Dwumiasto o strategicznym znaczeniu

0
969
- reklama -

Dwa nasze Cieszyny przyszłości widzę jako zielone i dostępne miasta, dbające o swoją historię i dziedzictwo. A z drugiej strony dostrzegam je jako miasta nowoczesne i przyjazne, gdzie Polacy i Czesi ze sobą współistnieją, i nikt już się nie zastanawia, czy siedzi akurat w restauracji po polskiej czy po czeskiej stronie, a granica jest wyłącznie symbolem przeszłości – mówi Vít Slováček, pochodzący z Czeskiego Cieszyna polityk oraz samorządowiec, aktywnie działający na rzecz samorządu lokalnego i regionalnego niemal ćwierćwiecza.

Nieustannie mówi się o współpracy transgranicznej Cieszyna i Czeskiego Cieszyna. Które z doświadczeń tej współpracy okazały się przełomowe dla naszego dwumiasta?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy wrócić wiele lat wstecz. Gdy nasze miasto i nasze kraje dzieliła granica, wówczas wszyscy walczyliśmy o to, by jak najszybciej zniknęła. W efekcie tych pragnień wstąpiliśmy do Unii Europejskiej i Strefy Schengen, jednak od tego momentu czułem, że w naszej społeczności zapanował rodzaj rozprężenia. Osiągnęliśmy bowiem wszystko, o co wcześniej walczyliśmy, i choć wszyscy chcieli dalej współpracować, to jednak nie wiedzieli, co tak naprawdę w ramach tej współpracy chcą stworzyć. Spoglądaliśmy jednak w stronę innych podobnych nam europejskich, pogranicznych regionów z niełatwą historią, i zaczęliśmy się przyglądać tamtejszym rozwiązaniom.
Dlatego tak głęboko przemyślanym pomysłem stał się dla nas Ogród Dwóch Brzegów, w którym kluczową rolę odgrywa Olza, rzeka, która zarówno dzieli jak i łączy. Spojrzeliśmy inaczej na nabrzeża, które w latach komunizmu pełniły zupełnie inne role, były pilnie strzeżone przez wojskowych, i gdzie raczej nikt się nie zapuszczał na spacery. Nie tylko udało się przywrócić kawiarnię Avion, ale również stworzyć kładkę sportową. To było ogromne wydarzenie, bo od lat 90. i Aksamitnej Rewolucji nikt u nas nie zbudował mostu pomiędzy dwoma państwami i nie bardzo wiedział nawet, jak się do tego zabrać. Przez lata te tereny nie były atrakcyjne, wraz z pojawieniem się kładki ta przestrzeń ożyła, stała się ogromnym fenomenem, z którego korzystają mieszkańcy obu części Cieszyna.

Ponurym doświadczeniem dla lokalnej społeczności okazała się jednak pandemia i powrót granicy w jej najmroczniejszym charakterze…

Wielu Polaków pracuje i mieszka po czeskiej stronie, dużo polskich dzieci uczęszcza do podstawówki i gimnazjum w Czeskim Cieszynie, Czesi z kolei korzystają z np. zajęć pozaszkolnych dla dzieci, organizowanych po polskiej stronie. Mamy więc sobie wzajemnie wiele do zaoferowania.
Gdy więc nadeszła pandemia, rządzący niemal natychmiast zdecydowali się na przywrócenie granic. Byłem bardzo krytyczny w stosunku do tych decyzji, bo w naszym regionie to nie oznaczało, że ktoś nie wyjedzie na urlop. Nasze Cieszyny żyją dokładnie tym, czym w ramach UE mieliśmy być i w jaki sposób chcieliśmy funkcjonować. Dlatego to zamknięcie tak bardzo nas dotknęło, z dnia na dzień ludzie musieli wybierać czy wyruszyć do pracy czy zostać z rodziną. To doświadczenie zostało zresztą z nami na dłużej, myślę, że przekonaliśmy się, że nic nie jest nam dane raz na zawsze.

Jakie cele w perspektywie nadchodzących 5-10 lat powinny sobie wyznaczyć nasze dwa miasta?

