Ciemne i jasne strony browaru

0
65
- reklama -

Nowy gatunek piwa warzonego w Browarze Zamkowym Cieszyn nazywa się „Noszak”. Tej wiosny dyskusje o jego nazwie, smaku i kolorze budziły znacznie większe zainteresowanie cieszynioków niż tutejsze obywatelskie protesty przeciwko tak zwanej dobrej zmianie czy debaty w świetlicy miejscowej „Krytyki Politycznej”. Wielu cieszynioków nie wie, o co chodzi tej grupce stojącej codziennie o 17:00 na cieszyńskim rynku pod Florianem. Czy to jakaś nowa tutejsza świecka tradycja czy może Świadkowie Jehowy?  A może to reklama jakiegoś festiwalu? Z piwem „Noszak” też do końca nie  wiadomo, o co chodzi.

Aby wejść na stronę internetową Browaru Zamkowego Cieszyn – podobnie jak na inne strony Grupy Żywiec  –  trzeba  jakoby być osobą pełnoletnią. Świadczyć to ma o odpowiedzialnym podejściu tej Grupy do problemu alkoholizmu, a nie o tym, że ich strona zawiera jakieś pornograficzne treści. Jest to, oczywiście, pic na wodę, bo aby wejść na stronę cieszyńskiego browaru, każdy może wklikać niemal dowolną datę z niemal całego XX wieku i na tę stronę wejdzie. A kiedy już się na stronie Browaru Zamkowego znajdzie, bo interesuje go jego nowy produkt o nazwie „Noszak”, to okazuje się, że nie ma tam o nim ani słowa. Na przykład  dziś –  14 maja  AD 2018 – nie ma takiego piwa w zakładce z ofertą cieszyńskich piw butelkowych. Jako swoje nowe piwa prezentuje tu Browar Zamkowy trzy gatunki: „Witbier”, „Nowa Anglia” i „Ciemna Strona Cieszyna”. Zwłaszcza ta ostatnia nazwa przypadła mi do gustu. Jest to bowiem nazwa szczególnie kusząca i może właśnie z powodu tej pokusy na stronę internetową cieszyńskiego browaru mogą wchodzić tylko osoby pełnoletnie. Czym tak kusi „Ciemna Strona Cieszyna”? Czy może ma to jakiś związek z ciemną stroną mocy?  Albo z ciemną stroną Księżyca? Piwo w stylu Monachijskie Ciemne –  czytam w opisie produktu – to ciemny lager, który z każdym  łykiem przenosi nas w klimat bawarskiej biesiady. Monachijskie Ciemne? Czy może chodzi tu o bawarskie brunetki i ich pieszczoty podczas Oktoberfestu? O brunetki chyba nie, ale o pieszczoty chyba tak. Firmowy opis precyzuje, że jest to piwo dolnej fermentacji, które ma złożony, słodowo-karmelowy charakter i przyjemnie głaszcze podniebienie, a umiarkowana chmielowa goryczka subtelnie łagodzi zbożową słodycz. Toż to opis zgoła erotyczny! Ale nie wszyscy dali się zwieść tej pokusie. Na blogu „Chmielokracja” nowe cieszyńskie piwo dostało ocenę 3/10 i zostało określone jako mroczne widmo piwowarstwa. Według Chmielokraty, coś tu poszło nie tak. „Ciemna Strona Cieszyna” ma kukurydziany smak i aromat, a ponieważ nie przepadam za kukurydzą, więc raczej się nie skuszę.

