AUGUST, GUSTAW, GUSTLIK

0
148
Ilustracje Antoniego Boratyńskiego do książki Morcinka „Przedziwne śląskie powiarki”.
- reklama -

Urodził się w ostatniej dekadzie XIX wieku jako poddany cesarza Franciszka Józefa. Pochodził z górniczej Karwiny, z ubogiej rodziny wozaka. Gdy miał rok, stracił ojca, który zginął przygnieciony beczkami piwa, kiedy powożony przez niego wóz z owymi beczkami się przewrócił. Gdy miał lat szesnaście, poszedł pracować do karwińskiej kopalni, gdzie ciągle żywa była pamięć katastrofy z 1894 roku, w której zginęło 235 górników.

Bieda mieszkała pod piecem. Szczerbatą łyżką wybierała z miski to wszystko, co było do zjedzenia. A więc kapustę, kaszę, ziemniaki i co tylko w niej było. Zjadała łapczywie, jeszcze palcem wylizała i szła spać pod piec. (G. Morcinek, O ubogim szewcu i chciwym młynarzu).

- reklama -

Zachłannie czytał książki, co zwróciło uwagę jego kolegów górników, którzy złożyli się, aby opłacić jego naukę w Seminarium Nauczycielskim w Bielsku. I tak został nauczycielem. Zawód ten wykonywał przez kilkadziesiąt lat. Był człowiekiem żyjącym w świecie słów, do końca życia jego ulubioną lekturą był słownik języka polskiego.

Księgi dewocyjne i polemiczne, różne postylle, żywoty świętych, apokalipsy, kazania, biblie, przeto te „święte księgi” układane w Polsce dla szlachty, były czytane na Śląsku Cieszyńskim przez chłopów. Były one oprawne w świńską skórę, zamykane na srebrne lub mosiężne skuwki, przechodziły w dziedzictwie z ojca na syna, z syna na wnuka, z wnuka na prawnuka, a gdy rodzice wianowali córkę lub syna, to oprócz krowy, pierzyny, tylu a tylu kur i gęsi dodawali jeszcze świętą księgę jako najcenniejsze dziedzictwo. I dzięki owym księgom, dzięki Reyowi, księdzu Skardze, heretykowi Radziwiłłowi, Leopolicie, Kochanowskiemu, Dambrowskiemu z Wilna i Gdacjuszowi z Kluczborka język polski na Śląsku przetrwał w swych formach archaicznych, by z czasem stać się gwarą o nalocie staropolszczyzny. Dzięki owym księgom nie uległ wytępieniu. (G. Morcinek, Ziemia Cieszyńska).

Przyszła pierwsza wojna światowa, powołany do austriackiego wojska jako jednoroczny ochotnik, ranny na froncie, zdemobilizowany, potem znowu zmobilizowany, był tym, który przekazał rozkaz przejęcia władzy przez wojsko polskie w Cieszynie w nocy z 31 października na 1 listopada 1918. W dwa lata później jego rodzinna Karwina znajdzie się w granicach nowo powstałego państwa czechosłowackiego, a on osiedli sie w Skoczowie. Pracuje tu jako nauczyciel i jest gwiazdą miejscowego teatru amatorskiego. Żeni się, ale małżeństwo rozpada się po bardzo krótkim czasie. Przede wszystkim zaś zaczyna pisać – jego mentorką staje się zamieszkała w pobliskich Górkach Wielkich Zofia Kossak-Szczucka – i bardzo szybko zdobywa ogólnopolską popularność i uznanie, identyfikowany przede wszystkim jako pisarz śląski. Pisze prozę, głównie o górnikach i kopalniach; temat ten do tej pory w literaturze polskiej był – poza kilkoma wyjątkami – nieobecny: Serce za tamą, Gwiazdy w studni, Wyrąbany chodnik, Narodziny serca, Inżynier Szeruda, Ludzie są dobrzy, Po kamienistej drodze, Wyorane kamienie. Proza ta jest realistyczna, czasami czarna jak węgiel, czasami nieco sentymentalna, miejscami naiwna. W tym okresie powstaje Łysek z pokładu Idy – krótkie opowiadanie o koniu, który pracował w kopalni, przez dziesiątki lat w okresie PRL będące lekturą szkolną.

Udziela się także jako publicysta w katowickim radiu, pisze teksty dla „Zarania Śląskiego”, a dla serii wydawniczej „Cuda Polski” pisze w 1933 roku książkę o Śląsku, gdzie rozdział o Cieszynie nosi tytuł Pokrzywdzone miasto. Jego twórczością interesuje się przedwojenna polska kinematografia – powstają dwa filmy oparte na jego powieściach: Inżynier Szeruda i Czarne diamenty, oba z udziałem gwiazd ówczesnego kina, ale żaden z nich nie wchodzi na ekrany. Poza tym bardzo dużo podróżuje po Polsce i Europie – podróże, obok literatury, staną się jego drugą pasją.

