Ślub Stulecia

0
228
- reklama -

Niech inni prowadzą wojny, Ty, szczęśliwa Austrio, zawieraj związki małżeńskie! To przysłowie świetnie odzwierciedla politykę dynastyczną, prowadzoną przez Habsburgów. Wraz z upływem czasu zawieranie dobrych mariaży stawało się jednakże coraz trudniejsze. 

Sissi rok 1857

Reformacja zbierała wielkie żniwa, tradycyjne katolickie monarchie upadały, a przedstawiciele domu habsburskiego coraz częściej wybierali małżeństwa z przedstawicielami niższej warstwy społecznej, nawet kosztem wykluczenia z rodziny. Wybór małżonki dla Franciszka Józefa stanowił wobec tego pewne wyzwanie. Ostatecznie wybranką serca „cysorza” została bawarska księżniczka – Elżbieta, znana jako Sissi. Ceremonia ślubna przeszła do historii. Obchodzono ją uroczyście w wielu miastach, a więc także w Cieszynie, co warto odnotować wobec 166-tej rocznicy tego wiekopomnego wydarzenia.

W 1853 r. Franciszek Józef był młodym, czarującym mężczyzną, dzierżącym pełnię władzy w wielonarodowościowym państwie austriackim. Wydawać by się mogło, że taki kawaler może skutecznie zabiegać o względy najpiękniejszych kobiet tego świata. Polityka dynastyczna wprowadzała jednak pewne ograniczenia – żona musiała być równorzędna cesarzowi pod względem rodu i pochodzenia. Inną ważną kwestią była religia, bowiem partnerka musiała wyznawać chrześcijaństwo w obrządku rzymskokatolickim. Złożoność problemu oddaje dobrze fakt, iż ze względu na deficyt dobrych partii, zastanawiano się poważnie nad kandydaturą luterańskiej księżniczki pruskiej – Anny Hohenzollern, która miałaby w przyszłości ewentualnie zmienić wyznanie. Negocjacje zakończyły się fiaskiem. Matka cesarza – arcyksiężna Zofia przejęła inicjatywę i zaproponowała synowi spotkanie ze swymi siostrzenicami: 19-letnią Heleną (Nene) i 15-letnią Elżbietą (Sissi) w Bad Ischl. Franciszek Józef przybył na miejsce w imponującym tempie, drogę z Wiednia pokonał na koniu w ledwie jeden dzień. Cesarz dokonał dogłębnej inwentaryzacji obu dam, po czym podjął decyzję. Decyzję nieoczywistą, gdyż zdecydował się związać swoje życie z młodszą córką Ludwiki Wilhelminy i Maksymiliana Józefa – Sissi, uważaną przez arc. Zofię za „opcję rezerwową”. Matka cesarza zakładała, że jej synową zostanie starsza Nene, lecz musiała obejść się smakiem. 18 sierpnia świętowano już zaręczyny Franciszka Józefa z Sissi. Kilka miesięcy później w celu zalegalizowania związku sporządzono kontrakt małżeński. Na jego mocy księżniczka bawarska otrzymała w posagu 50 tysięcy złotych reńskich, a także wyprawę ślubną „stosowną do swej pozycji”. Ponadto cesarz zadecydował o dofinansowaniu posagu kwotą 100 tysięcy złotych reńskich, przygotowaniu dla damy tzw. Morgengabe w wysokości 12 tysięcy dukatów w sztukach złota oraz wypłacaniu jej dożywotnio 100 tysięcy złotych reńskich rocznie. 27 marca 1854 r. Sissi zrzekła się definitywnie swych praw do dziedziczenia bawarskiego tronu. Kwestia małżeństwa została w ten sposób uregulowana.
20 kwietnia 1854 r. Elżbieta Bawarska wraz ze swymi rodzicami (Maksymilianem Józefem i Ludwiki Wilhelminą), rodzeństwem (Ludwikiem i Heleną) oraz Lobkowitzem i Lerchenfeldem opuściła Monachium. Wspólnie wyruszyli w daleką podróż, której punktem docelowym był Wiedeń. To właśnie tam 4 dni później w kościele Augustianów miał odbyć się ślub Sissi i Franciszka Józefa. Warto odnotować ten fakt, jako że powszechnie przyjęło się niesłusznie za miejsce ceremonii uważać kościół św. Michała, gdzie nakręcono sceny do najstarszej wersji filmowej, opowiadającej historię księżniczki bawarskiej, z Romy Schneider w roli głównej. Nasza bohaterka podążając do swego nowego domu zatrzymała się 21 kwietnia w Straubing, po czym wsiadła na parowiec „Franciszek Józef”. Dalsza droga wiodła przez Linz, w którym to, ku zdziwieniu samych mieszkańców, księżniczkę powitał sam cesarz. W przypływie emocji pocałował narzeczoną w policzek, co wywołało pewne kontrowersje, gdyż już samo pojawienie się cesarza stanowiło naruszenie