- reklama -

Ale gdzie jest „Noszak”? Nie ma go na stronie www. Browaru Zamkowego Cieszyn w galerii nasze piwa. Czyżby na razie rozlewano go tylko z beczek? Na to wygląda. W ostatnią sobotę kwietnia, w trakcie jubileuszowego festiwalu „Kino na Granicy”, przez Cieszyn przeszedł raczej smętnie, choć szumnie go zapowiadano, orszak  księcia Noszaka. Po sześciu wiekach nieobecności wraca do nas najwybitniejszy władca Księstwa Cieszyńskiego, książę Przemysław I Noszak – ogłaszali dumnie marketingowcy cieszyńskiego browaru – aby przynieść miastu i jego mieszkańcom radość ze swojego panowania.  Jednak nie było się czym egzaltować. Chyba znowu coś poszło nie tak.  Rzekomy książe szedł pieszo, a powinien jechać na koniu albo przemieszczać się w lektyce niesionej przez pachołków, za nim jechał wóz na gumowych kołach, których nie znano w średniowieczu, także herold miał na sobie strój z innej epoki, orszak  był nieliczny i nikt za nim nie podążał. Przebierańcy nieporadnie sugerowali  jakąś nieokreśloną, eklektyczną, ogólnikową historyczność. Brakowało należnej dostojności i majestatu. Dawna flaga Księstwa Cieszyńskiego znowu została wykorzystana do współczesnych celów marketingowych, do promocji produktu. Choć nie miało to nic wspólnego nawet z próbą rekonstrukcji historycznej, to jednak  najwybitniejszemu cieszyńskiemu władcy  należy się znacznie większy szacunek i głębsze zrozumienie. Widać na tym przykładzie, jak łatwo lokalną tradycję i historię można zmanipulować, strywializować, przywłaszczyć ją dla swoich – jak to się kiedyś mówiło – partykularnych interesów, aby nadać im pozory wzniosłości i kultywowania przez nie dawnych wartości. Ale my już dawnych wartości od dawna nie rozumiemy i są nam one w gruncie rzeczy obojętne, jeżeli nie przynoszą nam jakichś konkretnych korzyści. Już samo wydumane w celach reklamowych twierdzenie, że Noszak po sześciu wiekach do Cieszyna  powraca, jest mrocznym absurdem i zrodziło się po ciemnej stronie Cieszyna. Bo jeżeli Noszak powraca w płynnej formie w postaci piwa, to znaczy, że został zlikwidowany.  Tak przemysł  w imię  sukcesu swoich produktów, żerując na tradycji, traktując ją jak zasób potencjalnych gadżetów, likwiduje dawne wartości, o których nie ma pojęcia. I żeby było jasne, a nawet  żeby było pełne jasne: nie jestem przeciwny nadaniu lokalnemu  cieszyńskiemu piwu nazwy „Noszak”. Lepsza to jest nazwa niż tych sto pięćdziesiąt innych nazw, które zostały zaproponowane przez cieszynioków w konkursie ogłoszonym przez Browar Zamkowy. Szczerze mówiąc, uważam, że jest to nazwa znakomita, lecz jednocześnie zobowiązująca do zachowania pewnego szacunku i wymagająca pewnej klasy, czyli odpowiedniej i odpowiedzialnej postawy, bo z nazwami  historycznymi czy symbolicznymi nie można igrać w bezrefleksyjny czy dowolny sposób. Tej klasy, niestety,  w tym przypadku zabrakło. A można było wymyślić przy okazji  nawiązania do miłego księcia Przemysława I zwanego Noszakiem sensowny program promocyjny wiążący promocję nowego piwa z popularyzacją lokalnej a zarazem europejskiej historii.

