Warsztaty artystyczne

0
347
- reklama -
 
Te prace mają dodatkową wartość przez historię ich twórcy
 
Wydziergane torby i kosze, malunki na deskach i kamieniach, rysunki, to wszystko można kupić na okolicznościowych jarmarkach i kiermaszach. Ich rękodzieło niesie w sobie dodatkową wartość. Dla mieszkańców schroniska dla osób bezdomnych w Cieszynie udział w warsztatach artystycznych odbywających się w ramach Warsztatów Treningu Pracy to nie tylko zadanie, ale też forma terapii. 
 
Na początku trzeba po prostu być
 
Obecnie w zajęciach uczestniczy 4-5 osób, mamy dwóch panów, którzy są aktywni. Jak dana osoba przychodzi pierwszy raz, na początku dostaje kartkę i jest zaproszona do rysowania. Jest to czas przyzwyczajenia się do tego miejsca. Chodzi o pobycie z nami, przyglądanie się temu, co tu się dzieje. W zależności od usposobienia osoby, jej charakteru, jedni szybciej się angażują, inni potrzebują więcej czasu, żeby się przekonać, uwierzyć w swoje możliwości. Bywa różnie. Każdy ma swoje tempo – mówi Łucja Kowalczyk, prowadząca pracownię artystyczną w Schronisku i Noclegowni dla Osób Bezdomnych w Cieszynie.
Robią na szydełku torby, koszyki, malują obrazki na drewnie, ze sznurka wykonywane są breloczki.   – Moim zadaniem jest poznać osobę, jej umiejętności i zainteresowania, do tego dopasowuję zadanie. Staram się motywować, zachęcać, przekonać do tych działań. Na początku dominuje zniechęcenie, niewspierające przekonania, że czegoś się nie potrafi. Z czasem uczestnicy otwierają się, uczą, na końcu jest zadowolenie, że się udaje. To jest ważne – podkreśla Łucja, która ze Stowarzyszeniem Pomocy Wzajemnej Być Razem, prowadzącym m.in. schronisko dla osób bezdomnych w Cieszynie, związana jest od 16 lat.
 
Wartość terapeutyczna
 
To jest miejsce, które wspiera, pozwala na nowo uwierzyć, że możemy zrobić coś więcej, przygotowuje do życia na zewnątrz, jest formą treningu pracy. Część osób mieszkających w schronisku zatraciła nawyk pracy, odruch, że trzeba wstać, przyjść na daną godzinę, zrobić coś. Skupienie, koncentracja, uwaga, wiara w siebie to są odkrywane tu na nowo wartości. Jest zadanie do wykonania.
– Przyszedłem tutaj bez przekonania, byłem pewien, że nie dam sobie rady. Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej, spokojniej. Próbowałem malować, na początku byłem zły, ale jak mnie koleżanka pochwaliła, to mi pomogło. Zabijam nudę. Jest też satysfakcja. W sobotę i niedzielę brakuje mi warsztatów, tak bym leżał w pokoju, oglądał telewizor. Tu mam zajęcie. Jestem zadowolony. Ze względów zdrowotnych nadaję się tylko tutaj – mówi pan Zdzisław malując podkład na deseczkach.
Z kolei pani Beata zauważa, że te warsztaty dają poczucie sprawczości, bycia potrzebnym. – To co robimy jest związane z jakąś ideą, jest fajne, można się czegoś nauczyć jak np. dziergania. Ja na to nie jestem jeszcze gotowa, nie mam tej cierpliwości, ale maluję. Cieszę się, że to się podoba. Przy okazji mogę się jakoś wyżyć, uspokoić ale i spełnić artystycznie. Ja to zacięcie już miałam, ale wiele osób tutaj odkrywa swoje umiejętności. To jest rodzaj magii. Człowiek z poczucia niemocy, bycia chorym, bezużytecznym, bo często z takim poczuciem trafia się do schroniska, że jest się na marginesie społeczeństwa, tutaj doświadcza czegoś dobrego. Warto dać sobie czas. Powoli można wracać do życia, w swoim tempie. Ma to charakter warsztatów pracy. Tutaj nikt na akord nie pracuje. Zaczyna się chcieć. Nasze prace, to są wymierne skutki – wyjaśnia.
Mariusz kiedyś był związany ze Studiem Filmów Rysunkowych, znalazł się tutaj. Rysuje różne wzory. Teraz przenosi je na deski. To dla niego rodzaj medytacji, potrafi jeden wzór powtarzać wiele razy. Ma wyrobioną kreskę, łatwość, jednak nie można mu nic narzucić.
Mieszkańcy mają do wyboru różne działania  – gotują, sprzątają. Z warsztatów został tylko artystyczny.  – Cieszę się, że chcą tutaj przychodzić. Niezależnie od momentu w życiu, warto dawać szansę sobie i uwierzyć, że jesteśmy w stanie zrobić coś więcej. Kiedy tworzymy, to żyjemy – podkreśla Łucja Kowalczyk.
Panuje takie przekonanie, że warsztat artystyczny jest tylko dla osób, które mają szczególne uzdolnienia, dla artystów, albo z drugiej strony, że to jest naiwne i głupie. – Mam świadomość, że nasi mieszkańcy są w różnym stanie zdrowia i bywają dni, kiedy trudno wstać z łóżka. Zawsze zachęcam, by się nie poddawać, przyjść, z nami pobyć. Jest Renia, która obecnie szydełkuje. Zaczęła od koszyka, teraz specjalizuje się w torbach. Z uwagi na problemy z nogą, działa w pokoju, to pozwala jej odwrócić uwagę od problemów zdrowotnych. Przez tworzenie możemy się poznać. Bywa to odkrywcze, że robimy coś, o czym nigdy nie myśleliśmy. Te prace mają dodatkową wartość przez historię ich twórcy – dodaje koordynatorka pracowni.
 
Wsparcie pracowni
 
Za pieniądze pozyskane ze sprzedaży wytworzonych przedmiotów kupowane są materiały do pracowni – przede wszystkim farby, pędzle, kredki. Można wspomóc działanie tego miejsca rzeczowo – zakupem materiałów plastycznych, bądź darowizną:
 
ING Bank Śląski
85 1050 1083 1000 0001 0222 4912
 
Schronisko i noclegownia 
dla osób bezdomnych w Cieszynie 
mieści się przy ul. Błogockiej 30
- reklama -