Wiemy już, że doskonale poukładała się współpraca w dziedzinie kultury i sportu, spójrzmy choćby na sytuację z ostatnich miesięcy – na Rynku po polskiej stronie trwa remont, i nie mogły się tam odbyć zawody Plaża Open, więc zupełnie naturalnie zorganizowaliśmy je w Czeskim Cieszynie. To oczywiście jeden z przykładów, bo przecież współpracują ze sobą zarówno instytucje kultury, jak i stowarzyszenia organizujące wydarzenia, szkoły czy domy opieki.
Spoglądając jednak w przyszłość – chciałbym bardzo, aby w najbliższych latach zacieśniła się współpraca na poziomie urzędów. Dla przedstawicieli obu samorządów problemy związane z funkcjonowaniem miast kończą się na granicy. Gdyby jeszcze te miasta były od siebie oddalone, to byłoby to łatwiej zrozumieć, jednak w naszej sytuacji oba organizmy są połączone i musimy wciąż spoglądać na stronę sąsiada. Myślę, że proces zacieśniania współpracy urzędów może być długotrwały, lecz wierzę, że dobra współpraca może pomóc w rozwiązywaniu problemów, z jakimi borykają się oba miasta. Może również pomóc w dostrzeżeniu potencjału w nich drzemiącego. Niewiele osób jest świadoma, że w naszych miastach żyje razem ok. 60 tys ludzi, i statystycznie jest to raczej mniejsze miasto zarówno w Polsce, jak i Republice Czeskiej. Tymczasem gdybyśmy spojrzeli czy jakiekolwiek inne miasto o takiej liczbie mieszkańców ma dwa baseny, dwa teatry czy trzy kina, to z ekonomicznego punktu widzenia byłoby to uznane za nonsens. Podział Cieszyna sprawia, że dajemy sobie z tym radę, a mieszkańcy nie zawsze uświadamiają sobie, że mają zdecydowanie bogatszą ofertę niż mieszkańcy innych o podobnej wielkości ośrodków.
Mamy zresztą dużo przykładów dobrej współpracy w ostatnich miesiącach – dowiedzieliśmy się, że po polskiej stronie ma powstać skate park, podobne miejsce istnieje jednak w Czeskim Cieszynie. I z przedstawicielami polskiego samorządu ustaliliśmy, aby nie tworzyć bliźniaczo do siebie podobnych przestrzeni, więc skate park, który powstanie w polskim Cieszynie, będzie przeznaczony dla osób początkujących. Ważne jest, aby w takim wspólnym organizmie się nie dublować z pomysłami, ale raczej je uzupełniać, musimy odrzucać myślenie, że skoro wy coś macie, to my też to musimy mieć.

Myślimy już o obu Cieszynach jako wspólnym organizmie?

Niedawno na konferencji prezentowaliśmy logo obu miast, które zarówno do mieszkańców, jak i turystów mówi o tym, że oferta miasta jest wspólna, nie dzielimy jej na polską czy czeską. Liczę, że to również może zmienić postrzeganie obu miast i wydarzeń w nich się odbywających. Dlatego tak ważne, oprócz wspólnych inwestycji czy przedsięwzięć, jest zmiana w sposobie myślenia, że jesteśmy jednym wspólnym organizmem.

Czy jest coś, na co mieszkańcy Czeskiego Cieszyna patrzą z zazdrością na polską stronę miasta?

To również zjawisko fascynujące dla badaczy. Spotykam wielu mieszkańców Czeskiego Cieszyna, którzy chodzą do restauracji po polskiej stronie twierdząc, że jest tam po prostu lepsze jedzenie. A jednocześnie połowa klientów w restauracjach w Cz. Cieszynie to Polacy. Podobnie dzieje się np. z zakładami fryzjerskimi – klientki z Czeskiego Cieszyna chętnie korzystają z zakładów po polskiej stronie, z kolei w Czeskim Cieszynie fryzjerki mają mnóstwo klientek z Polski. To w dużej mierze specyfika życia na pograniczu i zarazem jego koloryt.

