Opowiadać o tym, co nam najbliższe

0
104
- reklama -

Staramy się myśleć o repertuarze jak najszerszej. To znaczy pragniemy przedstawić widzowi jak najbogatsze spektrum dramaturgiczne, od klasyki po literaturę współczesną, od dramatu po komedię, wodewil, farsę czy teatr muzyczny – mówi Bogdan Kokotek, kierownik artystyczny Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego.

Przed Sceną Polską Teatru Cieszyńskiego premiera „Krzywego kościoła” w reżyserii Radovana Lipusa, scenicznej adaptacji jednej z najgłośniejszych w Republice Czeskiej powieści ostatnich lat. To dla kierowanej przez Pana Sceny najważniejsze wydarzenie sezonu 2022/23?

Tak, jest to dla nas jeden z najważniejszych tytułów w sezonie ze względu na to, że podejmuje tematykę regionalną. Uważam, że Scena Polska powinna starać się opowiadać o tym, co nam najbliższe możliwie często i ze zdwojoną pieczołowitością. Stąd pojawiły się już w naszym repertuarze takie tytuły jak: „Siedem zegarków Joachima Rybki” Gustawa Morcinka, „Rajska Jabłonka” Andrzeja Niedoby, cały tryptyk zegadłowiczowski, „Ondraszek – Pan Łysej Góry” i szalenie popularne „Cieszyńskie Niebo”, przygotowane przez tych samych twórców co wspomniany „Krzywy kościół”, czyli Renatę Putzlacher i Radoslava Lipusa. Wcześniej „Most nad Łucyną” W. A. Bergera, „Czarna Julka” Morcinka i „Przednówek” Pawła Kubisza. Na pewno można by jeszcze wymienić kilka tytułów sztuk, powstałych z pewnego rodzaju wewnętrznego ciśnienia, którego źródłem jest pragnienie określenia się w naszej małej ojczyźnie.

Scena Polska jest bardzo aktywna, przygotowując po kilka premier w sezonie. A zatem na co jeszcze, poza „Krzywym kościołem”, mogą liczyć widzowie w nowym sezonie?

- reklama -

Sezon otworzyliśmy kameralną sztuką „Szklana menażeria” Tennessee Williamsa, w planach oprócz „Krzywego kościoła” mamy doskonałą propozycję na karnawał, czyli jeden z najpopularniejszych polskich wodewili – „Żołnierza Królowej Madagaskaru” w reżyserii Adama Sroki, z żywą muzyką świetnego kwartetu Tomasza Pali znanego już naszej publiczności z kilku wcześniejszych sztuk muzycznych. W nowym sezonie sięgniemy również po najwyższą półkę dramaturgiczną, czyli Williama Szekspira i jego rzadko graną, ale niezmiernie aktualną gorzką komedię „Miarka za miarkę” w mojej reżyserii.
Nie zamykamy się na klasykę dramatu współczesnego, w tym sezonie publiczność będzie miała okazję zobaczyć niezwykle w Polsce popularną sztukę Petra Zelenki – „Opowieści o zwyczajnym szaleństwie” w reżyserii Katarzyny Deszcz.

Jesteście jedynym teatrem repertuarowym w mieście, który musi mierzyć się z wieloma oczekiwaniami widzów. Jak powstaje jego program na cały sezon artystyczny?

Wspólnie z kierowniczką literacką Joanną Wanią staramy się myśleć o repertuarze jak najszerszej. To znaczy pragniemy przedstawić widzowi jak najbogatsze spektrum dramaturgiczne, od klasyki po literaturę współczesną, od dramatu po komedię, wodewil, farsę czy teatr muzyczny. Nie stronimy od zaprezentowania od czasu do czasu klasycznej bajki, chociaż mamy scenę teatru lalek Bajka, która kieruje swoje przedstawienia do naszego najmłodszego widza.
To jednocześnie wada ale i zaleta jedynego teatru w mieście – nie jesteśmy przecież w Warszawie, gdzie teatry mogą profilować swój repertuar i wiadomo, że czegoś innego oczekujemy, odwiedzając teatr Kwadrat czy Syrenę, a czego innego np. Teatr Powszechny. I chodzi nie tylko o repertuar, ale również konwencję i język teatralny.
W naszym teatrze musimy i chcemy prezentować nie tylko szeroki wachlarz repertuarowy, ale również różnorodne sposoby wypowiedzi artystycznej.

W Cieszyńskim Teatrze pełni Pan rolę kierownika artystycznego Sceny Polskiej, reżyseruje a także wciela się w sceniczne role. Od czasu do czasu podejmuje Pan również gościnne wyzwania poza swoją sceną. Jak cenne to doświadczenie?

Myślę, że te wszystkie aktywności z siebie wynikają i wzajemnie się wspierają. Cenię sobie to, że raz na jakiś czas, choć wraz z wiekiem te moje wycieczki są coraz rzadsze, mogę reżyserować w innym teatrze niż ten, w którym pracuję od lat. Człowiek wówczas zdobywa nowe doświadczenia nie tylko w pracy z nowym zespołem, ale również poznaje, jak funkcjonują teatry w innych miastach. Wówczas można nie tylko porównywać, lecz także czerpać z doświadczeń innych, korzystać z dobrych rozwiązań i przenosić je do siebie. Ponadto praca poza własnym teatrem czasami pozwala na ugruntowanie się w przekonaniu, że macierzysty zespół nie musi mieć kompleksów w konfrontacji z porównywalnymi zespołami teatralnymi, i to zarówno w Polsce jak Czechach.

Rozmawiał: Marcin Mońka

- reklama -