Dlaczego, mimo wielu społecznych kampanii, boimy się – nie akceptujemy osób niepełnosprawnych?

0
53
fot. arch. Tramwaju
- reklama -

Boimy się najczęściej tego, czego nie znamy. Wszystko co obce, nieznane, inne wydaje się nam wrogie. Człowiek rodzi się z naturalną skłonnością do kategoryzowania co nazywane jest mianem infrahumanizacji. Pozwala nam to na porządkowanie naszego świata według pewnych kryteriów, które po części sami dobieramy, a po części są nam kulturowo wpajane. To kategoryzowanie sprawia, że dzielimy ludzi na grupę „swoich” i grupę „obcych” czyli tych, którzy nie pasują do naszych kryteriów. Niestety ta naturalna skłonność sprawia, że „obcych” lubimy mniej niż „swoich” uważając ich za mniej inteligentnych, mniej kreatywnych oraz mniej zdolnych do przeżywania typowo ludzkich emocji, co pokazują badania eksperymentalne z  zastosowaniem miary opartej na atrybucji emocji (Paladino i in., 2002). Dostrzegamy cechy swoiście ludzkie (jak nostalgia, współczucie, zakłopotanie, które są pochodnymi emocji pierwotnych) w członkach swojej grupy aniżeli w grupie „innych”. „Swoim” przypisujemy silniejsze niż „obcym” przeżywanie emocji wtórnych. Nie dotyczy to natomiast emocji pierwotnych – strachu czy gniewu – które przeżywają nie tylko ludzie, ale i zwierzęta. Zgodnie z tą tendencją, „swoich” widzimy jako ludzi w pełnym wymiarze, a „obcych” już tylko w niepełnym.

Niestety, mimo wielu działań na rzecz osób niepełnosprawnych, mimo większej ich obecności w środowisku, częstemu goszczeniu na łamach mediów, wielu kampanii społecznych, ciągle zauważalne jest wrzucanie ich do worka z napisem „inny”. W stosunku do osób niepełnosprawnych jako „innych” mogą pojawić się zatem częściej emocje takie jak odrzucenie, lęk, antypatia, niechęć itd., co stanowi zasadniczy trzon uprzedzenia. Są one często nieuświadomione, jednak brak działań niwelujących może je wyłącznie utrwalać, a tym samych utrwalać również błędny obraz osoby niepełnosprawnej i utrudniać włączenie jej do grupy „swoich”. Łatwiej przychodzi zrozumienie i  akceptacja, kiedy mamy doświadczenia z osobami niepełnosprawnymi i kiedy „niepełnosprawność” zostaje przez nas „oswojona”, kiedy przestaje odstraszać, a staje się jakąś jedną cechą, jedną z wielu charakteryzujących daną osobę – tak jak mnie charakteryzują blond włosy, szare oczy, okrągła twarz. Kiedy przestajemy widzieć NIEPEŁNOSPRAWNEGO (najpierw niepełnosprawność, a  potem ewentualnie jakąś osobę się za nią kryjącą), a zaczynami widzieć osobę z niepełnosprawnością (najpierw osobę, a potem jej potrzeby związane z daną cechą – konkretną niesprawnością). 

