Trzyniec znów złoty! Po raz piąty z rzędu!

0
297
Stalownicy Trzyniec po raz piąty z rzędu zostali misrzami Tipsport Ekstraligi. zdjęcia: Robert Kania
- reklama -

Nie ma mocnych na trzynieckich Stalowników! Zawodnicy śląskiego klubu wygrali w niedzielny wieczór w Pardubicach decydujące spotkanie i po raz kolejny zostali mistrzami Republiki Czeskiej.

Słowa, które jeszcze niedawno były traktowane z przymrużeniem oka z każdym rokiem nabierają powagi, więc powtórzmy je jeszcze raz – w czeskiej Tipsport Ekstralidze gra 14 zespołów, jednak na końcu zawsze wygrywa Trzyniec. Parafraza słynnego bon mota Gary’ego Linekera o niemieckich piłkarzach jak ulał pasują do czeskiego hokeja w jego ligowym wydaniu. Klubem, który po raz ostatni wygrał ze Stalownikami w play-offach była Kometa Brno w… 2018 roku. Od tamtego finału żaden inny klub nie znalazł sposobu na trzynieckich graczy. Wprawdzie pod Jaworowym zmieniali się trenerzy i zawodnicy, jednak klub zbudowany na wybitnie trwałych podstawach nie poddał się żadnej sile, czy to praskiej czy pardubickiej, ograniczając się tylko do zakończonego właśnie sezonu.

Piękny hokejowy sen trwa więc szósty rok (pamiętajmy, że w 2020 roku rozgrywek nie dokończono), i zaczyna wyglądać na to, że rywale za chwile będą kompletnie zniechęceni do walki o prymat na ligowych lodowiskach. W tym sezonie Stalownicy dokonali rzeczy niemożliwej – każda z serii play-off trwała dla nich przez siedem spotkań, i w sumie w 21 rozegranych meczach aż siedem z nich było kluczowych, gdzie ewentualna porażka oznaczała koniec sezonu. Niemożliwe wydawało się pokonanie praskiej Sparty w chwili, gdy po trzech spotkaniach Stalownicy mieli na koncie trzy porażki, a jednak… Niemożliwy był decydujący mecz w Pradze, gdy zwycięski gol wpadł w czwartej dogrywce, czyli de facto… siódmej tercji. Niemożliwy był wyrównujący gol w ostatniej sekundzie szóstego meczu ze Spartą, strzelony przez Daniela Voženílka. Nieprawdopodobne wydawały się zwycięstwa bez kluczowych graczy, w tym dwóch podstawowych obrońców, którzy doznali kontuzji – Jakuba Jeřábka oraz Martina Marinčina. Niemożliwa wydawała się finałowa walka z przemotywowanym zespołem z Pardubic, który liczył na w miarę szybką przeprawę ze zmęczonymi Stalownikami.

- reklama -

O charakterze, sile mentalnej, stalowych (tak! tak!) nerwach napisano już tysiące zdań, i w każdym z nich drzemie prawda. Sukces nie byłyby jednak możliwy, gdyby nie stworzenie w Beskidach klubu, który już bywa nazywany Stalowniczą Rodziną. Autorem tego kluczowego określenia jest kolejny z trzynieckich bohaterów – bramkarz Ondřej Kacetl.

Teraz Śląsk Cieszyński przez kilka tygodni będzie świętować mistrzostwo, choć część graczy już niebawem dołączy do narodowych reprezentacji, rozpoczynających wkrótce udział w mistrzostwach świata rozgrywanych w Pradze i Ostrawie.