Jakie są największe zalety i wady życia w takim dwumieście, jak Cieszyn i Czeski Cieszyn?

Zalet jest mnóstwo, choćby to, że jesteśmy inni, kto nie spróbował życia na pograniczu, ten nie ma o tym pojęcia. Chodzi o to przecież, by pięknie się różnić, myślę, że w wielu miejscach, zarówno w Polsce, jak i RC, mogą nam tego klimatu pozazdrościć. I to tak naprawdę punkt wyjścia do wielu innych pozytywnych doświadczeń, zarówno w sferze kulturowej, jak i obyczajowej.
Nie zapominam oczywiście o negatywnych stronach życia na pograniczu w naszym dwumieście. To np. problem związany z osobami bezdomnymi, nikt na świecie nie wie, jak z nimi pracować, bo przecież życie każdego takiego człowieka jest inne, inny jest jego los i jego przeszłość. W Cieszynach osoby bezdomne funkcjonują w ten sposób, że chcąc uniknąć kontaktu ze służbami jednego z państw po prostu przekraczają granicę. Jak dotąd nie potrafiliśmy uporządkować spraw związanych ze wsparciem socjalnym dla tych osób.
Inny problem jest związany z używkami. Po polskiej stronie panuje przeświadczenie związane z łatwością dostępu do narkotyków, więc niestety wciąż odbywa się handel substancjami psychoaktywnymi. Tutaj jednak jest duże pole do popisu dla organów zajmujących się informowaniem o regulacjach prawnych, bo przecież kwestia związana z posiadaniem narkotyków w Republice Czeskiej wygląda zupełnie inaczej niż pozornie młodym ludziom w Polsce może się wydawać.
Przeważają jednak doświadczenia pozytywne. Zresztą to zupełnie normalne, że granica wyzwala wiele zachowań stojących na granicy prawa.

W zarządzie województwa morawsko-śląskiego pełni Pan funkcję przewodniczącego komisji do spraw mniejszości narodowych. Czym na co dzień zajmuje się ta komisja?

Mówiąc najprościej – pracujemy ze wszystkimi mniejszościami, które żyją na terenie województwa morawsko-śląskiego. Najliczniejszą spośród nich jest oczywiście mniejszość polska, żyją tu również Grecy, Wietnamczycy, Słowacy, Białorusini i od kilku miesięcy również Ukraińcy.
Poznajemy problemy, z jakimi spotykają się na co dzień. Jestem Czechem i komuś może się wydawać, że jest to nonsensowne, aby takiej komisji przewodniczył Czech, lecz w podjęciu decyzji, aby kierować jej pracami pomogło mi właśnie to, że żyję w Czeskim Cieszynie, na pograniczu, i mam na co dzień kontakt z Polakami.
Największym obszarem, nad którym pracuję, jest właśnie współpraca z Polakami, a zarazem pokazanie wszystkim osobom pracującym w tej komisji, że choć współistnieją tu różne mniejszości, to jednak wyjątkowa jest mniejszość polska. Fenomenem jest choćby szkolnictwo, dobrze rozbudowane systemowo, nie tylko na poziomie szkół podstawowych, ale również średnich. Przecież do szkół polskich w Czeskim Cieszynie chodzą nie tylko Polacy mieszkający w Republice Czeskiej, ale również Polacy z polskiej części Cieszyna.
Myślę, że w tym kontekście niesłychanie ważna jest działalność Polskich Związków Kulturalno-Oświatowych, w mniejszych miejscowościach to w ogóle jedyne koła, które stymulują rozwój kulturalny, i to wokół nich ogniskuje się działalność innych organizacji, jak np. straży pożarnej. I to właśnie koła stają się przestrzenią inicjującą działania. Nieustanne podkreślanie, że ta mniejszość polska, która jest tutaj historycznie, funkcjonuje nieco na innej płaszczyźnie, i współpraca z nią ma zdecydowanie szerszy wymiar. Mniejszość polska jest aktywna, doskonale potrafi wykorzystywać fundusze przeznaczane na rzecz mniejszości żyjących w naszym województwie. Mamy również Konsulat w Ostrawie, który w znaczący sposób wspiera działania na rzecz mniejszości polskiej.

