Z Wędryni do Czechowic

0
103
Janina i Paweł Turoń. Widoczna Odznaka Mieczyki Hallerowskie. Fot. arch. prywatne
- reklama -

W Czechowicach-Dziedzicach na cmentarzu ewangelickim jest grób zapomnianego bohatera z czasów, gdy rodziła się niepodległa Polska.

Turoń Paweł, bo to o nim mowa, urodził się 5 kwietnia 1896 r. w Wędryni na Śląsku Cieszyńskim (dziś Czechy) jako syn Jerzego i Zuzanny z d. Kowal.

- reklama -

Szkołę Powszechną ukończył w Wędryni i tamże rozpoczął naukę jako terminator u mistrza stolarskiego, który wyzwolił go na stopień czeladnika stolarskiego. Ucząc się na stolarza, uczęszczał jednocześnie do Szkoły Przemysłowej w Jabłonkowie, w której ukończył dwie klasy.

W 1915 roku musiał przerwać naukę w szkole, gdyż został powołany do austro-węgierskiej armii. Służbę rozpoczął w 31. Pułku Obrony Krajowej w Cieszynie, a następnie kontynuował ją w 4. Pułku Ułanów w Ołomuńcu. Walczył na froncie rosyjskim i włoskim. 17 października 1918 r. dostał się do niewoli włoskiej podczas bitwy nad rzeką Piawą.

Po zwolnieniu z niewoli, 1 grudnia 1918 r. wstąpił ochotniczo do polskiej Armii gen. Józefa Hallera, do 2. Pułku im. Tadeusza Kościuszki, z którego 5 marca 1919r. został przeniesiony do dowództwa 11. Dywizji Piechoty Żandarmerii Wojskowej w Cieszynie.

Niecałe dwa lata służył w szeregach „Błękitnej Armii”, ale na tyle skutecznie, że zasłużył sobie na

Odznakę „Miecze Hallerowskie” za służbę w latach 1918-1920.

Z tej odznaki był szczególnie dumny (mimo, że otrzymał jeszcze m.in. Brązowy Krzyż Zasługi, Srebrny i Brązowy Medal za długoletnią służbę w Policji Województwa Śląskiego) i nosił ją do końca swojej służby w policji. Odznaka ta jest widoczna na wszystkich jego przedwojennych zdjęciach, na których uwieczniony został w mundurze.

15 lipca 1920 r. automatycznie „przeszedł” do nowo powstałej Policji Województwa Śląskiego. 15 lipca 1922r. objął funkcję komendanta posterunku policji w Drogomyślu. W tym samym okresie ukończył kurs posterunkowych w Szkole Policji w Bielsku i kurs komendantów posterunków w Szkole Policji w Świętochłowicach.

30 października 1922 roku zawarł związek małżeński z Janiną Gondzel z domu Lorek, z którą miał trójkę dzieci: Bronisława (1923 r.), Jana (1925 r.) i Annę (1928 r.).

W latach 1923-25 pełnił służbę na komisariacie policji w Bielsku na stanowisku przodownika dyżurnego. W okresie 1926-33 pracował na stanowisku komendanta posterunku policji w Chwałowicach (pow. rybnicki). W latach 1933-35 pełnił służbę na posterunku w Wapiennicy k. Bielska, a od 1935 r. do 2 września 1939 r. sprawował funkcję komendanta posterunku policji w Czechowicach.

2 września 1939 r. oddziały policyjne z okolic Bielska wyruszyły w kierunku wschodnich obszarów Rzeczpospolitej. Paweł Turoń znajdował się wśród wycofywujących się wojsk, z którymi dotarł aż za Lwów. 19 września dostał się do sowieckiej niewoli. Udało mu się zbiec z pociągu, który jego kolegów ostatecznie zawiódł do Ostaszkowa. Z czechowickich i dziedzickich policjatów, którzy wpadli w ręce Rosjan, tylko on się uratował. Szedł bocznymi drogami, polami i lasami, przeważnie nocą. Do Czechowic dotarł 18 października 1939 roku.

Podjął pracę w charakterze pracownika fizycznego w jednej z czechowickich cegielni.

W marcu 1944 r. został powiadomiony, że jego nazwisko figuruje na liście osób, które mają być wywiezione do Obozu Koncentracyjnego w Oświęcimiu. Pożegnał się z rodziną i uciekł.
Do Czechowic powrócił po wyzwoleniu, pod koniec lutego 1945 roku. 20 marca 1945 r. zgłosił się do pracy do Urzędu Gminy w Czechowicach, w którym to urzędzie zatrudniono go na stanowisku pracownika umysłowego w Wydziale Opieki Społecznej.

Po siedmiu latach pracy urzędniczej przeszedł 1 sierpnia 1952 r. do Powszechnej Spółdzielni Spożywczej w Czechowicach, gdzie podjął pracę w charakterze pracownika biurowego. 1 czerwca 1961 r. przeszedł na emeryturę.

Po wojnie udzielał się w Gminie Ewangelicko-Augsburskiej w Czechowicach-Dziedzicach, pracując wiele lat w radzie parafialnej, m.in. pełniąc funkcję skarbnika.

Zmarł 4 sierpnia 1982 r. w Czechowicach-Dziedzicach. Pochowany został na cmentarzu ewangelickim w Czechowicach-Dziedzicach.

Warto wyciągać z mroków dziejów zapomnianych naszych przodków, którzy przyczynili się choćby w niewielkim stopniu do odzyskania naszej niepodległości. Jesteśmy im to wręcz winni.

Korzystałem z materiałów Bogusława Sokoła (wnuka Pawła Turonia).

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here