Adopcja Tolkiena z cieszyńskiego schroniska, cz. 2

0
424
fot. MP
- reklama -

Spacerów przedadopcyjnych mieliśmy pięć. Po piątym czułam, że robię mu świństwo odprowadzając go do schroniskowego kojca, dlatego szóstą wizytę przeznaczyłam na podpisanie papierów adopcyjnych i zabranie do Bielska.

Mając do czynienia z wielką niewiadomą jaką był Tolek, zorganizowałam pomoc w postaci kolegi, którego zadaniem była asekuracja psa na tylnym siedzeniu w aucie, w drodze do domu. Formalności przebiegły błyskawicznie. Podpisałam papier adopcyjny, w którym zobowiązałam się do sterylizacji psa w ciągu 30 dni i odebrałam świadectwo szczepienia. Tolek był mój. Można powiedzieć, że to droga bez powrotu, ponieważ umowa adopcyjna wykluczała zwrot zwierzęcia do schroniska. Zdziwiłam się, czasami mimo naszych najlepszych chęci wspólne życie może się nie ułożyć. I co wtedy? Tak więc, to był skok na bungee, nie tylko dla mnie, ale też dla Tolka, który spędził w schronisku całe pięć lat.
Wsadzanie go do auta wygladało groźnie, dużo warczenia i stawiania oporu, ale przy pomocy pani Klaudi, która fachowym ruchem okręciła smycz wokół zagłówka, udało się wsadzić go na tylne siedzenie i zamknąć drzwi nim wyskoczył. Tak mniej więcej wyglądało pierwsze 10 razy, podnoszenie – złe warczenie – sadzanie na siedzeniu i błyskawiczne zamykanie drzwi. Bycie szybszym od Tolka to jest wyczyn, więc byłam szybsza od bohaterów z filmów Marvela.
Natomiast wysiadanie z samochodu do dzisiaj wygląda komicznie, po wyłączeniu silnika Tolek niczym wąż wciska się pod kierownicę między moje nogi a kokpit i z nosem przy drzwiach czeka, aż je otworzę. Zapewne wg niego to jedyna droga wyjścia, mimo że od tygodni dobrowolnie wsiada tylnymi drzwiami. Kocha jeździć autem 🙂
W domu zapewniliśmy mu maksimum komfortu, nikt z nas mu się nie narzucał
z pieszczotami i przytulaniem. Sam wybrał miejsce, które uznał za swój bezpieczny punkt, a my uszanowaliśmy jego wybór, choć to niestety jedna z naszych kanap. Odwiedziliśmy też zaprzyjaźnioną panią weterynarz, która przepisała antybiotyk na zapalenie jelita i maść do ucha. Po walce na stole miałam zakwasy w ramionach przez dwa kolejne dni, a jego rozdzierające w trakcie badania wycie dobiegające z gabinetu, zestresowało wszystkie psy
w poczekalni. Duży plus, Tolek mimo swoich hipotetycznych 8-10 lat jest wyjątkowo silny
i zdrowy.
Bardzo szybko zaskoczył nas też swoją umiejętnością odnalezienia się w nowej rodzinie. Jako psiarz z 30 letnim stażem, korzystam z gestów i posługuję się językiem, który rozumie większość zsocjalizowanych z człowiekiem psów. Wielkim zaskoczeniem było, jak ułożony
i czujny na różne słowa jest Tolek. Nie wiadomo jak wyglądało jego przedschroniskowe życie, ale myślę, że jakaś dobra dusza spędziła z nim dużo czasu i wypracowali razem wiele cennych zachowań. Komenda „połóż się” skutkuje natychmiastowym powrotem na legowisko, „siad” – siadaniem z próbą podawania łapy. Jasno i głośno sygnalizuje podstawowe potrzeby jak głód czy potrzebę wyjścia. Można by powiedzieć, że pies ideał, ale… no właśnie jest to ale i o tym w następnym odcinku.
cdn.

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here