dworskiej etykiety. Przybycie Sissi do stolicy Górnej Austrii uczczono, m. in. wykonując sztukę teatralną pt. „Róże Elżbiety”. Następnego dnia o 8:00 rano przyszła cesarzowa opuściła Linz i wyruszyła do Nussdorf, gdzie tłumy oczekiwały jej, a także cesarza, który na pokładzie parowca „Austria” dobił do pomostu znacznie wcześniej. W czasie, kiedy tłum cierpliwie oczekiwał Sissi, „cysorz” wyruszył po rodziców (arc. Zofię i arc. Franciszka Karola) oraz braci (Ferdynanda Maksymiliana i Karola Ludwika). Przy pozłacanym kobiercami wstępie przystani wyczekiwali oni wspólnie nadpłynięcia parowca „Franciszek Józef”. Kiedy wreszcie statek pojawił się na miejscu, cesarz wszedł na pokład, aby uściskać swą przyszłą małżonkę. Na łamach krakowskiego „Czasu” opisano dosyć dokładnie jej ówczesny wygląd – nosiła jedwabną różową suknię, takiż kapelusz z białą osłoną i biały kaszmirowy płaszczyk. Księżniczka została przedstawiona osobiście, m.in. burmistrzowi Wiednia Johannowi Kasparowi von Seiller oraz abp wiedeńskiemu Josephowi Othmarowi von Rauscher, który miał później udzielić parze sakramentu małżeństwa. Wszyscy zainteresowani udali się następnie do powozów i pojechali w kierunku Wiednia. Około 17: 30 zatrzymali się przed najsłynniejszym wiedeńskim pałacem, zwanym Schönbrunn, po czym udali się na obiad i odpoczęli przed następnym dniem, w którym planowano zorganizować przejazd Sissi ulicami miasta, aby pokazać oficjalnie ludowi tę blondwłosą piękność.
Wiedeń w międzyczasie przygotowywał się solennie do godnego przywitania przyszłej cesarzowej. Wykończono łuki triumfalne oraz most, nazwany imieniem Elżbiety. Zadbano także o odpowiednie oświetlenie miasta. „Gwiazdka Cieszyńska” donosiła o zamówieniach 250 tys. szklanych lamp kolorowych w czeskich fabrykach. Kancelarie wiedeńskiego magistratu mierzyły się natomiast z natłokiem wniosków o przyznanie świadczenia w wysokości 500 złotych reńskich dla narzeczonych, zamierzających się pobrać w tym samym dniu co cesarz. W związku z tym dochodziło czasami do komicznych sytuacji, tak jak w przypadku pewnej obywatelki Wiednia, która próbowała wyłudzić pieniądze, nie mając narzeczonego! Dama nie myślała, iż urzędnik zechce uzyskać potwierdzenie prośby od partnera. Cytując „Gwiazdkę Cieszyńską”: „… stanęły jej łzy w oczach i wyszła z płaczem – ale wraz z tą nadzieją, że do wyznaczonej doby może jeszcze narzeczonego znajdzie”. Ponadto stolicę cesarstwa austriackiego nawiedziło około 50 tysięcy osób, niezważających na nieprzyjemną aurę, spotęgowaną przez zimne powietrze. Każdy odczuwał nieodpartą chęć ujrzenia wyjątkowej kobiety. Popyt na wynajem miejscówek z widokiem na ulice, którymi przejeżdżać miał powóz Sissi, był tak wielki, iż przedsiębiorcy żądali od zainteresowanych horendalnych kwot. Ambasador Wielkiej Brytanii – lord Westmoreland John Fane wypożyczył balkon za 1000 złotych reńskich, a innego z kontrahentów za wynajem pokoju z trzema oknami zechciano oskubać z 200 dukatów w złocie. Niektórzy mogli jeszcze obejrzeć przejazd Sissi ze specjalnie dobudowanych trybun wokół miasta, co kosztowało trochę mniej (miejsca stojące – 15 złotych reńskich).
Zanim nastąpiło urzędowe powitanie, księżniczka wraz ze swą matką – ks. Ludwiką przyjechała na 6-konnym powozie do Theresianum. U bram akademii obie zostały powitane przez 2 ochmistrzów dworu oraz 6 szambelanów. Następnie dołączyły w towarzystwie dam dworu do 8-konnego wozu w złotolitym zaprzęgu, który wyruszył na ulice Wiednia. Marsz rozpoczął się o godzinie 17:00. Pojazd poprzedziły żandarmeria, generałowie, szambelanowie, magnaci węgierscy na koniach oraz książęta w karetach. Później ludowi mogła ukazać się po raz pierwszy w pełnej swej okazałości kobieta przywdziana w jedwabną różową suknię, z wieńcem białych i czerwonych róż oraz perłową koroną na głowie. Wystrzeliły salwy armatnie, dzwony mocno zadźwięczały, a okrzyków radości nie było końca. Przy takiej otoczce Sissi dojechała do Hofburga w ciągu godziny.
