno chcemy robić – „SPRAWDZAM”?

0
111
depositphotos.com

Jeszcze niedawno najczęstszym poparciem teorii, że koronawirus to fikcja było krążące do znudzenia pytanie – „A znasz kogoś, kto był zakażony covid-19, albo kogoś kto przez niego zmarł?” Jeszcze chwila, a to pytanie zupełnie zniknie, bo przestanie być argumentem. Coraz więcej ludzi dzisiaj może powiedzieć, TAK znam. Coraz więcej osób nie może pożegnać swoich bliskich, którzy w samotności umierają w szpitalnych salach. Nagle przepełnione oddziały i brak sprzętu, o brakach personalnych nie wspomnę, wprawiają w zadziwienie, a niewierzący w koronawirusa próbują szukać kolejnych wyjaśnień
i kolejnych teorii spiskowych. Obecnie najbardziej winne są media, które eskalują problem czepiając się wirusowego tematu jak „dojnej krowy”. Ponoć to my podsycamy strach, denerwujemy ludzi danymi statystycznymi, które i tak przecież są jak wszystko fałszowane. W tym samym czasie, gdy zalewa nas fala krytyki, ci sami ludzie sięgają po publikacje, które ktoś wrzucił po to, by zarobić, bądź zdobyć popularność. Z perspektywy kanapy przed telewizorem, bądź fotela przed monitorem komputera wszystko jest teorią i czymś tylko ulotnym. Dla nas szpital stoi w tym samym miejscu, karetki wjeżdżają, bo w sumie po to są. Lekarze według niektórych są nadal leniwi i w sumie wielkiej zmiany nie widać. Nikt przecież wirusa dostrzec nie może, więc najprościej stwierdzić, że go nie ma. Nie widzieliśmy również Boga, a uznajemy się za wierzących i to przykładnych. Być może to kiepskie porównanie, ale jakież prawdziwe… Z całą odpowiedzialnością za swoje słowa, nie daj Boże byśmy znaleźli się jako pacjenci za drzwiami oddziału zakaźnego. Tylko tam widać, że wirus jest, i że zabija naszych bliskich. Polskiemu państwu, choć szczyt dopiero przed nami, już brakuje środków do ratowania życia swoich obywateli. Dopiero na oddziale zakaźnym widać wyraźnie, jak kończy się bunt przed założeniem szmatki na twarz, bo przecież jak można dumnemu Polakowi w ogóle coś kazać. Na oddziale zakaźnym znikają wszelkie teorie spiskowe i nasza niewiara.

Jedno jest pewne, nie chciejmy w swojej naiwnej odwadze mówić, SPRAWDZAM. Nie chciejmy istnienia tego wirusa sprawdzać na swoich bliskich. Być może okaże się, że cała ta akcja z COVID-19 jest przesadą i to właśnie media, sanepid i lekarze się mylą, a Ty masz rację. Jednak oceń to z perspektywy osoby żywej, w gronie swoich bliskich, w niezmienionym składzie.

Dobrze jest podejmować racjonalne decyzje w oparciu o wiedzę i doświadczenie nie tylko medyczne, ale też życiowe. Widać, że część osób świadomie próbuje manipulować innymi, wykorzystując naiwność ludzi do politycznych celów. Czuć jednak też, że dużo osób jest albo niedoinformowanych, albo też przytłoczonych nadmiarem wiadomości. Polski rząd nie pomaga, często wysyłając sprzeczne sygnały, tak jak to było ze zmieniającym się zdaniem ministra zdrowia w sprawie maseczek, czy przedwyborczymi okrzykami premiera, że wirus jest w odwrocie i nie ma się czego bać. Wniosek jest więc jeden: tylko spokój, edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja.

Jak za każdą dużą sprawą tak i przy okazji pandemii pojawiają się teorie spiskowe. Nie brakuje grup na portalach społecznościowych, których zadaniem jest przekonać, że to co się dzieje jest ściemą i wymysłem wielkich światowych magnatów. Pojawiają się więc wytłumaczenia, że krytycy nazywają teorią spiskową wszystko to, co „niewygodne”, żeby nie dotrzeć do prawdy i jej nie odkryć. Tylko dlaczego tę prawdę odkrywa się nie z ekspertami, ale podpiera anonimowymi filmikami z YouTube?

- reklama -

Teorie spiskowe mają szerokie grono zwolenników

Badania pokazują, że teorie spiskowe mają tendencję do pojawiania się w momentach kryzysowych dla społeczeństw – takich jak ataki terrorystyczne, gwałtowne zmiany sytuacji politycznej czy kryzys gospodarczy. Mnożą się w okresach niepewności i zagrożenia, gdy staramy się nadać sens narastającemu na świecie chaosowi. Takie okoliczności stwarzają również wybuchy epidemii, co tłumaczy rozprzestrzenianie się teraz teorii spiskowych na temat koronawirusa.

Podobnie było podczas wybuchu epidemii wirusa Zika w latach 2015-2016. Teorie spiskowe na temat Zika sugerowały, że był bronią biologiczną, a nie naturalnie występującym wirusem. Analiza dyskusji internautów na forum Reddit toczących się podczas wybuchu tejże epidemii wykazała, że rozmowy o teoriach spiskowych były sposobem internautów na poradzenie sobie z niepewnością, jaką odczuwali w związku z wirusem.

