Szkoła – po reformie oświaty

0
51
- reklama -

„Dziecko chce być dobre. Jeśli nie umie – naucz, jeśli nie wie – wytłumacz, jeśli nie może – pomóż”

                                                                         Janusz Korczak

- reklama -

Reforma edukacji wciąż budzi spore emocje w społeczeństwie. W dyskusji nad jej kształtem i efektem  biorą udział nauczyciele, profesorowie, eksperci z organizacji oświatowych, ale i zaniepokojeni rodzice. Nowe podstawy programowe to szereg zmian, które w dłuższej perspektywie zmienią kompetencje opuszczającej szkolne mury młodzieży. Słowem, sprawią, że ich wiedza i umiejętności będą różnić się, w niektórych aspektach znacząco, od tej, którą wynieśli ze szkoły choćby ich starsi koledzy. Młodzież jednak zbyt wielkiej różnicy nie odczuwa, przynajmniej tutaj w Cieszynie. Z pewnością kłopot pojawi się dopiero za dwa lata, kiedy dwa roczniki będą musiały zacząć edukację w szkołach średnich. Jak poinformował nas burmistrz Ryszard Macura , żaden nauczyciel nie stracił również pracy. Było to powodem niepokoju wielu nauczycieli i dyrektorów szkół. Przekształcenie organizacyjne w budynkach gimnazjum również nie było zbyt dużym problemem. Jednak o konsekwencji tych zmian będziemy mogli rozmawiać dopiero za kilka lat. Zajrzałam jednak do jednej z cieszyńskich szkół podstawowych by przekonać się jak wygląda szkoła po zmianach.

Szkoła Podstawowa nr.2 przy ul. Chopina jest pierwszą szkołą z oddziałami integracyjnymi w naszym mieście. Trzeba pamiętać, że zmiany w reformie dotknęły również dzieci  z orzeczeniem o niepełnosprawności. Uczestnictwo w zajęciach szkolnych zmieniło się szczególnie dla tych uczniów, którzy mają orzeczoną konieczność indywidualnego nauczania.

– Nasza szkoła stanęła przed wielkim wyzwaniem. Po reformie oświaty doszło do połączenia gimnazjum ze szkołą podstawową. 1 września, bo wtedy objęłam stanowisko dyrektora, razem z całym gronem pedagogicznym zaczęliśmy wprowadzać dość rewolucyjne zmiany. Przede wszystkim wprowadziłam  jednozmianowość. Najbardziej z tej zmiany zadowoleni są rodzice  i uczniowie. Początek dnia zawsze jest lepszą porą do nauki niż popołudnie. Zagospodarowałam  dwie świetlice, dla dzieci młodszych i starszych. Po zmianach powstał również jeden pokój nauczycielski. Zależało mi na tym, by grono było zintegrowane. Udało się również pozostawić dzieci młodszych klas w budynku szkoły podstawowej, a dzieci starsze na terenie gimnazjum – mówi dyrektor szkoły mgr Katarzyna Gładczak.

Zmiany w szkole to przede wszystkim zmiany w podstawie programowej. Tu pojawia się niestety spore zagrożenie w utrzymaniu dobrego poziomu. Czy te zmiany są bardzo rażące i ze szkodą dla uczniów?

