Rusza czeska ekstraliga hokejowa

0
210
Trzynieccy Stalownicy piszą piękną hokejową historię. Czy po raz piąty z rzędu uda im się wywalczyć mistrzowski tytuł? fot. Robert Kania

Dzisiejszy mecz trzynieckich Stalowników w Pilźnie oficjalnie zainauguruje nowy sezon czeskiej ekstraligi hokejowej. Po raz kolejny do rozgrywek śląski zespół przystępuje jako obrońca tytułu i zarazem jeden z faworytów całej ligi.

Można by nawet zażartować, że tylko starsi kibice mogą pamiętać sezony, w których trzyniecki zespół nie przystępował do sezonu opromieniony mistrzowską koroną. Po raz ostatni wydarzyło się to jeszcze w poprzedniej dekadzie. Od 2019 roku nieprzerwanie (poza sezonem 2020 – rozgrywki zostały przerwane przez pandemię) drużyna nie może znaleźć w Tipsport Ekstralidze pogromcy, mimo że w międzyczasie zmieniali się i zawodnicy, i sztab szkoleniowy. Wielu ekspertów zastanawia się nawet czy przypadkiem w Trzyńcu nie odnaleziono jakiejś współczesnej wersji hokejowego Świętego Graala, dzięki któremu wprawdzie w lidze gra 14 drużyn, jednak ostatecznie tytuł i tak zostaje na Śląsku.

Do nowych rozgrywek Stalownicy znów przystępują jako jeden z faworytów ligi, choć rzecz jasna wciąż powiększa się grupa zespołów, która za wszelką cenę chciałaby zdetronizować ekipę spod Jaworowego. Chyba największe zakusy na tytuł mają w nadchodzącym sezonie działacze i gracze Dynama Pardubice. Nie udało im się w zeszłym sezonie na stulecie klubu, więc podrażnione pardubickie ambicje sprawiły, że sięgnięto po Vaclava Varadę, szkoleniowca stojącego za największymi sukcesami Stalowników właśnie – to pod jego okiem zespół zdobył 3 mistrzowskie tytuły. Tradycyjnie z dużymi aspiracjami przystępuje do sezonu praska Sparta, swoje ambicje mają też w Hradcu Kralove, Witkowicach oraz Brnie.

W obozie Stalowników przed rozpoczęciem rozgrywek panuje spokój. Choć w przerwie między sezonami doszło do dużych roszad w składzie, a z zespołem pożegnało się aż 10 graczy, to jednak działacze w ich miejsce zakontraktowali kilku ciekawych graczy. Kibiców na pewno ucieszyły dwa powroty: trzyniecka bluzę znów przywdzieje napastnik Richard Pánik, a po roku spędzonym w Brnie znów trzynieckich kolegów w defensywie wesprze Tomáš Kundrátek. Linie defensywne, po odejściu m.in. Milana Doudery, Jan Jaroměřskiego czy Kārlisa Čukste wzmocnili także Richard Nedomlel i Adam Polášek.

Duży ruch kadrowy nastąpił też w liniach ofensywnych. Z klubem pożegnali się gracze od lat z nim związani: Erik Hrňa, Aron Chmielewski i Tomáš Marcinko. Polski napastnik od nowego sezonu reprezentuje barwy zespołu z Ołomuńca. W jego miejsce klub zakontraktował innego reprezentanta Polski, pochodzącego z Zebrzydowic Kamila Wałęgę, który ma za sobą dwa udane sezony spędzone w lidze słowackiej.
Stalownicy mają za sobą już cztery spotkania o stawkę w tym sezonie, bowiem na początku września rozpoczęli zmagania w Champions Hockey League. W czterech meczach zgromadzili cztery punkty, optymizmem napawa, po nieudanym starcie i dwóch porażkach przed własną publicznością, zeszłoweekendowa wizyta w Finlandii, gdzie odnieśli cenne zwycięstwo nad drużyną Pelicans Lahti.

W szatni Oceláři wszyscy skupiają się na jak najlepszym początku ligowego sezonu. – Byłoby najlepiej, gdybyśmy od razu wskoczyli na zwycięską falę, choć to oczywiście nie będzie takie proste. Po meczu z Pilznem czekają nas pojedynki ze Spartą, Libercem i Witkowicami, a to trudni rywale, bez znaczenia czy gramy u siebie czy na wyjeździe – mówi Zdeněk Moták, trener Stalowników.

Dzisiejszy mecz w Pilźnie rozpocznie się o godz. 17.30. Dwa kolejne spotkanie nowego sezonu Oceláři rozegrają przed własną publicznością – w niedzielę z praską Spartą (początek 17.45) oraz w czwartek z Białymi Tygrysami z Liberca.