Zaczyna się wojna. Szóstego października 1939 roku przychodzi po niego Gestapo, ponieważ jako znany działacz polski na Śląsku przeznaczony jest do natychmiastowej likwidacji. Ten jednak w dokumentach ma – zgodnie z metryką chrztu – imię August. Ale że zgadza się nazwisko, zostaje osadzony w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen, potem w Dachau, gdzie doczekuje się wyzwolenia przez wojska amerykańskie w kwietniu 1945 roku. Miał możliwość, aby się z obozu wydostać – wystarczyłoby, aby jako Ślązak podpisał Volkslistę, ale mimo nacisków wywieranych na niego – z takiej możliwości nie korzysta.

Wojna już przeszła, wojny już prawie nie ma, chociaż pozostał po niej jakby przykry swąd pogorzeliska. Wojna wypaczyła nasze sumienia, nauczyła nas wielbić bezprawie i zbrodnię, spowodowała nawrót do prymitywnych, starych, pierwotnych złóż psychicznych, brutalnych i dzikich. Zatruła nas nienawiścią, zniekształciła nasze dusze, uświęciła zło w człowieku. Wyszliśmy z wojny jako ludzie chorzy i wykoszlawieni moralnie, ludzie słabi i nieszczęśliwi, z wyłamanymi skrzydłami (G. Morcinek, Listy z mojego Rzymu)

Po wyzwoleniu błąka się po Europie, wraz z tysiącami takich jak on „displaced persons”, aby końcem 1946 roku wrócić do Polski, do Skoczowa. Znów zaczyna dużo pisać: między innymi o Maksymilianie Kolbem (zresztą przez pewien czas był uważany za pisarza katolickiego) oraz wspomnienia z łagrów i wędrówek po powojennej Europie: Dziewczyna z Champs Elysées. Jego przedwojenne powieści są wznawiane, pisze scenariusz do jednego z pierwszych polskich powojennych filmów Stalowe serca. Pisze Ondraszka, powieść, którą uważa za dzieło życia. W 1952 roku zostaje posłem na Sejm PRL z ramienia Stronnictwa Demokratycznego: dużo jeździ po kraju, spotyka się z ludźmi, podpisuje petycję do Urzędu Bezpieczeństwa w obronie aresztowanego przez UB pisarza Zbyszko Bednorza.
5 marca 1953 roku umiera Józef Stalin, 7 marca dekretem Rady Państwa miasto Katowice zostaje przemianowane na Stalinogród. Dekret Rady Państwa wymagał jeszcze zatwierdzenia przez Sejm, któryś z posłów musiał (po fakcie) z takim wnioskiem wystąpić – padło na niego jako syna ziemi śląskiej i władze partyjne go wyznaczyły do tego zadania. Na sesji Sejmu 28 kwietnia przyjęty zostaje na jego wniosek (jako posła ziemi śląskiej) dekret o zatwierdzeniu zmiany nazwy miasta.

Blady jak ściana, drętwym głosem odczytał tekst dekretu. Głosowaliśmy wszyscy ze spuszczonymi głowami. To był człowiek schorowany, zmęczony… cóż miał robić? Co my mogliśmy zrobić? (prof. Kazimierz Wyka, w owym czasie również poseł na Sejm PRL).

W roku 1956 przestaje być posłem na Sejm, a Stalinogród staje się na powrót Katowicami. Do jego „słonecznego domu” w Skoczowie przyjeżdżają goście: artyści, pisarze z całej Polski. Podróżuje po Europie, także po sanatoriach, gdyż stan jego zdrowia zaczyna się systematycznie pogarszać. Przyjemność sprawia mu prowadzenie samochodu, wartburga – często jeździ nim na południową kawę do kawiarni „Pod Jeleniem” w Cieszynie, zawsze zatrzymując się na kopcu w Ogrodzonej. Nadal przyjaźni się z Zofią Kossak-Szczucką, cieszyńskim filologiem Ludwikiem Brożkiem, katowickim pisarzem Wilhelmem Szewczykiem. W 1959 roku umiera jego siostra Teresa, z którą mieszkał w skoczowskim domu od ponad trzydziestu lat.