Przyglądam się temu, słucham i czytam, próbując znaleźć wytłumaczenie, jednak już wiem, że to jest zjawisko demokratyczne. Podatni na teorie spiskowe są ludzie zarówno bez wykształcenia, jak i z wykształceniem wyższym. W tej samej grupie mamy trenerów personalnych, wykładowców, nauczycieli, urzędników, ale i Edytę Górniak czy Leszka Możdżera, który także wierzy w depopulację, szkodliwość szczepionek i jest podejrzliwy co do intencji Billa Gatesa. To, że ktoś jest reprezentantem sztuki elitarnej czy ma imponujące wykształcenie absolutnie nie zmniejsza podatności na teorie spiskowe. W końcu profesor uniwersytecki nie przestaje być człowiekiem i jego aparat poznawczy nie jest wszechmocny.
Na pewno wspólnym mianownikiem jest podejrzliwość wobec (establishmentu) władz czy autorytetów, ale to też zależy kogo się uważa za establishment. Zwolennicy teorii spiskowych są w lewicy i w prawicy. To jest ciekawe zjawisko, bo nie jest ani spójne, ani jednorodne. Oczywiście, czasem stronnictwa polityczne wykorzystują jedną z teorii, tworząc z niej narrację marketingu politycznego i w ten sposób przyciągają jej zwolenników. Ale to dzieje się już na dalszych etapach. Same teorie spiskowe, te które rodzą się oddolnie, są tak chaotyczne, jak chaotyczna jest wiedza potoczna. Ale jednocześnie paradoksalnie sprawia wrażenie logicznej – wszystko się ze wszystkim łączy. Tu właściwie jest cały problem – teorie spiskowe są zbyt logiczne, by mogły być prawdziwe. To dobry test, jeśli coś nie pozostawia miejsca na wątpliwości, jest zbyt spójne, to prawdopodobnie zawiera w sobie dużo z bajki.

W świecie spiskowym jest równoległy garnitur naukowców i ekspertów, którzy często powołują się na teorię naukową, która choć w międzyczasie okazała się nieprawdziwa, dla nich nadal pozostaje teorią naukową. Te środowiska mają swoich profesorów i swoje autorytety. Do programów telewizyjnych czy radiowych nie przychodzą tylko celebryci, choć to o nich jest głośniej, ale także eksperci z tytułami naukowymi.

W ostatnim czasie najbardziej „banowane” wideo to „Plandemia” – wywiad z amerykańską działaczką przeciw szczepieniom dr Judy Mikovits, która twierdzi, że SARS-CoV-2 stworzyli ludzie, a Włosi umierali od podawanej im szczepionki, noszenie maski z kolei aktywuje własnego wirusa. Nagranie polecała również celebrytka Doda, która jak tysiące innych ludzi mówi, że film jest usuwany nie dlatego, że rozpowszechnia fake-newsy, a dlatego, że odsłania niewygodną prawdę i kulisy globalnego oszustwa.

Wiele osób będzie przekonanych, że wideo z wyklętą ekspertką wyciekło, bo zawierało prawdę. A kto ją banuje? Facebook i YouTube, których właścicielami są miliarderzy chcący manipulować twoim mózgiem… To składa się w ciąg tworzący spójny przekaz, który co prawda nie ma nic wspólnego z prawdą, ale zachowuje pozory logiczności. Przecież nie można zaprzeczyć, że Facebook dzięki algorytmom dopasowuje informacje do użytkownika jak również, że jego właściciel jest miliarderem.

Teorie spiskowe są niebezpieczne dla społeczeństwa

Szerzące się teorie spiskowe dotyczące przyczyn pandemii koronawirusa mogą się okazać równie niebezpieczne dla społeczeństw jak sam wirus. Sprzyjają wzrostowi ataków rasistowskich bądź wrogich zachowań wobec wybranych grup społecznych. Antidotum na nie to rzetelna informacja.

Rozprzestrzenianie się teorii spiskowych może mieć też poważne konsekwencje dla innych grup społecznych. Na przykład podczas Czarnej Śmierci w Europie (epidemii dżumy w XIV wieku – red.) Żydzi stali się kozłami ofiarnymi jako rzekomo odpowiedzialni za pandemię. Te teorie spiskowe doprowadziły do brutalnych ataków i masakr społeczności żydowskich w całej Europie. Wybuch koronawirusa doprowadził do nasilenia się na całym świecie ataków rasistowskich wymierzonych w osoby uznawane za mieszkańców Azji Wschodniej.
Teorie spiskowe mogą także zakłócać relacje między różnymi grupami oraz zwiększać wrogość i przemoc wobec tych, których postrzega się jako spiskujących.
Zbierając materiały do swoich analiz, badacze doszukali się ponad 2,3 tys. dezinformacji dotyczących koronawirusa w 25 językach, pochodzących z 87 krajów. Zdecydowana większość z nich (89 proc.) dotyczyła plotek związanych z koronawirusem, możliwych „cudownych” terapii. 

Już teraz widzimy „alternatywne podejścia do leczenia” koronawirusa – niektóre z nich są niebezpieczne. Jako przykład tego, jak niebezpieczne mogą być takie plotki, eksperci podają popularny mit, w myśl którego koronawirusa można pokonać spożywając wysokoprocentowy alkohol. Tylko w Iranie plotka ta przyczyniła się do ok. 800 śmierci spowodowanych przez spożycie metanolu. Podobne przypadki odnotowano również
w Turcji i w Katarze.

Eksperci wielokrotnie udowodnili, że wiara w teorie spiskowe przynosi więcej szkody niż pożytku, zagraża zdrowiu publicznemu i dobrobytowi społecznemu. Obecna pandemia i pandemia hiszpanki sprzed 100 lat, mogą nas nauczyć ważnych rzeczy na temat zarządzania w czasach kryzysu, ale tylko pod warunkiem, że będziemy chcieli z tych lekcji skorzystać i będziemy uczyć się na własnych błędach.

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here