Nareszcie nadszedł tak długo wyczekiwany przez wszystkich dzień zaślubin cesarza i księżniczki bawarskiej. 24 kwietnia 1854r. o godzinie 18:00 kościół Augustianów w Wiedniu wypełniły tłumy. Ludność oczekiwała przynajmniej przez pół godziny głównych aktorów tego widowiska, aż w końcu ci ukontentowali gości swoją obecnością. Franciszek Józef i Sissi złożyli sobie przysięgę małżeńską dokładnie tam, gdzie czynili to niegdyś np. Maria Teresa z Franciszkiem Stefanem bądź Maria Ludwika z Napoleonem. Ceremonię ślubną poprowadził abp wiedeński Joseph Othmar von Rauscher, który przemawiał tak długo, że uzyskał przydomek Plauscher, co oznacza w naszym języku pleciugę. Uroczystość zakończyła się około 20:00, wtedy świeżo upieczeni małżonkowie udali się do Hofburga. Na dworze parę młodą powitali licznie przybyli goście, w tym: duchowni, urzędnicy, damy dworu czy ministrowie spraw zagranicznych. Wspomniany wcześniej John Fane jął wygłaszać uroczystą przemowę. Prezentacja notabli zakończyła się o 23:00.
***
Mimo tego, iż główne ognisko wydarzeń znajdowało się w Wiedniu, inne miasta również zorganizowały uroczyste obchody. Cieszyn zamierzał bawić się jak nigdy wcześniej. Planowano w sali ratuszowej wyprawić bal, „który co do okazałości ma przewyższyć wszystkie swoje poprzedniki”. Oprócz tego zamierzano urządzić wielkie strzelanie na strzelnicy, znacząco oświetlić miasto oraz przyrządzić obiad dla ubogich. Nie ziściły się jednakże w pełni te ambitne plany, ponieważ burmistrz Cieszyna dr. Ludwik Klucki na wniosek cesarza, który w celu walki z biedotą obdarował Śląsk Austriacki sumą 4 tysięcy złotych reńskich, przekazał większe subsydia pieniężne na wspomożenie ubogich, co skutkowało z kolei odwołaniem balu oraz rezygnacją z oświetlenia. Celebrowano więc skromniej niż początkowo zamierzano. Uroczystości rozpoczęto wczesnym rankiem, o 5:00 wystrzałem z moździerzy i wywieszeniem chorągwi na wieży ratuszowej. Radosna muzyka pozwalała już od wczesnych godzin porannych wprowadzić społeczeństwo w odpowiedni nastrój. Przed południem odbyła się w kościele parafialnym msza święta, zakończona uhonorowaniem pieniężnym starca zasłużonego dla działalności Towarzystwa Strzeleckiego. Ponadto 500 ubogich mieszkańców posiliło się obiadem, 24 dziewczętom od 5 do 14 lat zapewniono odzież, a 24 chłopców związanych z rzemiosłem wspomożono finansowo. Warto odnotować jeszcze wielkie strzelanie na strzelnicy, które doszło do skutku. Ozdobę wieczoru stanowiły przedstawienia teatralne, rozgrywane w wyjątkowej scenerii. Z głębi sceny można było dostrzec popiersia Franciszka Józefa oraz Sissi, otoczone przez różne zbroje i chorągwie. Po odśpiewaniu hymnu narodowego publiczność obejrzała oczekiwane sztuki, mianowicie: „Die Brandschatzung”, „Talizman niewidzialności”, a także „Der Soldat”. W ten sposób 24 kwietnia dobiegł końca.
Zaślubiny posłużyły cesarzowi do podjęcia innych ważnych decyzji. Wykorzystując sprzyjające okoliczności ułaskawiono kilkuset więźniów, z czego 240 osobom całkowicie darowano karę. Zniesiono stan oblężenia w Królestwie Galicji i Lodomerii, Wielkim Księstwie Krakowskim, Królestwie Węgierskim, a także Królestwie Lombardzko-Weneckim. Niektóre osobistości na mocy postanowienia cesarskiego zostały podniesione do wyższego stanu szlacheckiego (np. baron Josip Jelačić został hrabią), kolejne zaś otrzymały ordery bądź inne odznaczenia. Z tego grona należałoby wyróżnić dyrektora cieszyńskiej szkoły głównej Józefa Barta, który otrzymał złoty krzyż zasługi. Jak widać, świętowanie takich uroczystości jak ślub cesarza pomagało jednoczyć wielonarodowościowe państwo. Wtedy Franciszek Józef zaczął właśnie zyskiwać powszechniejszą akceptację, chociaż w początkowej fazie swych rządów nie cieszył się zbyt wielką sympatią ogółu. Cesarz sukcesywnie budował swój PR i tworzył własną legendę, dlatego dzisiaj wielu Cieszyniaków opowiada o Franciszku Józefie i Sissi z tak dużym sentymentem.

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here