Według jednak mego zdania, wyniesionego z Dachau, śmierć można przyjąć spokojnie, gdy sobie uświadomimy, że ta bliska nam osoba, która poszła w zaświaty, może czuła się w chwili śmierci szczęśliwa, iż już teraz odpocznie sobie na zawsze, jak moja śp. Matka mawiała. My zaś, żałując jej, bolejemy jedynie z powodu jej straty, jak w ogóle człowiek zawsze boleje, gdy straci jakąkolwiek rzecz czy osobę, która stanowiła dla nas wartość. (G. Morcinek, list do Jana Kuglina)

Pisze coraz śmielej formalnie, coraz dojrzalej. Przedtem, jakby się wahając, oddawał swoje utwory do zaopiniowania różnym ludziom i często bez oporu przyjmował ich poprawki; teraz pisze po swojemu, pewniej. Na podstawie zebranych i spamiętanych opowieści i legend pisze książki dla dzieci: Jak górnik Bulandra diabła oszukał oraz Przedziwne śląskie powiarki, gdzie ożywa świat utopców, jaroszków, bożątek i innych postaci z ludowych wierzeń Śląska Cieszyńskiego. Pisze też rodzaj przewodnika, Ziemia Cieszyńska, a przede wszystkim swoje najdojrzalsze powieści: Judasz z Monte Sicuro (ta książka zachwyciła Tadeusza Konwickiego, który zaproponował jej sfilmowanie w reżyserii Jerzego Kawalerowicza, do czego jednak ostatecznie nie doszło), Czarna Julka, Siedem zegarków kopidoła Joachima Rybki i – wydany już pośmiertnie – Górniczy zakon. Prowadzi także ożywioną korespondencję: dziennie potrafi napisać nawet do dziesięciu listów.

W roku 1961 odbywają się uroczystości z okazji jubileuszu 70-lecia jego urodzin, w tym uroczyste sesje. Otrzymuje odznaczenia, nagrody, księgi pamiątkowe. Rektor Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie apeluje do pisarza, aby swe następne książki poświęcił górnictwu – ale naftowemu. Uroczystości jubileuszowe odbywają się także, dzięki staraniom miejscowych Polaków, w Czechosłowacji. Jubilat (który przez całe życie był wierzącym i praktykującym katolikiem) nie jest jednak do końca zadowolony z ich przebiegu i mocno rozgoryczony, gdyż brakuje mu podczas oficjalnych uroczystości wśród przedstawicieli społeczeństwa także przedstawicieli duchowieństwa katolickiego.

Zeszli się wszyscy diabli i pousiadali, gdzie kto mógł, gdyż ich była spora gromada, a miejsca mało. Usadowili się więc jedni na beczkach ze smołą, inni na workach pełnych grzechów, a jeszcze inni na skrzyniach z cyrografami, które były diabła warte, bo je mole obgryzły. A wszyscy ogromnie się martwili. Zmartwienie zaś mieli nie byle jakie. Otóż od dłuższego czasu ludzie na świecie bardzo sporządnieli i nikt z diabłów nie miał sposobności, by czyjąś duszyczkę porwać i zawlec do piekła. Na worku pełnym grzechów zasiadał król diabłów, pan Belzebub, który różnił się od innych diabłów tym, że jego krowi ogon był u postrzępionego końca ozdobiony starym krawatem króla Heroda (G. Morcinek, Żałosna historia o przygodach diabła Fajferka).

Pod koniec 1963 roku jego stan zdrowia dramatycznie się pogarsza. Rozpoznanie: ostra białaczka limfatyczna. Umiera 20 grudnia 1963 w klinice w Krakowie, kilka dni później odbywa się w Cieszynie uroczysty pogrzeb z udziałem przedstawicieli władz państwowych. Trumna zostaje wystawiona w Teatrze im. Mickiewicza, następnie podążający przez całe miasto kondukt odprowadza zmarłego na miejsce wiecznego spoczynku w Alei Zasłużonych Cmentarza Komunalnego. Nad grobem przemawiają przedstawiciele oficjalnych władz. Jest także ksiądz, przyjaciel pisarza, który cicho odmawia modlitwy za zmarłych.

Widziałem rzeczy wiele i nie­raz pomyślałem, jak trudno poprzez brzydotę czło­wieka dostrzec piękno człowieka (G. Morcinek, Siedem zegarków kopidoła Joachima Rybki)

Dzieci: Gustlik Wałoszek, Hanys Molenda, Rudolf Kukucz, diabły Fajferek, Fafuła i Filrifrancek, Król Hałaburda Świdraty, Joachim Rybka, król Kalasanty Wielki a potem Mały, Ondraszek z Dorotką, Mat Kurt Kraus, koza Esmeralda, Hilda z Lucą, Czarna Julka, Stazyjka z Placydą, Karlik ze Szpluchowa, Podciep, Zeflik, Henryk Kurc, pater Knyps i wiele, wiele innych.

Ojciec: Gustaw Morcinek (1891–1963)

 

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here