Jeżeli chodzi o samo piwo „Noszak”, to mówi się, że jest to lżejsza wersja „Brackiego”, jaśniejsza od niego i mniej chmielowa. W ogóle mniej jest chmielu w cieszyńskich piwach i podobno chmielu  wszędzie zaczyna brakować. Może tu tkwi jeden z problemów polskiego piwowarstwa? Tak czy inaczej, miała być  w mieście wielka radość z nowego piwa, a tej radości jakoś  ni ma, nikt jej szczególnie nie okazuje. Cieszyńscy restauratorzy chyba nie są do niego przekonani, a cieszyniocy – i nie tylko oni –  nie są nim zachwyceni. W ogródkach przy rynku w Cieszynie  mówi się, że „Brackie” będzie stopniowo wycofywane z produkcji. Nie doszukałem się  butelki z „Brackim” w zakładce nasze piwa na stronie internetowej Browaru Zamkowego. Tej  nieszczęsnej niby to intronizacji „Noszaka” towarzyszył silny niepokój cieszynioków o dalsze losy „Brackiego”. To właśnie „Brackie” – dobrze wywarzone, klarowne, gorzkie „Brackie” –  przez lata było dumą cieszynioka i elementem jego tożsamości. I cieszyniocy – nawet jeżeli często przesiadują „U Huberta” po czeskiej stronie –  pewnie chcieliby, aby tak pozostało. Niewykluczone, że los „Brackiego” jest już przesądzony. Nawet dla Browaru Zamkowego nie jest to teraz piwo flagowe, a już na pewno nie dla Grupy Żywiec, do której cieszyński browar –  choć jako niezależny podmiot biznesowy – należy kapitałowo. Grupa Żywiec zaś należy do Heinekena, piwowarskiej firmy międzynarodowej pochodzącej z Amsterdamu. W 1863 roku  – a więc siedemnaście lat po zbudowaniu przez księcia Karola Ludwika Habsburga browaru w Cieszynie –  dwudziestodwuletni  Gerard Adriaan Heineken za pieniądze swojej matki zakupił w głównym mieście Niderlandów browar, który nazywał się „De Hooiberg”, czyli „Stóg Siana”. Dziś korporacja Heineken ma ponad 130 browarów w 65 krajach, ale nie w Amsterdamie. W tamtejszym budynku byłego browaru jest teraz muzeum Heineken Experience. A doświadczenia, jakie mają Holendrzy z Heinekenem, niekoniecznie były  dla nich przyjemne. Po II wojnie światowej nastawiony na globalną ekspansję Heineken na rynku holenderskim starał się zwiększać wartość swoich akcji wykupując konkurencyjne browary i zamykając je, co zubożyło kulturę i tradycję piwowarską w Holandii. Należy więc się cieszyć z tego, że  menedżerowie Heinekena i Grupy Żywiec nie zamienili cieszyńskiego browaru  wyłącznie w muzeum. W ostatnich latach kultura piwowarska w Polsce bardzo się rozpowszechniła i podniosła. I jest w tym też duża zasługa cieszyńskiego browaru.

Browar Zamkowy Cieszyn jest obecnie najbardziej znaną w Polsce cieszyńską marką. Z sondaży opinii publicznej wynika, że Cieszyn kojarzy się Polakom przede wszystkim z zamkowym browarem i piwem. Jest to z pewnością efekt dobrej pracy cieszyńskich piwowarów i browarników. Władzom miasta powinno to dać do myślenia. Firma warzy  w większości bardzo dobre piwa, ich oferta stale się poszerza i zazwyczaj zadowala coraz bardziej wymagających piwoszy. Wpadek takich jak „Ciemna Strona Cieszyna” nie przytrafia się zbyt wiele.  Firma eksperymentuje,  jest otwarta na współpracę z domowymi i pracowniczymi piwowarami. Wprowadza do produkcji ich receptury, organizuje dla nich konkursy, prezentacje i  giełdy birofilów. Festiwal Bracka Jesień jest właściwie festiwalem kultury. Browar Zamkowy nie dość, że nadal warzy bardzo dobre piwa na przemysłową skalę, to jest zarazem  muzeum piwowarnictwa i ośrodkiem kultury. Widać, że firma dynamicznie się rozwija i stara się sprostać aktualnym wyzwaniom rynkowym. Byle tylko ofiarą tego rozwoju nie padło piwo „Brackie”, cieszyńska piwna klasyka. Nie tylko cieszyniokom byłoby go żal, ale cieszyniocy straciliby przez to złocistą, gorzkawą cząstkę swojej duszyczki.

Florianus

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here