Jak na tle mniejszości polskiej wypadają inne grupy narodowościowe i ich codzienne problemy?

Każda z mniejszości jest w pewnym sensie odrębna, jednak w porównaniu z mniejszością polską, boryka się z problemami bardziej podstawowymi. Przede wszystkim ze względu, że nie są tak liczne, miewają problemy o innym charakterze, np. językowym. Młode pokolenia Greków czy Wietnamczyków nie znają już swojego języka ojczystego, więc organizujemy dla nich kursy, aby im pokazać piękno ich własnego języka. Wszystkie borykają się z problemem coraz mniejszej liczebności.

Zresztą to jednak nie tylko problem mniejszości greckiej czy wietnamskiej, ale również polskiej. Z zeszłorocznego spisu powszechnego wynika, ze liczba Polaków w RC zmniejszyła się, i to znacząco…

Nie chciałbym być pesymistą, jednak w tym kontekście muszę nim jednak być. Wszystkie mniejszości, które żyją w naszym województwie, spotykają się z tym problemem. Chciałbym zwłaszcza zwrócić uwagę na młodą generację – przed wszystkimi młodymi ludźmi otworzył się świat. W krajach bloku wschodniego przez lata przecież samo przekroczenie granicy, i to nawet tzw. „bratnich krajów”, było problemem. Dlatego dla wielu społeczności opieranie się na własnej historii i obyczajach było wyznacznikiem wartości i sposobem odnalezienia odpowiedzi na pytanie jak żyć. W chwili gdy granice się otworzyły, młodzież właściwie wyruszyła do wszystkich, najdalszych nawet, zakątków świata, nie tylko po to, by zwiedzać i poznawać, ale również by uczyć się i pracować.
Poza tym jesteśmy również świadkami innego procesu, jakim jest w ogóle zmniejszająca się liczba mieszkańców, np. w Czeskim Cieszynie. To procesy demograficzne, które dotyczą wielu krajów europejskich.

Jakie znaczenie dla województwa morawsko-śląskiego ma Czeski Cieszyn?

Zawsze będę podkreślać, że Czeski Cieszyn ma znaczenie strategiczne. Kluczową rolę odgrywa jego położenie oraz łączność z jego polską częścią. Oczywiście są w województwie morawsko-śląskim miasta, które mają kontakty i podjętą współpracę z polskimi miastami, jak Karwina i Hawierzów, które wytworzyły dobre relacje z Jastrzębiem-Zdrój. Te miasta dzieli jednak odległość w przestrzeni.
Strategiczne znaczenie jest również związane z granicą – w województwie śląsko-morawskim wiemy dobrze, że jeśli pojawią się problemy na granicy państw, w pierwszej kolejności dotkną one właśnie naszego dwumiasta.

Spoglądając w przyszłość – jak wygląda Cieszyn Pana marzeń?

Przede wszystkim widzę je jako miasto przyjazne mieszkańcom i jego gościom. Czeski Cieszyn od początku istnienia nie był miastem przemysłowym, raczej był ważnym ośrodkiem kulturalnym i społecznym. Z kolei polska część miasta to wielka historia i jej pamiątki, jak choćby Wzgórze Zamkowe.
Cieszyny przyszłości widzę jako zielone i dostępne miasta, dbające o swoją historię i dziedzictwo. A z drugiej strony dostrzegam je jako miasta nowoczesne i przyjazne, gdzie Polacy i Czesi ze sobą współistnieją, i nikt już się nie zastanawia, czy siedzi akurat w restauracji po polskiej czy po czeskiej stronie, a granica jest wyłącznie symbolem przeszłości. Chciałbym, abyśmy w Cieszynie byli Polakami, Czechami, cieszyniakami, Europejczykami.
Rozmawiał: Marcin Mońka

 

- reklama -