- reklama -

Odpowiadając na pytanie dlaczego społeczne kampanie nie zawsze przynoszą oczekiwany skutek, możemy zastanowić się nad ich miejscem, rodzajem, sposobem „prezentowania” osób niepełnosprawnych – celowo, używam tu słowa „prezentowania”, bo rodzaj doświadczeń warunkuje nasze nastawienie do danej grupy. Jest wiele akcji, które prezentują osoby niepełnosprawne jako biedne, poszkodowane, wymagające wsparcia. Ukazują je jako biorców – ludzi odległych, nieznanych, albo zamkniętych w określonych przestrzeniach, do których przeciętny pełnosprawny, niezwiązany z niepełnosprawnością, sam nie trafi. Ale jest też wiele akcji, które „wychodzą” do ludzi, pozwalają na wspólne bycie ze sobą, na „oswajanie”, na uświadomienie, że ten człowiek, którego wrzucamy do grupy „obcych” może mieć wiele podobnych do mnie cech, że ta niepełnosprawność nie czyni go gorszym, a  często lepszym
w różnych dziedzinach ode mnie. Ważne jest to, żeby działo się to w przestrzeni, która jest dostępna dla każdego, nie w izolacji, a w otwartym środowisku. Dlatego też od kilku lat, oprócz działań organizowanych w mieście, oswajamy przestrzeń akademicką organizując Dzień Godności Osoby Niepełnosprawnej w  Kampusie Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, a także cieszyńskich Wydziałach Etnologii i Nauk o Edukacji i  Wydziale Artystycznym. Jest to cykliczna impreza zapoczątkowana w 2012 roku, mająca na celu zintegrowanie środowiska akademickiego z osobami niepełnosprawnymi, ale także pokazanie, że przestrzeń Uniwersytecka jest otwarta i przyjazna dla wszystkich. 

Pierwszy Dzień Godności odbył się w 2012 roku pod hasłem „Piraci na pokładzie UŚ w Cieszynie”. Zgromadził 150 osób niepełnosprawnych z różnych placówek i spotkał się z wielką aprobatą podopiecznych. Kolejne Dni Godności to: 2013 r. – „Zabawa 2014 – W świecie baśni i bajek (około 120 osób); 2015 r. – Styl Rycerski i Fantasy (około 150 osób); 2016 r.  – „Baśnie i bajki”. Osoby przyjeżdżające do nas tak mocno wrosły w to działanie, że jest to dla nich forma spotkania ze znajomymi, których wiedzą, że właśnie tutaj spotkają. Jest to dla nich miejsce, gdzie czują się akceptowani i ważni. Uczelnia staje się dla nich miejscem przyjaznym, do którego chcą przyjeżdżać. 

Szósty już Dzień Godności na Uniwersytecie Śląskim, który odbył się 9.05. 2017 przebiegł pod hasłem „Służby mundurowe”. To co najważniejsze, to fakt, że impreza ta przyciąga coraz większe grupy osób pełnosprawnych, którzy z roku na rok sami zgłaszają się i  wyrażają chęć bycia z nami, z podopiecznymi placówek, z których przyjeżdżają, wspólnym radowaniu się, obcowaniu. 

Początkowo odwiedziły nas grupy przedszkolne, potem studenci z innych uczelni, w tym również z Republiki Czeskiej, obecnie zainteresowaniem obdarzają nas uczniowie szkół średnich. 

Naszym zadaniem jest stworzenie takiej przestrzeni, gdzie obcując wszyscy razem możemy oswoić się z tą jedną cechą, jaką jest ich niepełnosprawność i sądząc po włączającej się coraz większej liczbie osób pełnosprawnych, powoli zaczynamy osiągać zamierzony cel. 

Wszyscy musimy zdawać sobie sprawę, że niepełnosprawność nie jest czymś co nas nie dotyczy, a dotyka jedynie ludzi odległych i jest sprawą ich bliskich i specjalistów. Tymczasem w każdej chwili może stać się doświadczeniem każdego. Dystans do osób niepełnosprawnych może być również wynikiem chęci udawania przed samym sobą, że moje wsparcie nie odgrywa żadnej roli. Łatwiej odwracać głowę, nie myśleć, nie zastanawiać się, niż dostrzec, że osoba niepełnosprawna to taki sam człowiek jak ja, tylko w niektórych sytuacjach trudniej jej zaspokajać swoje potrzeby. Zawsze powtarzam, że nieszanowanie potrzeb osób o mniejszej sprawności, to tak jak burzenie domu, w którym ma się za chwilę zamieszkać. Spróbujmy zatem przygotować taki dom, w jakim sami czulibyśmy się bezpiecznie gdyby… γ

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here