Nowa podstawa programowa realizowana jest od tego roku szkolnego. Najwięcej zmian  jest w 1.4 i 7 klasie. Wymagania  postawione przed dziećmi są z pewnością łagodniejsze. Dzieci w pierwszej klasie rozpoczynają naukę na  różnym poziomie czytania, liczenia. Mamy wspaniałe nauczycielki, które pracują w klasach 1-3. Staramy się te braki niwelować. Myślę, że tak naprawdę poziom zależy od nauczycieli i od polityki szkoły. Szukamy rozwiązań i staramy się wychodzić na przeciw potrzebom dzieci, np. schody  obkleiłam  tabliczką mnożenia i datami historycznymi, aby ułatwić uczniom zapamiętywanie. Co przyniesie nowa podstawa programowa będziemy chyba wiedzieli z czasem. Dzisiaj na samym początku trudno nam prorokować. Z pewnością łatwiej będzie zauważyć, to nad czym będzie trzeba popracować i co poprawić. To, jak szkoła będzie wyglądać za dwa lata zależy od nas. Pracować będzie nad tym całe grono pedagogiczne, choćby po to, by po wyjściu ostatniego rocznika gimnazjalnego żaden nauczyciel nie stracił pracy. Ważne jest również to, jaką stworzymy opinię naszej szkole. Tylko w taki sposób można zachęcić rodziców do zapisywania dzieci do naszej placówki – podkreśla Pani dyrektor.

Ma Pani pomysł na tą szkołę? 

Pomysł mam, choć nie chcę zdradzać szczegółów. Mam świetne grono pedagogiczne, z czego bardzo się cieszę. Codziennie ktoś przychodzi do mnie z pomysłami. Ważne jest to, by wszyscy czuli się za tą placówkę odpowiedzialni i angażowali się w jej rozwój. Najważniejszym celem jest bycie najlepszą szkołą w naszym mieście. O to walczymy. Mamy 13 klas integracyjnych. Chcę wprowadzić klasy sportowe, zaczynając od 1 klasy, jak również klasy językowe. Pomysłów jest sporo, mam nadzieję, że uda nam się je zrealizować. Duży nacisk w tym roku kładziemy na uświadamianie  dzieci i rodziców o zagrożeniach w sieci. Żyjemy w czasach, kiedy przemoc widoczna jest przede wszystkim na stronach internetowych i portalach społecznościowych. Wprowadziliśmy właśnie zakaz używania telefonów w szkole, nawet na przerwach. Przerażało nas to, że dzieci ze sobą nie rozmawiają. Siedząc w grupie każdy skupiony jest bardziej na swoim telefonie niż na rozmowie z kolegami. To smutne. Dlatego też będziemy  powoli budzić te dzieci z tego wirtualnego świata. Staramy się na bieżąco rozwiązywać również problemy agresji w szkole.  Dotyczy to szczególnie klas starszych. Trudno do takiej współpracy zmobilizować rodziców, ale mam nadzieję, że teraz to się zmieni. Czasem nie dostrzegają zagrożenia. Być może z braku czasu, ale jednak unikają spotkań grupowych ,na których omawiane są takie problemy. Jednak nadal będziemy starali się o dobrą współpracę z rodzicami. Szkoła zatrudnia grono pedagogów, którzy w sposób fachowy pomagają uczniom w sytuacjach trudnych bądź konfliktowych. Nie można tutaj koloryzować. Nie ma szkoły bez takich problemów. Ważne, by od nich nie uciekać,  ale je rozwiązywać – zaznacza Pani dyrektor.

Po zmianie zachodzi obawa, że uczniów z orzeczeniem o indywidualnym nauczaniu będzie na terenie szkoły mniej. Niestety jest to zmiana ze szkodą dla uczniów. To źle czy dobrze dla szkoły?

– To trudny temat. Z pewnością chcielibyśmy utrzymać  integrację, bo jest to głównym założeniem tej szkoły. Byliśmy właściwie pierwszą szkołą w Cieszynie, która wprowadziła integrację. Mamy wykwalifikowaną kadrę, chętną do pracy z dziećmi z różnymi dysfunkcjami. Współpracujemy także z różnymi poradniami. Chciałabym, by  klasy integracyjne nadal mogły funkcjonować. Przede wszystkim ze względu na dobro dzieci, ich integrację z rówieśnikami, a co za tym idzie brak wykluczenia ze społeczeństwa. To jest największe ryzyko tej zmiany – podkreśla Pani dyrektor.

Rozmawiała Urszula Markowska.

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here