Naczelna poleca – Cieszynka, rzemiosło, które stało się sztuką

0
184
smart
- reklama -

Podróż śladami tradycji dziedzictwa nie tylko naszego kraju ale i Europy może stać się ciekawą inspiracją do myślenia o naszym pochodzeniu i tradycjach. Wyrastamy kulturowo z rzemiosła, gdy ono zanika, pozbawiamy się własnej tożsamości. W Cieszynie, wciąż można kupić piękną strzelbę wyrabianą w dokładnie ten sam sposób co kilka stuleci temu. Produkcją niezwykłych cieszynek zajmuje się tu Jerzy Wałga – ostatni taki rusznikarz w Europie.

300 letnia kamienica przy Starym Targu 2 od ponad 40 lat jest miejscem pracy wyjątkowego pasjonata rękodzieła artystycznego – Pana Jerzego. Wcześniej był tu browar, dziś swoiste rzemieślnicze Centrum Cieszyna. Na Stary Targ w Cieszynie trafić nietrudno. Pan Jerzy codziennie zmierzając do swojej pracowni mija ten uroczy placyk, na którym mieszkańcy kupują warzywa i owoce. Nieco dalej stoi postument z Cieszyńską Madonną – kopią XIV-wiecznej figury, którą odkryto dopiero w 2000 roku i przeniesiono do pobliskiego Muzeum Śląska Cieszyńskiego. Z okien kamienic zerkają koty i ich właścicielki . Tak codziennie toczy się cieszyńskie życie, które w murach kamienic skrywa niezwykłe skarby. Aż trudno uwierzyć, że to właśnie w tak malutkim pomieszczeniu, wypełnionym po brzegi narzędziami powstają niezwykłe dzieła sztuki, o których marzą kolekcjonerzy nie tylko z wielu krajów Europy, ale także zza oceanu.

Cieszynka to strzelba, której myśliwi używali kiedyś do polowań na ptactwo siedzące. To broń o stosunkowo prostej konstrukcji, ładowana przez lufę, z zamkiem kołowym, który nie zawsze doprowadzał do powstania iskry i wystrzału, na co jej posiadacze często narzekali. Strzelano z niej, przykładając niewielką kolbę do policzka.

Dzisiaj z cieszynką nikt już raczej nie poluje – szczęśliwcy, którzy ją zdobędą, wieszają ją na ścianie i chwalą się gościom. To bowiem strzelby bardzo ekskluzywne – mają elegancką linię i są niezwykle bogato zdobione.
Broń ta produkowana jest w Cieszynie od XVI wieku. W mieście było wielu rusznikarzy, ale i tak nie mogli sprostać wszystkim zamówieniom. Pierwszym, o którym zachowała się pochodząca z 1529 roku wzmianka w starych archiwach, był Jerzy Puszkarz. Można też znaleźć zapiski o Jerzym Kurlandzie, który wytwarzał tu strzelby pod koniec XVI wieku i dopracował ich zamek kołowy, od jego nazwiska nazywany też kurlandzkim. Przed I wojną światową istniała węgierska grupa lobbingowa, która próbowała zawłaszczyć Cieszynkę, jako produkt tradycyjny węgierski. Pojawił się spór, czy Cieszyn był miejscem ich sprzedaży czy produkcji? Wiktor Karger badając źródła historyczne określił, że był to bezspornie wyrób cieszyńskich mistrzów rzemiosła, którzy w swoim czasie wykształcili wielu rusznikarzy, a którzy rozjechali się potem po całej Europie. Nikt więcej nie podważał miejsca pochodzenia tej broni.

Jerzy Wałga uczył się rzemiosła od doświadczonych rzemieślników z Fabryki Silników Elektrycznych „Celma”, a sztukę grawerską przekazał mu jeden z najwybitniejszych grawerów w Polsce p. Albert Palica, który był twórcą matryc monet dla Mennicy Polskiej. Od niego Pan Jerzy nauczył się grawerowania, ale zainspirował również czymś znacznie ważniejszym – pasją do podtrzymania pamięci o rzemiośle cieszyńskim.

Dzisiaj polecam Państwu książkę o Jerzym Wałdze i rzemiośle, które stało się sztuką, autorstwa Joanny Świby.

Książka dostępna w prezencie dla czytelników
Tramwaju Cieszyńskiego
pod numerem tel. 577 148 965

- reklama -